Dobrzy narodowcy

Tyle już pisałem o tym co złego robią narodowcy, nacjonaliści i różnego rodzaju „patrioci”, wiadomo, lewak jestem, więc co mam pisać… Doszedłem jednak do wniosku, że trzeba oddać im sprawiedliwość i napisać też o rzeczach, które są zdecydowanie pozytywne.

obrazek.png

Jak wiadomo, patriota stawia na pierwszym miejscu ojczyznę i rodaków, a wszystko co robi podporządkowane jest dobru rodaków i ojczyzny. W czasie wojny oczywiście należy bohatersko polec za ojczyznę, ale w trakcie pokoju też można pokazać swoją miłość do kraju i do rodaków.

Weźmy choćby ostatnie skandale reprywatyzacyjne. Nie wchodząc nawet w szczegóły, można się domyślić, że prawdziwy patriota powinien zadbać o to, żeby mienie należące prawnie do państwa polskiego nie dostawało się w niepowołane ręce prywatnych właścicieli, którzy będą nim zarządzać według własnego widzimisię i mogą nie mieć na uwadze dobra Polski i Polaków. Podobnie z polskimi firmami, które zamiast wykazać się patriotyzmem płacą podatki za granicą, np. na Cyprze. Co z tego, że właścicielem jest Polak, skoro widać na pierwszy rzut oka, że brak mu patriotyzmu i żądza zysku powoduje, że okrada własny kraj.

Jeśli już mówimy o firmach, to warto zadbać o pracowników. Polacy pracują w pocie czoła, a przecież często, niezależnie od tego czy zatrudnia ich państwo czy prywatny właściciel, nie mają warunków pracy na jakie zasługują. Dlaczego polski ochroniarz ma pracować za 3,50 brutto za godzinę, bez umowy o pracę i ubezpieczenia zdrowotnego? Patriota nie może pozostawiać rodaka w potrzebie… Co gorsza, udział w tym wszystkim biorą instytucje państwowe, które zatrudniają firmy sprzątające czy ochroniarskie, które nie respektują praw polskich pracowników.

Jeśli już o prawach mowa, to dlaczego polskie kobiety, Matki Polki, mają mieć mniej praw niż kobiety w innych krajach? Prawdziwy patriota, nacjonalista, kochający ojczyznę powinien dbać o swoje rodaczki. Polka nie jest przecież gorsza od Niemki czy Angielki, należy jej się prawo do decydowania o swoim ciele i tym czy chce mieć dzieci czy ich nie chce. Prawdziwy patriota jest zobowiązany do protestowania, gdy rząd zapowiada możliwość karania Polek za to, że nie chcą rodzić dzieci z gwałtu! Poza tym, patriotycznym obowiązkiem jest domaganie się by polskie matki miały dostęp do bezpłatnych żłobków i przedszkoli, tak żeby mogły rodzić nowych obywateli i pracować dla dobra ojczyzny.

A jeśli już mowa o prawach, to nie możemy zapominać o prawach mniejszości seksualnych w Polsce. Czy Polski gej jest gorszy od geja Amerykańskiego? Dlaczego nie ma prawa wyjść za mąż we własnym kraju? Jak to możliwe, że polski obywatel ma więcej praw w Holandii, niż w Polsce? Prawdziwy patriota musi walczyć bez wytchnienia o prawa polskich gejów, lesbijek i osób transpłciowych!

Na koniec warto wspomnieć jeszcze o zwalczaniu przejawów antysemityzmu, ksenofobii i rasizmu. Patriotycznym obowiązkiem jest dbanie o dobre imię Rzeczpospolitej za granicą, ostatnimi czasy nikt nie kala go tak bardzo, jak osoby dokonujące rasistowskich ataków na ulicach polskich miast. Patrioci powinni się zjednoczyć w obronie dobrego imienia ojczyzny, wspólnie wytępić rasizm i pokazać wszystkim, że Polska nie jest zacofanym ciemnogrodem, tylko nowoczesnym i dumnym państwem w centrum Europy!

Pewnie myślicie, że ten tekst to głupia prowokacja, przecież to jakieś lewactwo, a nie nacjonalizm. No i tu się mylicie. Nacjonalizm nie musi kojarzyć się z mizoginią, homofobią, ksenofobią i ogólnie z byciem wrednym dupkiem atakującym wszystko, co nie pasuje do schematu. Ogromna część nacjonalistów katalońskich, galicyjskich czy baskijskich, obwieszonych flagami, jak choinki na boże narodzenie, reprezentuje sobą takie wartości jak tolerancja, otwartość czy dążenie do równouprawnienia. Na pierwszym miejscu stawiają niepodległość i dobro ojczyzny, obronę kultury i języka, ale nie zapominają o tym, że kobiety, osoby homoseksualne, bezrobotni czy osoby o innym kolorze skóry to także ich rodacy. Na katalońskim Marszu Niepodległości (na który potrafi przyjść PÓŁTORA MILIONA ludzi, w kraju, który ma niecałe 8mln mieszkańców!!!) nikt nie zwróci ci uwagi, jeśli przyjdziesz z przypinką z tęczą albo z flagą lewackiego związku zawodowego. Osobiście znam zawziętą galicyjską nacjonalistkę, która jest weganką mieszkającą razem ze swoja dziewczyną i dwoma kotami. Niedawno poznałem także katalońskiego nacjonalistę, który zrezygnował ze stołka w hiszpańskim MSZ, bo uznał, że ministerstwo działa na szkodę Katalonii i został nauczycielem angielskiego w szkole w małym katalońskim miasteczku. Ilu naszych „patryjotów” zdecydowałoby się na taki gest? Jeśli chodzi o poglądy, to lubi Podemos, ale uważa, że jest partią zbyt mało… lewicową.

independencia.jpg

PS. Tak, to jest flaga UE na Marszu Niepodległości w Katalonii. Ciekawe, nie?

