Źle się dzieje w Państwie Polskim, czyli policja przyjeżdża na Facebooka

policja

Jako wnuk i prawnuk sybiraków nie mam specjalnego sentymentu do państwa zwanego Związkiem Radzieckim. Jako syn kogoś, kto pod koniec lat 70 na demonstracji trzymał transparent „Nigdy więcej Katynia” nie jestem specjalnie skory do żartów na temat zbrodni katyńskiej. Jako człowiek, który uznaje wolność słowa za jedno z praw człowieka, nie uważam, że policja powinna przyjeżdżać do ludzi piszących głupie lub obraźliwe żarty na Facebooku. A tak właśnie się stało w przypadku Bartosza Tomassiego, działacza partii Zmiana.

Sytuacja jest o tyle idiotyczna, że jesteśmy wprost zalewani falą postów, w których ludzie bezpośrednio namawiają do mordowania uchodźców lub grożą pobiciem lub śmiercią konkretnym osobom. Tutaj choćby kilka przypadkowych postów podrzuconych przez jednego z fanów:

hejty na uchodzcow.jpg

Mało tego, podobne groźby pod adresem konkretnych osób pojawiają się w przestrzeni publicznej poza internetem, na dodatek prezentowane przez grupy (w tym wypadku kibole), które są znane ze swojej skłonności do realnej, nie tylko wirtualnej przemocy, a sąd je olewa:

z20040374Q,Skandaliczny-transparent-podczas-meczu-na-stadioni.jpg

Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi mi o to, że nie podoba mi się kiedy aresztują „moich”, tym bardziej, że z partią Zmiana nie sympatyzuję wcale, głównie ze względu na jej proputinowskie ciągoty. Chodzi mi o to, że w tym wypadku mamy do czynienia z idiotycznym i obraźliwym, ale mimo wszystko żartem. To tak jakby działacz ONR napisał, że reprezentacja Niemiec na olimpiadzie dostanie medal za gazowanie Żydów czy coś w tym stylu. Zachowanie godne potępienia, lecz trudno uznać, że mamy tu do czynienia z namawianiem do przemocy czy groźbami pod czyimś konkretnym adresem. Tak samo w wypadku Tomassiego, który zadeklarował, że wziąłby udział w dyscyplinie olimpijskiej polegającej na strzelaniu w tył głowy w katyńskim rowie. Trudno uznać to za próbę propagowania ustroju totalitarnego. Można by było go oskarżyć o obrazę pamięci ofiar Zbrodni Katyńskiej, ale to już temat na całkiem inną dyskusję.

Widzę w tym wszystkim bardzo niebezpieczny trend, bo z jednej strony gdy skrajna prawica mówi o „terrorze poprawności politycznej” i „wolności słowa” w wypadku rasizmu i namawiania do przemocy wobec uchodźców, liberałów czy lewicy, to władza im przyklaskuje. Rzecznik ONR może sobie wrzucać na Facebooka obrazki z Waffen SS i nikogo to nie rusza. Z drugiej strony, gdy ktoś żartuje w drugą stronę, to w ruch idą paragrafy o propagowaniu ustroju totalitarnego. Przeraża mnie nieco perspektywa tego, co będzie dalej. Kiedy zaczną się naloty na lokale organizacji czy partii mających w swoich programach „socjaldemokrację”? Przecież wiadomo, że nasza władza już dawno nie odróżnia socjalizmu od komunizmu. Nie wspominając o tym, że ci którzy bezkarnie grożą na prawo i lewo mają szansę na uzbrojenie się w ramach obrony terytorialnej. Wtedy od mówienia o strzelaniu będą mogli przejść do czynów.

Źródła:

Do rzeczy mówi o Tomassim: http://dorzeczy.pl/id,9409/Lewicowe-poczucie-humoru.html

Do rzeczy pisze o aresztowaniu: http://dorzeczy.pl/id,9446/Dzialacz-Zmiany-zatrzymany-przez-policje.html

Wprost pisze o tym jak nie będzie śledztwa w sprawie transparentu: https://www.wprost.pl/kraj/10009755/Dla-was-beda-szubienice-to-nie-grozba-Nie-bedzie-sledztwa-ws-transparentu.html

Wyborcza pisze o transparencie: http://wyborcza.pl/1,75398,20040440,skandaliczny-transparent-na-stadionie-legii-kod-gw-beda.html

A tu o polskich naziolkach, którym władza nie przeszkadza: https://ahmedgoldstein.wordpress.com/2016/08/01/gdzie-sie-podziali-tamci-nazisci/

Jak być prawdziwym mężczyzną?