Źródła:

Rekordowy Marsz Niepodległości w Katalonii: http://www.capital.cl/poder/2012/09/11/160928-la-marcha-por-la-independencia-de-cataluna-mas-grande-de-la-historia

Wyimaginowany terror skrajnej lewicy

stalin_nose

Stalin śmieje się z tego, że porównuje się do niego ludzi, których on sam wysłałby na Sybir

W opublikowanym ostatnio programie partii, która zgodnie z żartobliwymi tradycjami nazywania partii politycznych w Polsce (patrz: Platforma OBYWATELSKA lub PRAWO i SPRAWIEDLIWOŚĆ) nazywa się Nowoczesna, pojawił się taki ustęp:

„Wprowadzimy przepisy ograniczające lub delegalizujące działalność organizacji o charakterze rasistowskim, szowinistycznym i szerzącym nienawiść wobec słabszych oraz organizacji anarchistycznych, występujących przeciwko państwu i jego instytucjom. Będziemy bronić państwa przed ekstremizmami i populizmem z lewej i prawej strony sceny politycznej.”

Pomijając fakt, że trudno ustalić czym dokładnie jest „nienawiść wobec słabszych” (seksizm się kwalifikuje? Homofobia? Islamofobia? A może chodzi o ludzi, którzy chcą prawa do bicia dzieci albo o myśliwych?) wymienione zostają tu np. organizacje „anarchistyczne, występujących przeciwko państwu i jego instytucjom”. Dosyć dziwny zlepek, bo z jednej strony anarchiści są zawsze w jakimś stopniu przynajmniej przeciwko zorganizowanej państwowości, to zwykle też nie próbują legalizować swoich organizacji, więc ciężko ich zdelegalizować. Można oczywiście powsadzać anarchistów do paki za bycie anarchistami, ale to jest już pójście w stronę bardzo ciężkiego faszyzmu i wątpię, żeby Nowoczesna chciała na serio dać nam taki przekaz. Tym bardziej, że anarchiści w Polsce nie robią nic takiego, co można by podciągnąć pod realne zagrożenie dla państwa czy obywateli, ani też nie występują w żaden sposób jako jedna organizacja (to akurat specjalnie nie dziwi). Można nie lubić akcji typu „jedzenie zamiast bomb” albo blokowania eksmisji, ale chyba nawet narodowcy oficjalnie nie proponowali, żeby za coś takiego wsadzać do więzienia.

Ciekawi mnie też bardzo, oddzielone przecinkiem (czyli odnoszące się nie tylko do anarchistów), „występujących przeciwko państwu i jego instytucjom”. Czy KOD się zalicza do takich organizacji? Występuje przecież przeciwko rządowi, prezydentowi i partii rządzącej. Instytucjami państwowymi są np. Fundusz Kościelny albo Komisja Heraldyczna, o której istnieniu dowiedziałem się dosłownie 10 sekund temu z Wikipedii. Czy jeśli występuję przeciwko tym instytucjom albo przeciwko np. Lasom Państwowym (jako instytucji, nie przeciw drzewkom, jak narodowcy na Marszu Niepodległości), to czy Nowoczesna chce mnie zdelegalizować? Partia rządząca może podciągnąć pod taki paragraf praktycznie każdą opozycję, z prawej, z lewej czy ze środka sceny politycznej. Łukaszenka byłby dumny.

Dalej występuje jeszcze „obrona państwa przed ekstremizmami i populizmem z lewej i prawej strony sceny politycznej”. Po pierwsze, jeśli chodzi o obronę przed populizmem, to najpierw chyba sami się powinni zdelegalizować, bo obiecanki Nowoczesnej większość Polaków, zarówno tych lewicowych, jaki bardziej na prawo, traktuje jako populizm. Skupmy się w takim razie na ekstremizmie. Czy takowy istnieje realnie? Prawicowy ekstremizm istnieje na pewno. Mamy różne organizacje jawnie faszystowskie, rasistowskie, szowinistyczne i ksenofobiczne, ciężko sklasyfikować je jako coś innego niż prawicowy ekstremizm. Z tym, że istnieje art. 256 kodeksu karnego, którego pierwszy paragraf brzmi tak: „§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat.” Czyli generalnie wystarczy przestrzegać KK i problem prawicowego ekstremizmu mielibyśmy z głowy.

Pozostaje ekstremizm lewicowy. No i tu mam zagwozdkę. Czerwonych Brygad, RAF ani niczego podobnego u nas raczej nie ma i nie widzę możliwości, żeby coś takiego mogło się w najbliższej przyszłości pojawić. Żadna licząca się partia czy organizacja lewicowa nie wyznaje takich ideałów. Można się oczywiście odnosić do PRL, ale PRL skończył się 27 lat temu i obecnie żadna partia ani organizacja nie odwołuje się do peerelowskiego ustroju państwa. Mało tego, większość obecnych lewaków za PRL poszła by pewnie siedzieć za wywrotowe poglądy. Ktoś, kto mimo wszystko jest za delegalizacją „skrajnej lewicy” może oczywiście twierdzić, że „teraz jej nie ma, ale kiedyś była i może się pojawić” (i po raz kolejny przypominam, że PRL czy ZSRR miały BARDZO mało wspólnego z tym, co obecnie uważa się za lewicę), ale na tej zasadzie można stwierdzić, że musimy inwigilować obywateli Mongolii przebywających na terenie RP, bo kiedyś zdarzało im się dokonywać inwazji na Europę i przecież mogą one się powtórzyć, mimo że brak ku temu racjonalnych wskazówek.

Boje się niestety, że z braku „prawdziwych” ekstremistów (tak, wiem, w internecie są nawet staliniści, ale jakby ich zebrać do kupy i usadzić na jednej kanapie, to pewnie zostałoby jeszcze miejsce dla Towarzystwa Przyjaciół Korei Północnej), władza wprowadzająca takie prawa wzięłaby się za tych mniej ekstremalnych. Wtedy zobaczymy czy np. obrona praw mniejszości seksualnych to już jest lewicowy ekstremizm czy nie? A blokowanie eksmisji? Antykapitalistyczne demonstracje? Kto wie… Jak zwykle zależeć będzie to od widzimisię rządzących.

Źródła:

Program Nowoczesnej: https://nowoczesna.org/wp-content/uploads/2016/09/Program-Nowoczesnej.pdf

Art 256 KK: http://www.arslege.pl/propagowanie-faszyzmu-lub-totalitaryzmu/k1/a292/

Co nas brzydzi, co nas podnieca? Część II: Włosy

Kotom jest łatwiej, im bardziej puchaty, tym lepiej, a biorąc pod uwagę, że większość kotów jest puchata, to wszystkie mogą czuć się piękne i uwielbiane. Oczywiście jest to uproszczenie, ale i tak, w świecie ludzi sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana.

puchaty kiciuś.jpg

Wystarczająco puchaty?

Włosy, szczególnie te, które rosną w innych miejscach niż na głowie, to w ogóle ciekawy temat. Teoretycznie, o ile nie odczepiają się od właściciela i nie wpadają nikomu np. do zupy, to nie powinny wzbudzać żadnego zainteresowania. Mimo to wychodzi na to, że każdy ma coś do powiedzenia na temat cudzego owłosienia. Oczywiście zwykle ciekawszym tematem jest owłosienie żeńskie, ale facetom też się obrywa.

W skrócie: Jeśli facet jest włochaty to, zależnie od tego czy komuś się to podoba czy nie, albo jest prawdziwym mężczyzną albo jest obrzydliwą małpą. Jeśli facet ma tylko włosy na głowie to albo jest nowoczesny i  dba o siebie albo jest „pedałkowaty”, również zależnie od tego czy komuś się te włosy podobają czy nie. Na temat włosów na głowie lub ich braku zdania także są podzielone, zarówno kuc, jak i łysa pała mogą być ocenione na różne sposoby, nie mówiąc nawet o wersjach pośrednich w stylu „manbuna” czy jak się nazywa ta fryzura, która dobrze wygląda zwykle tylko u samurajów.

drwal.jpg

OK, temu panu chyba wszystko jednak wybaczymy…

U kobiet jest jeszcze ciekawiej. Kobieta, która nie goli nóg, pach lub włosów łonowych dla niektórych jest zaniedbaną wojującą feministką, a dla innych wyzwoloną kobietą, niepodporządkowującą się patriarchatowi. W drugą stronę jest podobnie. Pani, która pozbywa się całego owłosienia jest albo śliczna i dbająca o siebie albo zniewolona przez patriarchat, tudzież nawet (dla tych najbardziej zawziętych wrogów kobiet) „puszczalska” i „wygląda jak dziwka”. Kobieta z krótkimi włosami zostaje oceniona równie szybko, co klasówka na której znajduje się jedynie data i podpis: dla niektórych jest babochłopem, podczas gdy normalni ludzie stwierdzą, że albo wygląda ładnie albo w długich jej było lepiej.

short cair.jpeg

FUJ!

Gusta są różne i niektórym się podoba jedno, a innym co innego. Nie bardzo jest sens na ten temat dyskutować. Warto natomiast parę razy pomyśleć, zanim wyrazimy własne zdanie. Po pierwsze, o kant dupy można rozbić wszelkie argumenty na temat „naturalności” lub jej braku, jeśli chodzi o owłosienie. Włosy urosły same, nikt ich nie podlewał, ani nie sadził, więc są naturalne. Jeśli chodzi o depilację, to wystarczy popatrzeć na różne antyczne rzeźby czy rysunki, nawet na tych najstarszych zdarzają się wizerunki ludzi, którzy włosów na ciele nie posiadają. Wyciągnąć możemy z tego prosty wniosek: depilacja jest prawie tak stara, jak świat i to czy ludzie chcieli mieć włosy na ciele czy nie, zawsze zależało od obowiązującej mody i ich widzimisię.

Ancient-Egypt-Egyptian-Art-Painings-HD-Pictures.jpg

Ale jak to nazywali, skoro jeszcze nie wiedzieli gdzie jest Brazylia?

Bardzo musimy też uważać, gdy ogłaszamy całemu światu, że coś nas brzydzi, niezależnie od tego, czy mówimy o włosach pod pachami u kobiet czy o włosach na męskich klatach wystających spod koszuli. Ludzie po pierwsze nie mają obowiązku pozbywania się „obrzydliwego” owłosienia, a po drugie nie zawsze mogą to zrobić. Są różne choroby skóry i inny przypadłości, które uniemożliwiają bądź utrudniają takie przedsięwzięcie. Poza tym chyba nie muszę mówić ile kompleksów możemy zafundować osobie, która słyszy od nas (bądź czyta w internecie), że jest obrzydliwa. A poza tym: co was do kury miedzy obchodzą cudze włosy?

Werewolves_of_Ossory.png

No chyba, że wzbudzają uzasadnione podejrzenia…

Tak samo sytuacja ma się z osobami, które włosów postanowiły się pozbyć. Jeśli facet sobie goli klatę, nie musi to znaczyć, że jest „pedałem”, może po prostu bez tego czułby się jak niedźwiedź grizzly i taka sytuacja mu nie odpowiada albo może jest pływakiem albo jego dziewczyna woli tak, a jemu jest wszystko jedno? Zdarza się też, że niektórym ludziom w niektórych miejscach włosy po prostu nie rosną i tyle. Z kobietami tak samo, pozbywanie się włosów z dowolnego miejsca nie musi mieć związku z byciem zniewoloną przez patriarchat. Wydepilowana feministka to nadal feministka, tyle że bez włosów. Podsumowując: każdemu podoba się co innego, ale proszę wygłaszajcie swoje sądy w ten sposób, żeby nie wpędzać innych w kompleksy i nikogo przy tym nie obrażać. Nie istnieje obowiązek wielbienia bezwłosych, ani kudłatych ciał, istnieje natomiast coś takiego jak przyzwoitość i bycie miłym w stosunku do innych.