Odpowiedzi są dwie: albo jest to absolutnie niemożliwe albo bardzo proste. Wydaje się to absurdalne, ale myślę, że pod koniec tego tekstu będziecie musieli przyznać mi rację. Z góry przepraszam, że zajmuję się tu tylko prawdziwymi mężczyznami i olewam prawdziwe kobiety, ale wymagania dla tych grup są tak różne, że jest to temat na oddzielny artykuł.

manliest-man-muscle-fish.jpg

Jak pewnie wiecie, jestem wielkim fanem zarówno oglądania, jak i trenowania sportów walki. Tradycje ciągną się w rodzinie już od dawna, choć dziadek-sybirak preferował raczej treningi pod remizą, niż na sali gimnastycznej. Otóż na jednej ze stron poświęconych mieszanym sztukom walki znalazłem mema, który przedstawia czynności, które mężczyzna powinien wykonywać raz w tygodniu:

mem.jpg

Na obrazku widzimy trening kickboxingu, siłownię, grappling (takie zapasy w których można dusić czy zakładać dźwignie, ale nie można kopać i uderzać pięściami) i strzelnicę. Europejscy fani oburzyli się, że strzelnica nie ma nic wspólnego ze sztukami walki, bo chodzi o sport, a nie o przemoc. Mimo, że jestem fanem sztuk walki, a broni nie posiadam, muszę zauważyć, że strzelectwo jest sportem i to sportem olimpijskim. Kilka osób zwróciło uwagę, że liczą się tylko sztuki walki, a nie siłownia (to stary konflikt w tych środowiskach „sztuki walki vs. siłownia”, co ważniejsze i czy i jak łączyć jedno z drugim).

W tym momencie zacząłem się zastanawiać: na jakiej podstawie określamy co mężczyzna, tudzież „prawdziwy mężczyzna” powinien robić/umieć/jak powinien się zachowywać? Nawet na stronie dla ludzi, którzy teoretycznie mają podobne zainteresowania i wartości, nie ma zgody w tym temacie. Co by było gdybyśmy weszli na stronę dla miłośników motoryzacji? Myślę, że szybko byśmy zostali poinformowani o tym, że prawdziwy mężczyzna potrafi np. zmienić koło albo coś w tym stylu. Myśliwi lub survivalowcy powiedzą, że prawdziwy facet musi umieć upolować sobie jedzenie, może do tego zrobić szałas i umieć przeżyć tydzień czy dwa w dziczy bez pomocy z zewnątrz. Spotkałem się też z takimi, co mówili, że prawdziwy mężczyzna musi umieć dobrać garnitur i wino do obiadu, a przy tym ma zarabiać co najmniej X zł miesięcznie. Informatyk powie, że prawdziwy facet sam naprawia i modernizuje swój komputer, a Seba spod bloku, że nie donosi na policję.

the-true-man-wants-two-things-danger-and-play-for-that-reason-he-wants-woman-as-the-most-dangerous-plaything-3

Poza niekończącą się listą potrzebnych prawdziwemu mężczyźnie umiejętności, dochodzą jeszcze kwestie moralne. Nieraz spotkałem się ze stwierdzeniem, że prawdziwy mężczyzna nigdy nie uderzyłby kobiety. Tu akurat śmiem się nie zgodzić, ale wcale nie dlatego, że popieram bicie kobiet. Po pierwsze, mam wrażenie, że ktoś myli słowa „prawdziwy” i „porządny”, a po drugie, dlaczego dotyczy to tylko mężczyzn bijących kobiety? Oczywiście problem przemocy mężczyzn wobec kobiet jest bardzo poważny, ale myślę, że powinniśmy się zgodzić, że ludzie z zasady nie powinni bić innych ludzi i nie ma to za wiele wspólnego z byciem „prawdziwym mężczyzną”. Ograniczenie tej kwestii do „uderzenia kobiety” oznacza, że nie ma przeciwwskazań np. ku temu, żeby tenże „prawdziwy mężczyzna” napierdalał dzieci kablem od prodiża albo żeby używał przemocy psychicznej w stosunku do kobiet.