Poprzednia część:

https://ahmedgoldstein.wordpress.com/2016/08/04/co-nas-brzydzi-co-nas-podnieca/

 

Źle się dzieje w Państwie Polskim, czyli policja przyjeżdża na Facebooka

policja

Jako wnuk i prawnuk sybiraków nie mam specjalnego sentymentu do państwa zwanego Związkiem Radzieckim. Jako syn kogoś, kto pod koniec lat 70 na demonstracji trzymał transparent „Nigdy więcej Katynia” nie jestem specjalnie skory do żartów na temat zbrodni katyńskiej. Jako człowiek, który uznaje wolność słowa za jedno z praw człowieka, nie uważam, że policja powinna przyjeżdżać do ludzi piszących głupie lub obraźliwe żarty na Facebooku. A tak właśnie się stało w przypadku Bartosza Tomassiego, działacza partii Zmiana.

Sytuacja jest o tyle idiotyczna, że jesteśmy wprost zalewani falą postów, w których ludzie bezpośrednio namawiają do mordowania uchodźców lub grożą pobiciem lub śmiercią konkretnym osobom. Tutaj choćby kilka przypadkowych postów podrzuconych przez jednego z fanów:

hejty na uchodzcow.jpg

Mało tego, podobne groźby pod adresem konkretnych osób pojawiają się w przestrzeni publicznej poza internetem, na dodatek prezentowane przez grupy (w tym wypadku kibole), które są znane ze swojej skłonności do realnej, nie tylko wirtualnej przemocy, a sąd je olewa:

z20040374Q,Skandaliczny-transparent-podczas-meczu-na-stadioni.jpg

Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi mi o to, że nie podoba mi się kiedy aresztują „moich”, tym bardziej, że z partią Zmiana nie sympatyzuję wcale, głównie ze względu na jej proputinowskie ciągoty. Chodzi mi o to, że w tym wypadku mamy do czynienia z idiotycznym i obraźliwym, ale mimo wszystko żartem. To tak jakby działacz ONR napisał, że reprezentacja Niemiec na olimpiadzie dostanie medal za gazowanie Żydów czy coś w tym stylu. Zachowanie godne potępienia, lecz trudno uznać, że mamy tu do czynienia z namawianiem do przemocy czy groźbami pod czyimś konkretnym adresem. Tak samo w wypadku Tomassiego, który zadeklarował, że wziąłby udział w dyscyplinie olimpijskiej polegającej na strzelaniu w tył głowy w katyńskim rowie. Trudno uznać to za próbę propagowania ustroju totalitarnego. Można by było go oskarżyć o obrazę pamięci ofiar Zbrodni Katyńskiej, ale to już temat na całkiem inną dyskusję.

Widzę w tym wszystkim bardzo niebezpieczny trend, bo z jednej strony gdy skrajna prawica mówi o „terrorze poprawności politycznej” i „wolności słowa” w wypadku rasizmu i namawiania do przemocy wobec uchodźców, liberałów czy lewicy, to władza im przyklaskuje. Rzecznik ONR może sobie wrzucać na Facebooka obrazki z Waffen SS i nikogo to nie rusza. Z drugiej strony, gdy ktoś żartuje w drugą stronę, to w ruch idą paragrafy o propagowaniu ustroju totalitarnego. Przeraża mnie nieco perspektywa tego, co będzie dalej. Kiedy zaczną się naloty na lokale organizacji czy partii mających w swoich programach „socjaldemokrację”? Przecież wiadomo, że nasza władza już dawno nie odróżnia socjalizmu od komunizmu. Nie wspominając o tym, że ci którzy bezkarnie grożą na prawo i lewo mają szansę na uzbrojenie się w ramach obrony terytorialnej. Wtedy od mówienia o strzelaniu będą mogli przejść do czynów.

Źródła:

Do rzeczy mówi o Tomassim: http://dorzeczy.pl/id,9409/Lewicowe-poczucie-humoru.html

Do rzeczy pisze o aresztowaniu: http://dorzeczy.pl/id,9446/Dzialacz-Zmiany-zatrzymany-przez-policje.html

Wprost pisze o tym jak nie będzie śledztwa w sprawie transparentu: https://www.wprost.pl/kraj/10009755/Dla-was-beda-szubienice-to-nie-grozba-Nie-bedzie-sledztwa-ws-transparentu.html

Wyborcza pisze o transparencie: http://wyborcza.pl/1,75398,20040440,skandaliczny-transparent-na-stadionie-legii-kod-gw-beda.html

A tu o polskich naziolkach, którym władza nie przeszkadza: https://ahmedgoldstein.wordpress.com/2016/08/01/gdzie-sie-podziali-tamci-nazisci/

Jak być prawdziwym mężczyzną?