Jeśli już o tym mówimy, to dlaczego poprzednia nieskończona lista wymaganych cech „prawdziwego faceta” miałaby się odnosić tylko do mężczyzn? Większość tych umiejętności nie wymaga bycia mężczyzną. Wbrew temu, co mogłyby sugerować stereotypy, opony w samochodzie wcale nie zmienia się używając penisa. Zresztą, niezależnie od tego, spełnienie wszystkich wymagań jest niemożliwe, bo każdy ma inne wymagania. Wyssane z palca, całkowicie arbitralne kryteria do określenia tego czy ktoś jest prawdziwym mężczyzną czy nie, nie powinny nikogo interesować. Zamiast tego mam tutaj bardzo prosty wykres, który pomoże rozwiać wasze wątpliwości:

wykres

Źródła:

Lucas Parker, czyli człowiek z rybą z obrazka: https://www.facebook.com/toqueluc/

W obronie Melanii Trump

Melania Trump (jak niestety zdecydowanie zbyt wiele kobiet) jest znana z tego, że jest żoną swego męża. Donalda Trumpa ani przedstawiać, ani krytykować chyba nie muszę, bo jaki Trump jest każdy widzi. Kandydat Republikanów w swojej kampanii naplótł tyle bzdur i obraził tyle nacji, religii i ludzi w ogóle, że zasługuje to na oddzielny artykuł.

O samej Melanii też nie mam zamiaru za dużo pisać. Ot, typowa kariera w show biznesie. Wychowana w Europie Środkowej, rzuciła studia, żeby robić karierę modelki, wyjechała za granicę, w końcu trafiła do USA, gdzie poznała miliardera Donalda Trumpa i wyszła za niego za mąż. Związek jest (przynajmniej według Trumpa) bardzo szczęśliwy i zgodny, a Melania wspiera swojego męża w kampanii wyborczej, przez co zaczęło jej się dostawać od jego wrogów politycznych.

Właśnie nad tą sprawą chciałbym się pochylić. O ile kopiowanie przemówienia Michelle Obamy jest zabawną wpadką i atakowanie Melanii za to można uznać za merytoryczny argument (chociaż moim zdaniem to wina jakiegoś niewyspanego stażysty, który spostrzegł się, że przyszła pierwsza dama nie ma napisanej mowy na dzień przed jej wygłoszeniem), to ostatnio pojawiły się także ataki co najmniej niesmaczne.

Otóż okazało się, że pani Trump podczas swojej kariery modelki miała także robione nagie zdjęcia, a także takie, na których w negliżu całowała się z inną modelką (nie będę tu dawał linków, jak ktoś chce sobie pooglądać, niech sam szuka). „Liberalni” i „postępowi” wyborcy popierający panią Clinton (tudzież do niedawna Berniego Sandersa, czyli mojego ulubieńca) rzucili się na nieszczęsną byłą modelkę, jak Petru na pieniądze z programu 500 plus. Ludzie przesyłali zdjęcia gdzie popadnie z podpisami w rodzaju „czy chcecie mieć taką pierwszą damę??”, żeby zacytować ten najmniej obraźliwy. Ataki poszły też w stronę tego, że Melania pracowała przez jakiś czas nielegalnie. Mało tego, ludzie przyczepili się do tego, że podobno była poprzednio już raz zamężna.

maried be.png

Ludzie, nie wstyd wam? Ja wiem, że nie lubicie Trumpa, ale że takie coś robią „lewaki”, które walczą o prawa kobiet, imigrantów, osób o innym kolorze skóry, o prawa homoseksualistów, osób transpłciowych i w ogóle o to, żebyśmy nie żyli z powrotem w XIX wieku… Hipokryzja jest porażająca, przekroczyła już poziom „Zbigniew Ziobro” i zaczyna sięgać stopnia krytycznego („Polski Episkopat”). Dlaczego kobieta, która pokazała dupę w gazecie 15 lat temu nie ma być pierwszą damą? Putin będąc urzędującym prezydentem gania sobie na koniu bez koszulki i nawet nikt się nie zająknie na temat jego kompetencji. Shame on you, amerykańskie lewaki…

vladimir-putin.jpg

Ale w sumie to mnie specjalnie nie dziwi, że się ludzie boją Putina zaczepiać…

Źródła:

Melania na wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Melania_Trump

Pani Trump pracowała w USA nielegalnie? http://edition.cnn.com/2016/08/05/politics/melania-trump-immigration-visa/

O kopiowaniu przemówienia Michelle Obamy: http://edition.cnn.com/2016/07/19/politics/melania-trump-michelle-obama-speech/

 

 

Panie piszą o paniach

Nie czuję się siłach, żeby pisać o niektórych rzeczach. Ostatnio zamieściłem tu dosyć popularny artykuł, w którym były komentarze polskich internautów na wiadomość o tym, że 2 mężczyzn zgwałciło 17latkę pod Olsztynem. Reakcje były obrzydliwe (na dole link dla tych, co jeszcze nie widzieli). Wielu osobom szokujący wydał się fakt, że spora część tych komentarzy była napisana przez kobiety. No i w tym momencie dochodzimy do miejsca, w którym nie czuję się na siłach, żeby o tym pisać. Mimo całego mojego lewactwa i głębokich pokładów ideologii gender, nie potrafię wejść w głowę kobiety, która wydaje się nienawidzić innych kobiet.

Poetin_von_Pompeji.jpg

Nie porzucajcie jednak nadziei, mamy wolny rynek, więc postanowiłem to wykorzystać i zatrudnić bezpłatnych podwykonawców, żeby zrobili to za mnie. A tak na serio: zamieszczam tu teksty jakie dostałem od czytelniczek, które zdecydowały się skomentować tamte wydarzenia. Postanowiłem nie czynić w tekstach żadnych zmian, więc są napisane dokładnie tak, jak je dostałem (bo co ma chłop babę pouczać, jak się pisze o innych babach?) Miłej lektury!

Tekst pierwszy:

Nie jest tajemnicą, że mężczyźni również są ofiarami gwałtów, ale padają nimi zdecydowanie rzadziej niż kobiety. Mogłoby się więc wydawać, że w tej kwestii zapanuje między nami coś na kształt solidarności jajników. Że dowiadując się o kolejnej zgwałconej dziewczynie będziemy starały się okazać jej wsparcie, będziemy miały nadzieje, że sprawca zostanie złapany i surowo ukarany, że ofiara dojdzie do siebie. Kolejny raz oburzymy się, że ludzie są w stanie tak się krzywdzić. Ja tak reaguję. I nie tylko ja, ale niestety nie my wszystkie.

KOBIETA KOBIECIE WILKIEM

Siedemnastolatka zgodziła się na to, by odwieziono ją do domu. W efekcie była brutalnie gwałcona i… to będzie dla niej nauczka. Bo nie wsiada się do samochodu obcych ludzi, bo trzeba się porządnie ubierać i w ogóle starać, żeby nikt nie zrobił Ci krzywdy. A jak zrobi, to może się czegoś nauczysz, głupia jesteś, ale poniesiesz konsekwencje i jeszcze będą z Ciebie ludzie. Niestety z takimi reakcjami na informacje o gwałcie można spotkać się często. A wśród ludzi, którzy mają taki światopogląd, nie brakuje kobiet.

Te wszystkie panie, które wypociły z siebie te obrzydliwe komentarze, zapewne czują się bezpiecznie i nie zdają sobie sprawy z tego, że to mogły być one. Bo wcale nie trzeba zachowywać się w konkretny sposób, żeby wpaść w ręce złego człowieka. Każda z nas czasem zachowuje się nierozsądnie i zazwyczaj ponosi za to jakąś karę. Ale żeby karą był gwałt?! Żeby taka kara była akceptowana przez ludzi?