Odpowiedzi są dwie: albo jest to absolutnie niemożliwe albo bardzo proste. Wydaje się to absurdalne, ale myślę, że pod koniec tego tekstu będziecie musieli przyznać mi rację. Z góry przepraszam, że zajmuję się tu tylko prawdziwymi mężczyznami i olewam prawdziwe kobiety, ale wymagania dla tych grup są tak różne, że jest to temat na oddzielny artykuł.

manliest-man-muscle-fish.jpg

Jak pewnie wiecie, jestem wielkim fanem zarówno oglądania, jak i trenowania sportów walki. Tradycje ciągną się w rodzinie już od dawna, choć dziadek-sybirak preferował raczej treningi pod remizą, niż na sali gimnastycznej. Otóż na jednej ze stron poświęconych mieszanym sztukom walki znalazłem mema, który przedstawia czynności, które mężczyzna powinien wykonywać raz w tygodniu:

mem.jpg

Na obrazku widzimy trening kickboxingu, siłownię, grappling (takie zapasy w których można dusić czy zakładać dźwignie, ale nie można kopać i uderzać pięściami) i strzelnicę. Europejscy fani oburzyli się, że strzelnica nie ma nic wspólnego ze sztukami walki, bo chodzi o sport, a nie o przemoc. Mimo, że jestem fanem sztuk walki, a broni nie posiadam, muszę zauważyć, że strzelectwo jest sportem i to sportem olimpijskim. Kilka osób zwróciło uwagę, że liczą się tylko sztuki walki, a nie siłownia (to stary konflikt w tych środowiskach „sztuki walki vs. siłownia”, co ważniejsze i czy i jak łączyć jedno z drugim).

W tym momencie zacząłem się zastanawiać: na jakiej podstawie określamy co mężczyzna, tudzież „prawdziwy mężczyzna” powinien robić/umieć/jak powinien się zachowywać? Nawet na stronie dla ludzi, którzy teoretycznie mają podobne zainteresowania i wartości, nie ma zgody w tym temacie. Co by było gdybyśmy weszli na stronę dla miłośników motoryzacji? Myślę, że szybko byśmy zostali poinformowani o tym, że prawdziwy mężczyzna potrafi np. zmienić koło albo coś w tym stylu. Myśliwi lub survivalowcy powiedzą, że prawdziwy facet musi umieć upolować sobie jedzenie, może do tego zrobić szałas i umieć przeżyć tydzień czy dwa w dziczy bez pomocy z zewnątrz. Spotkałem się też z takimi, co mówili, że prawdziwy mężczyzna musi umieć dobrać garnitur i wino do obiadu, a przy tym ma zarabiać co najmniej X zł miesięcznie. Informatyk powie, że prawdziwy facet sam naprawia i modernizuje swój komputer, a Seba spod bloku, że nie donosi na policję.

the-true-man-wants-two-things-danger-and-play-for-that-reason-he-wants-woman-as-the-most-dangerous-plaything-3

Poza niekończącą się listą potrzebnych prawdziwemu mężczyźnie umiejętności, dochodzą jeszcze kwestie moralne. Nieraz spotkałem się ze stwierdzeniem, że prawdziwy mężczyzna nigdy nie uderzyłby kobiety. Tu akurat śmiem się nie zgodzić, ale wcale nie dlatego, że popieram bicie kobiet. Po pierwsze, mam wrażenie, że ktoś myli słowa „prawdziwy” i „porządny”, a po drugie, dlaczego dotyczy to tylko mężczyzn bijących kobiety? Oczywiście problem przemocy mężczyzn wobec kobiet jest bardzo poważny, ale myślę, że powinniśmy się zgodzić, że ludzie z zasady nie powinni bić innych ludzi i nie ma to za wiele wspólnego z byciem „prawdziwym mężczyzną”. Ograniczenie tej kwestii do „uderzenia kobiety” oznacza, że nie ma przeciwwskazań np. ku temu, żeby tenże „prawdziwy mężczyzna” napierdalał dzieci kablem od prodiża albo żeby używał przemocy psychicznej w stosunku do kobiet.

Jeśli już o tym mówimy, to dlaczego poprzednia nieskończona lista wymaganych cech „prawdziwego faceta” miałaby się odnosić tylko do mężczyzn? Większość tych umiejętności nie wymaga bycia mężczyzną. Wbrew temu, co mogłyby sugerować stereotypy, opony w samochodzie wcale nie zmienia się używając penisa. Zresztą, niezależnie od tego, spełnienie wszystkich wymagań jest niemożliwe, bo każdy ma inne wymagania. Wyssane z palca, całkowicie arbitralne kryteria do określenia tego czy ktoś jest prawdziwym mężczyzną czy nie, nie powinny nikogo interesować. Zamiast tego mam tutaj bardzo prosty wykres, który pomoże rozwiać wasze wątpliwości:

wykres

Źródła:

Lucas Parker, czyli człowiek z rybą z obrazka: https://www.facebook.com/toqueluc/

W obronie Melanii Trump

Melania Trump (jak niestety zdecydowanie zbyt wiele kobiet) jest znana z tego, że jest żoną swego męża. Donalda Trumpa ani przedstawiać, ani krytykować chyba nie muszę, bo jaki Trump jest każdy widzi. Kandydat Republikanów w swojej kampanii naplótł tyle bzdur i obraził tyle nacji, religii i ludzi w ogóle, że zasługuje to na oddzielny artykuł.

O samej Melanii też nie mam zamiaru za dużo pisać. Ot, typowa kariera w show biznesie. Wychowana w Europie Środkowej, rzuciła studia, żeby robić karierę modelki, wyjechała za granicę, w końcu trafiła do USA, gdzie poznała miliardera Donalda Trumpa i wyszła za niego za mąż. Związek jest (przynajmniej według Trumpa) bardzo szczęśliwy i zgodny, a Melania wspiera swojego męża w kampanii wyborczej, przez co zaczęło jej się dostawać od jego wrogów politycznych.

Właśnie nad tą sprawą chciałbym się pochylić. O ile kopiowanie przemówienia Michelle Obamy jest zabawną wpadką i atakowanie Melanii za to można uznać za merytoryczny argument (chociaż moim zdaniem to wina jakiegoś niewyspanego stażysty, który spostrzegł się, że przyszła pierwsza dama nie ma napisanej mowy na dzień przed jej wygłoszeniem), to ostatnio pojawiły się także ataki co najmniej niesmaczne.