Dlaczego potrafimy być względem siebie tak okrutne? Jedyne co przychodzi mi do głowy, to zwykła głupota, ignorancja, brak wyobraźni i umiejętności logicznego myślenia, a nawet życia w społeczeństwie. I jednocześnie uleganie temu, co to społeczeństwo próbuje nam wmówić. Już wyjaśniam:

Piszę to z perspektywy osoby, która w dzieciństwie była molestowana przez członka rodziny (a może coś mi się wydawało, w końcu nie wsiadłam z nikim obcym do samochodu i byłam skromnie ubrana, więc powinnam być bezpieczna). Po latach wyznałam to matce, a ona… przez dwa tygodnie kompletnie unikała tematu, po czym spytała, co mi strzeliło do głowy, żeby wyciągać takie sprawy, po takim czasie. Dodała też, że mam już niczego od niej nie chcieć.
Nie był to co prawda gwałt, a ja nie byłam jeszcze kobieta, fakt. Ale inna kobieta, która powinna być mi najbliższa, okazała się tą, która zadała mi najwięcej bólu w życiu. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego. Wszystko, co przychodziło mi do głowy, to domysły, o których już wspominałam. Nie wiedziała, co czułam i nie chciała wiedzieć. Nie chciała wyciągać tej sprawy, bo to skrzywiło by ludziom obraz naszej rodziny, a wpojono jej, że rodzina to coś świętego.
W           mówiono jej też, że dziewczynki powinny być grzeczne i uległe. Walka, również o siebie, jest domeną chłopców. My możemy siedzieć cichutko i liczyć, że to się więcej nie powtórzy.

Nie mogę mieć pewności, że akurat to działo się w głowie mojej matki. Ale przypuszczam, że takie właśnie rzeczy siedzą pod czaszkami kobiet, które obwiniają inne za to, że zostały skrzywdzone. Bo zostały inaczej wychowane, po się postawiły? Może mają z tego powodu kompleksy?

Naprawdę nie jestem w stanie tego stwierdzić, nawet jako kobieta. Ale proszę Was, drogie Panie. O odrobinę wyobraźni i wsparcia dla siebie nawzajem.

Gouda

Tekst 2:

Mam 20 lat, pochodzę z przeciętnej rodziny z południa Polski. Z pozoru jestem najzwyklejszą dziewczyną jaką można spotkać, choć, jak napisałam – z pozoru. Mówię w 8 językach, studiuję za granicą, jestem Polką i Ślązaczką (tu prawdopodobnie prawaki dostałyby szału, bo przecież śląscy zdrajcy chcą do Niemiec, mówią, zapominając o tym, że od zawsze jesteśmy Polakami, a ok kilkuset lat jesteśmy nimi przez naszą własną decyzję w plebiscycie), walczę o prawa zwierząt i likwidację cyrków zwierzęcych w Polsce, miałam w swym życiu dwa psy i mam działkę rekreacyjną na której uprawiam pomidory, jestem przeciwna projektowi ustawy antyaborcyjnej nad którym obecnie się „debatuje”, jestem niewierząca.  Można więc powiedzieć, że jestem kobietą wykształconą, oświeconą, niektórzy twierdzą, że inteligentną. To dlaczego nie mogę pojąć mizoginii kobiet wobec kobiet?

Ktoś się zdziwi, powie mi „Ha, co z Ciebie za wykształciuch, skoro mówisz o mizoginii kobiet wobec innych kobiet, skoro mizoginia działa na linii mężczyzna-kobieta?”. Otóż, wszystko ewoluuje, mizoginia również. I choć Słownik Języka Polskiego definiuje pojęcie mizoginii jako „wstręt mężczyzn do kobiet” uważam, że można spokojnie mówić, że doszło do ewolucji tego pojęcia i istnieje również mizoginia kobiet do innych kobiet. Idealnymi przykładami potwierdzenia mojej teorii są komentarze pod ostatnimi newsami związanymi z przemocą wobec kobiet: gwałt i przetrzymywanie 17-latki w Trękuskach pod Olsztynem i mord na 45-latce w Reutlingen. Przeanalizujmy je razem.
Pierwsze: gwałt na dziewczynce. Wiem, ktoś mi powie „masz 20 lat, jesteś niewiele starsza od niej, co Ty możesz wiedzieć”. Nie uważam, że wiem wiele, ale wiem tyle: 17-latka, nie ważne jak wymalowana, ubrana czy jakkolwiek „poprawiona” to jeszcze dziecko. To nie jest „dobra dupa”, „niezły kawał mięcha” czy cokolwiek w tym jakże wspaniałym stylu komplementowania. To dziecko. Ciekawe są komentarze pań pod postem TVN-u na Facebooku tyczącym się tej sprawy. Jeden z największą ilością polubień, autorstwa pewnej pani Kasi, mówi: „Nikt jej nie uprowadził tylko sama wsiadła do auta z własnej woli , poznała ich na ulicy poleciała na auto ,zgodziła się na wyjazd ,tylko co ona myślała ze 2 facetów zabiera ją na wycieczkę krajoznawczą , a wystarczyło zapamiętać ze z obcymi do auta się nie wsiada małe dzieci kuszą słodyczami zabawkami a tu parę miłych słówek wystarczyło” (pisownia oryginalna). Gdyby pani Kasia otworzyła link do reportażu, wiedziałaby, że było to porwanie, bo gdyby odeszła od telewizora i amerykańskich filmów, wiedziałaby, że porwanie to nie tylko złapanie i wepchnięcie do czarnego vana jak tam to portretują, lecz z definicji to przestępstwo polegające na pozbawieniu człowieka wolności i zmuszania do zmiany miejsca pobytu wbrew jego woli, wiedziałaby, że dziewczyna była przetrzymywana przez 2 dni wbrew swojej woli (co wypełnia definicję porwania), porywacze brutalnie ją gwałcili, wyrywali jej włosy, bili. Gdyby trochę pomyślała, zauważyłaby, że dziewczyna przeszła niepodważalną traumę, która pewnie zdefiniuje resztę jej życia, a mimo tego miała w sobie tyle odwagi – w Polsce, kraju, gdzie jak gwałci swój, to „bierze, bo suka dała”, mimo że kobieta nie jest suką i w ogóle ofiara jest głupia, że się nie broniła – by zgłosić się na policję, opowiedzieć o tym, doprowadzić do zatrzymania tych jednostek, które jej to zrobiły i potencjalnie uratować wiele dziewczyn, kobiet, pań od podzielenia jej losu. Tak sobie myślę, że powinniśmy pani Kasi podziękować – czy raczej powinnyśmy – za cofanie postępów feminizmu, za niszczenie efektów kampanii „No means no”, bo można się tylko spodziewać, że nie jest to jedyny raz, kiedy sieje taki ferment internetowy. Żal mi tylko jej córek, jeśli będzie miała/ma jakieś, bo mając takie opinie wychowa zahukane kury domowe usługujące Panu Mężowi, a nie pewne siebie kobiety.
A teraz wydarzenie, do którego prawaki robią sobie dobrze. Uchodźca zabił Polkę, naszą, własną, osobistą Polkę! To woła o pomstę do nieba! Ale, hola, hola, ona miała 45 lat, on 21, ona była Polką, on uchodźcą z Syrii.
Daleka jestem od osądzania tego „związku”, ale na litość boską-45letnia kobieta i 20paro letni mężczyzna? Tym bardziej z innej zupełnie kultury, bez pełni praw w Europie. Sama jestem w związku małżeńskim z obcokrajowcem, który akurat jest chrześcijaninem, ale skłaniam się coraz bardziej jego wypowiedziom kiedy twierdzi, że Europa robi błąd wpuszczając ludzi, którzy nie potrafią dostosować się do naszych zasad. Od kiedy to u nas morduje się partnerkę tylko dlatego, że chce zakończyć związek. Szok. (http://www.tvn24.pl)” pisze pani o nicku maram87 na stronie TVN24 pod reportażem z ustaleniami, o co chodziło w tym moederstwie. Niby zwykły komentarz, prawda? Ale za drugim, trzecim czytaniem wychodzi z niego ten jad ukryty – 45-letnia kobieta i 20paro letni mężczyzna? Pani maram87, mam pytanie, czy oburzyłaby panią ta różnica wieku, gdyby miejsca były odwrócone, ona miałaby 21 lat, on 45? Zapewne nie, choć nie powstrzymałaby się pani od komentarza, że utrzymanka, że puszczalska pewnie, że jeansy za loda itp. Inny komentarz składa się tylko z jednego słowa, zamieściła go osoba o nicku malta (dlategoż wnioskuję, że kobieta) – desperatka. Dlaczego my, kobiety, zazdrościmy innym kobietom powodzenia u mężczyzn? Co jest w tym takiego strasznego, że Madonna czy JLo mają młodszych facetów? Co jest strasznego w tym, że zamordowaną zainteresował się facet od niej młodszy? W mojej bajce, jeśli zajmuje się sobą dwoje dorosłych ludzi to nie powinno to mieć znaczenia, ale my baby, mamy to do siebie, że musimy wbić szpilę. Oczywiście, to co się stało jest straszne – zginęła niewinna kobieta, tego nie da się zaprzeczyć, ale dlaczego potrafimy się skupić tylko na jednym, średnio istotnym aspekcie tej sprawy? Miast skupić się na morderstwie, mędrcy moralności internetowej rozprawiają, jakaż to ofiara była głupia, że „dawała dupy” tak młodemu facetowi w swoim wieku. Te cudowne, wspaniałe kobiety, matki, córki, żony, które co dzień w pocie czoła robią obiadki swoim mężom i dzieciom, siadają do komputera oporządziwszy rodzinę i wylewają takie pomyje w internecie, bo przecież ona jest przykładną matką, żoną, więc ma prawo oceniać taką „głupią szlorę”, nie biorąc pod uwagę, że ta kobieta miała dzieci i te dzieci mogą to przeczytać. Nie. W internecie można wszystko.