Otóż okazało się, że pani Trump podczas swojej kariery modelki miała także robione nagie zdjęcia, a także takie, na których w negliżu całowała się z inną modelką (nie będę tu dawał linków, jak ktoś chce sobie pooglądać, niech sam szuka). „Liberalni” i „postępowi” wyborcy popierający panią Clinton (tudzież do niedawna Berniego Sandersa, czyli mojego ulubieńca) rzucili się na nieszczęsną byłą modelkę, jak Petru na pieniądze z programu 500 plus. Ludzie przesyłali zdjęcia gdzie popadnie z podpisami w rodzaju „czy chcecie mieć taką pierwszą damę??”, żeby zacytować ten najmniej obraźliwy. Ataki poszły też w stronę tego, że Melania pracowała przez jakiś czas nielegalnie. Mało tego, ludzie przyczepili się do tego, że podobno była poprzednio już raz zamężna.

maried be.png

Ludzie, nie wstyd wam? Ja wiem, że nie lubicie Trumpa, ale że takie coś robią „lewaki”, które walczą o prawa kobiet, imigrantów, osób o innym kolorze skóry, o prawa homoseksualistów, osób transpłciowych i w ogóle o to, żebyśmy nie żyli z powrotem w XIX wieku… Hipokryzja jest porażająca, przekroczyła już poziom „Zbigniew Ziobro” i zaczyna sięgać stopnia krytycznego („Polski Episkopat”). Dlaczego kobieta, która pokazała dupę w gazecie 15 lat temu nie ma być pierwszą damą? Putin będąc urzędującym prezydentem gania sobie na koniu bez koszulki i nawet nikt się nie zająknie na temat jego kompetencji. Shame on you, amerykańskie lewaki…

vladimir-putin.jpg

Ale w sumie to mnie specjalnie nie dziwi, że się ludzie boją Putina zaczepiać…

Źródła:

Melania na wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Melania_Trump

Pani Trump pracowała w USA nielegalnie? http://edition.cnn.com/2016/08/05/politics/melania-trump-immigration-visa/

O kopiowaniu przemówienia Michelle Obamy: http://edition.cnn.com/2016/07/19/politics/melania-trump-michelle-obama-speech/

 

 

Panie piszą o paniach

Nie czuję się siłach, żeby pisać o niektórych rzeczach. Ostatnio zamieściłem tu dosyć popularny artykuł, w którym były komentarze polskich internautów na wiadomość o tym, że 2 mężczyzn zgwałciło 17latkę pod Olsztynem. Reakcje były obrzydliwe (na dole link dla tych, co jeszcze nie widzieli). Wielu osobom szokujący wydał się fakt, że spora część tych komentarzy była napisana przez kobiety. No i w tym momencie dochodzimy do miejsca, w którym nie czuję się na siłach, żeby o tym pisać. Mimo całego mojego lewactwa i głębokich pokładów ideologii gender, nie potrafię wejść w głowę kobiety, która wydaje się nienawidzić innych kobiet.

Poetin_von_Pompeji.jpg

Nie porzucajcie jednak nadziei, mamy wolny rynek, więc postanowiłem to wykorzystać i zatrudnić bezpłatnych podwykonawców, żeby zrobili to za mnie. A tak na serio: zamieszczam tu teksty jakie dostałem od czytelniczek, które zdecydowały się skomentować tamte wydarzenia. Postanowiłem nie czynić w tekstach żadnych zmian, więc są napisane dokładnie tak, jak je dostałem (bo co ma chłop babę pouczać, jak się pisze o innych babach?) Miłej lektury!

Tekst pierwszy:

Nie jest tajemnicą, że mężczyźni również są ofiarami gwałtów, ale padają nimi zdecydowanie rzadziej niż kobiety. Mogłoby się więc wydawać, że w tej kwestii zapanuje między nami coś na kształt solidarności jajników. Że dowiadując się o kolejnej zgwałconej dziewczynie będziemy starały się okazać jej wsparcie, będziemy miały nadzieje, że sprawca zostanie złapany i surowo ukarany, że ofiara dojdzie do siebie. Kolejny raz oburzymy się, że ludzie są w stanie tak się krzywdzić. Ja tak reaguję. I nie tylko ja, ale niestety nie my wszystkie.

KOBIETA KOBIECIE WILKIEM

Siedemnastolatka zgodziła się na to, by odwieziono ją do domu. W efekcie była brutalnie gwałcona i… to będzie dla niej nauczka. Bo nie wsiada się do samochodu obcych ludzi, bo trzeba się porządnie ubierać i w ogóle starać, żeby nikt nie zrobił Ci krzywdy. A jak zrobi, to może się czegoś nauczysz, głupia jesteś, ale poniesiesz konsekwencje i jeszcze będą z Ciebie ludzie. Niestety z takimi reakcjami na informacje o gwałcie można spotkać się często. A wśród ludzi, którzy mają taki światopogląd, nie brakuje kobiet.

Te wszystkie panie, które wypociły z siebie te obrzydliwe komentarze, zapewne czują się bezpiecznie i nie zdają sobie sprawy z tego, że to mogły być one. Bo wcale nie trzeba zachowywać się w konkretny sposób, żeby wpaść w ręce złego człowieka. Każda z nas czasem zachowuje się nierozsądnie i zazwyczaj ponosi za to jakąś karę. Ale żeby karą był gwałt?! Żeby taka kara była akceptowana przez ludzi?

Dlaczego potrafimy być względem siebie tak okrutne? Jedyne co przychodzi mi do głowy, to zwykła głupota, ignorancja, brak wyobraźni i umiejętności logicznego myślenia, a nawet życia w społeczeństwie. I jednocześnie uleganie temu, co to społeczeństwo próbuje nam wmówić. Już wyjaśniam:

Piszę to z perspektywy osoby, która w dzieciństwie była molestowana przez członka rodziny (a może coś mi się wydawało, w końcu nie wsiadłam z nikim obcym do samochodu i byłam skromnie ubrana, więc powinnam być bezpieczna). Po latach wyznałam to matce, a ona… przez dwa tygodnie kompletnie unikała tematu, po czym spytała, co mi strzeliło do głowy, żeby wyciągać takie sprawy, po takim czasie. Dodała też, że mam już niczego od niej nie chcieć.
Nie był to co prawda gwałt, a ja nie byłam jeszcze kobieta, fakt. Ale inna kobieta, która powinna być mi najbliższa, okazała się tą, która zadała mi najwięcej bólu w życiu. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego. Wszystko, co przychodziło mi do głowy, to domysły, o których już wspominałam. Nie wiedziała, co czułam i nie chciała wiedzieć. Nie chciała wyciągać tej sprawy, bo to skrzywiło by ludziom obraz naszej rodziny, a wpojono jej, że rodzina to coś świętego.
W           mówiono jej też, że dziewczynki powinny być grzeczne i uległe. Walka, również o siebie, jest domeną chłopców. My możemy siedzieć cichutko i liczyć, że to się więcej nie powtórzy.

Nie mogę mieć pewności, że akurat to działo się w głowie mojej matki. Ale przypuszczam, że takie właśnie rzeczy siedzą pod czaszkami kobiet, które obwiniają inne za to, że zostały skrzywdzone. Bo zostały inaczej wychowane, po się postawiły? Może mają z tego powodu kompleksy?

Naprawdę nie jestem w stanie tego stwierdzić, nawet jako kobieta. Ale proszę Was, drogie Panie. O odrobinę wyobraźni i wsparcia dla siebie nawzajem.

Gouda

Tekst 2:

Mam 20 lat, pochodzę z przeciętnej rodziny z południa Polski. Z pozoru jestem najzwyklejszą dziewczyną jaką można spotkać, choć, jak napisałam – z pozoru. Mówię w 8 językach, studiuję za granicą, jestem Polką i Ślązaczką (tu prawdopodobnie prawaki dostałyby szału, bo przecież śląscy zdrajcy chcą do Niemiec, mówią, zapominając o tym, że od zawsze jesteśmy Polakami, a ok kilkuset lat jesteśmy nimi przez naszą własną decyzję w plebiscycie), walczę o prawa zwierząt i likwidację cyrków zwierzęcych w Polsce, miałam w swym życiu dwa psy i mam działkę rekreacyjną na której uprawiam pomidory, jestem przeciwna projektowi ustawy antyaborcyjnej nad którym obecnie się „debatuje”, jestem niewierząca.  Można więc powiedzieć, że jestem kobietą wykształconą, oświeconą, niektórzy twierdzą, że inteligentną. To dlaczego nie mogę pojąć mizoginii kobiet wobec kobiet?