Wszyscy się zastanawiają, co powoduje kobietami-mizoginkami. Odpowiedź przyszła do mnie w ostatnim akapicie: najłatwiej jest oceniać. Oceniają, bo są przykładnymi paniami domu, z których domowych podłóg można zlizywać jedzenie (co kto lubi, jak wiadomo), oceniają, bo chcą się przypodobać samcom humanoidalnym (tak nazywam mężczyzn popierających hasło „jak suka nie da to pies nie weźmie), oceniają, bo wsiadła do samochodu, bo zadała się z uchodźcą. Powodów jest cała lista, a najważniejszy są dwa: nie uczymy swoich córek szacunku do siebie i wyrastają zakompleksione myszki, które muszą komuś dokopać w internecie, żeby się poczuć pewniej i wciąż masowo wmawiamy im, że muszą wyjść za mąż wywieramy na nich presję chociażby pytaniami do dziewczyn w moim wieku przy świątecznym stole „A Ty sobie już znalazłaś jakiegoś kawalera?” nie bacząc na to, że ona studiuje, realizuje się zawodowa, spełnia marzenia. Jak w tym przemówieniu pani Adichie spopularyzowanym przez Beyoncé:

“We teach girls to shrink themselves

To make themselves smaller

We say to girls,

„You can have ambition

But not too much

You should aim to be successful

But not too successful

Otherwise you will threaten the man.”

Because I am female

I am expected to aspire to marriage

I am expected to make my life choices

Always keeping in mind that

Marriage is the most important

Now marriage can be a source of

Joy and love and mutual support

But why do we teach girls to aspire to marriage

And we don’t teach boys the same?

We raise girls to see each other as competitors

Not for jobs or for accomplishments

Which I think can be a good thing

But for the attention of men

We teach girls that they cannot be sexual beings

In the way that boys are”

 

Baśka

Linki:

Mój (Ahmeda znaczy się) tekst o obrzydliwych komentarzach w internecie: https://ahmedgoldstein.wordpress.com/2016/08/02/kto-zgwalcil-polak-no-to-nie-ma-problemu/

Od dupy strony, czyli dlaczego oglądamy siatkówkę plażową

okladka.jpg

Tak, gapię się na tyłki siatkarek plażowych, jeśli zobaczę takowe na jakimś zdjęciu czy też filmiku. Nie wstydzę się tego specjalnie, bo wypowiadam się jako osoba prywatna, która lubi się gapić na ładne tyłki, a nie jako dziennikarz „poważnego portalu o tematyce sportowej”. Problem swoją drogą nie tylko polski, bo w Hiszpanii też jakiś „poważny portal sportowy” wrzucił galerię tyłków siatkarek z podpisem „Dlatego oglądamy siatkówkę plażową” (edit: teraz sprawdziłem i fanpage Podemos właśnie to krytykował, link na dole).

beach

Takie podejście jest normalne, o ile ktoś rozmawia ze szwagrem pijąc piwo na kanapie i czekając aż zacznie się transmisja z „prawdziwego sportu”. Nikt nie musi lubić siatkówki ze względu na siatkówkę i nikt nie musi udawać, że nie lubi oglądać ładnych tyłków. Znam panie, które oglądając mecze komentowały, że oglądają właściwie tylko dlatego, że grał tam Fernando Morientes, Fernando Torres czy też Sergio Aguero (dopiszcie swoje typy w komentarzach, bo ja to się znam na męskiej urodzie, jak Duda na konstytucji). Nie widzę w tym problemu, w prywatnym gronie możemy sobie tak gadać, bo ani nas ten Torres nie słyszy, ani to nikomu specjalnie nie szkodzi.