Ktoś się zdziwi, powie mi „Ha, co z Ciebie za wykształciuch, skoro mówisz o mizoginii kobiet wobec innych kobiet, skoro mizoginia działa na linii mężczyzna-kobieta?”. Otóż, wszystko ewoluuje, mizoginia również. I choć Słownik Języka Polskiego definiuje pojęcie mizoginii jako „wstręt mężczyzn do kobiet” uważam, że można spokojnie mówić, że doszło do ewolucji tego pojęcia i istnieje również mizoginia kobiet do innych kobiet. Idealnymi przykładami potwierdzenia mojej teorii są komentarze pod ostatnimi newsami związanymi z przemocą wobec kobiet: gwałt i przetrzymywanie 17-latki w Trękuskach pod Olsztynem i mord na 45-latce w Reutlingen. Przeanalizujmy je razem.
Pierwsze: gwałt na dziewczynce. Wiem, ktoś mi powie „masz 20 lat, jesteś niewiele starsza od niej, co Ty możesz wiedzieć”. Nie uważam, że wiem wiele, ale wiem tyle: 17-latka, nie ważne jak wymalowana, ubrana czy jakkolwiek „poprawiona” to jeszcze dziecko. To nie jest „dobra dupa”, „niezły kawał mięcha” czy cokolwiek w tym jakże wspaniałym stylu komplementowania. To dziecko. Ciekawe są komentarze pań pod postem TVN-u na Facebooku tyczącym się tej sprawy. Jeden z największą ilością polubień, autorstwa pewnej pani Kasi, mówi: „Nikt jej nie uprowadził tylko sama wsiadła do auta z własnej woli , poznała ich na ulicy poleciała na auto ,zgodziła się na wyjazd ,tylko co ona myślała ze 2 facetów zabiera ją na wycieczkę krajoznawczą , a wystarczyło zapamiętać ze z obcymi do auta się nie wsiada małe dzieci kuszą słodyczami zabawkami a tu parę miłych słówek wystarczyło” (pisownia oryginalna). Gdyby pani Kasia otworzyła link do reportażu, wiedziałaby, że było to porwanie, bo gdyby odeszła od telewizora i amerykańskich filmów, wiedziałaby, że porwanie to nie tylko złapanie i wepchnięcie do czarnego vana jak tam to portretują, lecz z definicji to przestępstwo polegające na pozbawieniu człowieka wolności i zmuszania do zmiany miejsca pobytu wbrew jego woli, wiedziałaby, że dziewczyna była przetrzymywana przez 2 dni wbrew swojej woli (co wypełnia definicję porwania), porywacze brutalnie ją gwałcili, wyrywali jej włosy, bili. Gdyby trochę pomyślała, zauważyłaby, że dziewczyna przeszła niepodważalną traumę, która pewnie zdefiniuje resztę jej życia, a mimo tego miała w sobie tyle odwagi – w Polsce, kraju, gdzie jak gwałci swój, to „bierze, bo suka dała”, mimo że kobieta nie jest suką i w ogóle ofiara jest głupia, że się nie broniła – by zgłosić się na policję, opowiedzieć o tym, doprowadzić do zatrzymania tych jednostek, które jej to zrobiły i potencjalnie uratować wiele dziewczyn, kobiet, pań od podzielenia jej losu. Tak sobie myślę, że powinniśmy pani Kasi podziękować – czy raczej powinnyśmy – za cofanie postępów feminizmu, za niszczenie efektów kampanii „No means no”, bo można się tylko spodziewać, że nie jest to jedyny raz, kiedy sieje taki ferment internetowy. Żal mi tylko jej córek, jeśli będzie miała/ma jakieś, bo mając takie opinie wychowa zahukane kury domowe usługujące Panu Mężowi, a nie pewne siebie kobiety.
A teraz wydarzenie, do którego prawaki robią sobie dobrze. Uchodźca zabił Polkę, naszą, własną, osobistą Polkę! To woła o pomstę do nieba! Ale, hola, hola, ona miała 45 lat, on 21, ona była Polką, on uchodźcą z Syrii.
Daleka jestem od osądzania tego „związku”, ale na litość boską-45letnia kobieta i 20paro letni mężczyzna? Tym bardziej z innej zupełnie kultury, bez pełni praw w Europie. Sama jestem w związku małżeńskim z obcokrajowcem, który akurat jest chrześcijaninem, ale skłaniam się coraz bardziej jego wypowiedziom kiedy twierdzi, że Europa robi błąd wpuszczając ludzi, którzy nie potrafią dostosować się do naszych zasad. Od kiedy to u nas morduje się partnerkę tylko dlatego, że chce zakończyć związek. Szok. (http://www.tvn24.pl)” pisze pani o nicku maram87 na stronie TVN24 pod reportażem z ustaleniami, o co chodziło w tym moederstwie. Niby zwykły komentarz, prawda? Ale za drugim, trzecim czytaniem wychodzi z niego ten jad ukryty – 45-letnia kobieta i 20paro letni mężczyzna? Pani maram87, mam pytanie, czy oburzyłaby panią ta różnica wieku, gdyby miejsca były odwrócone, ona miałaby 21 lat, on 45? Zapewne nie, choć nie powstrzymałaby się pani od komentarza, że utrzymanka, że puszczalska pewnie, że jeansy za loda itp. Inny komentarz składa się tylko z jednego słowa, zamieściła go osoba o nicku malta (dlategoż wnioskuję, że kobieta) – desperatka. Dlaczego my, kobiety, zazdrościmy innym kobietom powodzenia u mężczyzn? Co jest w tym takiego strasznego, że Madonna czy JLo mają młodszych facetów? Co jest strasznego w tym, że zamordowaną zainteresował się facet od niej młodszy? W mojej bajce, jeśli zajmuje się sobą dwoje dorosłych ludzi to nie powinno to mieć znaczenia, ale my baby, mamy to do siebie, że musimy wbić szpilę. Oczywiście, to co się stało jest straszne – zginęła niewinna kobieta, tego nie da się zaprzeczyć, ale dlaczego potrafimy się skupić tylko na jednym, średnio istotnym aspekcie tej sprawy? Miast skupić się na morderstwie, mędrcy moralności internetowej rozprawiają, jakaż to ofiara była głupia, że „dawała dupy” tak młodemu facetowi w swoim wieku. Te cudowne, wspaniałe kobiety, matki, córki, żony, które co dzień w pocie czoła robią obiadki swoim mężom i dzieciom, siadają do komputera oporządziwszy rodzinę i wylewają takie pomyje w internecie, bo przecież ona jest przykładną matką, żoną, więc ma prawo oceniać taką „głupią szlorę”, nie biorąc pod uwagę, że ta kobieta miała dzieci i te dzieci mogą to przeczytać. Nie. W internecie można wszystko.

Wszyscy się zastanawiają, co powoduje kobietami-mizoginkami. Odpowiedź przyszła do mnie w ostatnim akapicie: najłatwiej jest oceniać. Oceniają, bo są przykładnymi paniami domu, z których domowych podłóg można zlizywać jedzenie (co kto lubi, jak wiadomo), oceniają, bo chcą się przypodobać samcom humanoidalnym (tak nazywam mężczyzn popierających hasło „jak suka nie da to pies nie weźmie), oceniają, bo wsiadła do samochodu, bo zadała się z uchodźcą. Powodów jest cała lista, a najważniejszy są dwa: nie uczymy swoich córek szacunku do siebie i wyrastają zakompleksione myszki, które muszą komuś dokopać w internecie, żeby się poczuć pewniej i wciąż masowo wmawiamy im, że muszą wyjść za mąż wywieramy na nich presję chociażby pytaniami do dziewczyn w moim wieku przy świątecznym stole „A Ty sobie już znalazłaś jakiegoś kawalera?” nie bacząc na to, że ona studiuje, realizuje się zawodowa, spełnia marzenia. Jak w tym przemówieniu pani Adichie spopularyzowanym przez Beyoncé:

“We teach girls to shrink themselves

To make themselves smaller

We say to girls,

„You can have ambition

But not too much

You should aim to be successful

But not too successful

Otherwise you will threaten the man.”

Because I am female

I am expected to aspire to marriage

I am expected to make my life choices

Always keeping in mind that

Marriage is the most important

Now marriage can be a source of

Joy and love and mutual support

But why do we teach girls to aspire to marriage

And we don’t teach boys the same?

We raise girls to see each other as competitors

Not for jobs or for accomplishments

Which I think can be a good thing

But for the attention of men

We teach girls that they cannot be sexual beings

In the way that boys are”

 

Baśka

Linki:

Mój (Ahmeda znaczy się) tekst o obrzydliwych komentarzach w internecie: https://ahmedgoldstein.wordpress.com/2016/08/02/kto-zgwalcil-polak-no-to-nie-ma-problemu/