Problem rozpoczyna się, gdy występujemy jako „ekspert” tudzież „dziennikarz” zajmujący się sportem. No bo jak to jest: zajmujemy się sportem czy dupami? Gdyby to robił redaktor Playboya czy innego podobnego magazynu zajmującego się dosłownie tematyką dupy Maryni, wtedy bym zrozumiał. Natomiast jeśli taki temat pojawia się na portalu „sportowym” to uważam to za debilne, obraźliwe dla sportu i seksistowskie. Dlaczego seksistowskie, skoro sam wspomniałem, że są panie, które tak samo tak samo rozmawiają o facetach? Zaraz wam powiem.

Jak wam pewnie wiadomo, przed każdym mundialem czy mistrzostwami Europy pojawia się gdzieś tam galeria „najprzystojniejszych piłkarzy”. Jest to jednak raczej ewenement i wyjątek potwierdzający regułę. Owszem, uroda może NIECO ułatwiać karierę piłkarzom. Przykładem może być Cristiano Ronaldo, ale musimy pamiętać, że Złotych Piłek nie dostaje się za ładną buzię (gdyby tak było, wśród nominowanych nigdy nie znalazłby się chyba Franck Ribery…). David Beckham zarobił więcej na reklamach, niż na graniu w piłkę, ale i on grał w najlepszych klubach i był kapitanem reprezentacji Anglii.

Sprawa ma się jednak inaczej w przypadku Alison Stokke, Leryn Franco, Michelle Jenneke czy Anny Kournikovej. Wszystkie te panie są oczywiście świetnymi sportsmenkami (no może poza Kournikową…), ale dzięki urodzie zrobiły karierę nieporównywalnie większą niż niejedna złota medalistka olimpijska. Nie wspominam nawet o Natalii Siwiec czy Larissie Riquelme, które to panie w ogóle nawet piłki nigdy nie kopnęły, a zostały wypromowane przez portale „piłkarskie”. Najbardziej debilny jest chyba przykład Simony Halep, która trafiła na pierwsze strony tychże portali dlatego, że miała… duże cycki. Tak duże, że przeszkadzały jej w grze. Simona zamiast te cycki pokazać w jakiejś gazecie, postanowiła je (ku rozpaczy zboczonych „dziennikarzy”) zmniejszyć i grać dalej w tenisa. Natychmiast też znikła z nagłówków.

             Simona przed operacją i po

W wypadku Michelle Jenneke mamy przykład utalentowanej młodej atletki, która stała się sławna nie dlatego, że wygrała zawody, tylko dlatego, że zanim to zrobiła rozgrzewała się tańcząc, podskakując i kręcąc tyłkiem. Później nieraz jeszcze powtórzyła swój taniec przed kamerami. Michelle, sądząc po jej stronie na fb, jest przesympatyczną dziewczyną, która świetnie się bawi podskakując i udzielając wywiadów. Niemniej jednak, za uwłaczający uważam fakt, że takie coś ma być przepustką do medialnej kariery dla osoby, która poświęca całe życie treningom. Panie trenujące przeróżne sporty powinny być traktowane poważnie. Nie dawajmy młodym dziewczynom przykładu, że nieważne co robią, ważne aby przy tym dobrze wyglądały, bo inaczej wszyscy będą mieli w dupie ich sukces.

michelle jennke.jpg

PS. Na koniec jeszcze jeden obrazek specjalnie dla pań (i niektórych panów), czyli otwarcie igrzysk z Rio:

tonga.jpg

 

Źródła:

Michelle tańczy: https://www.youtube.com/watch?v=JnN_63aYrfc

Artykuł o cyckach Simony Halep: http://www.dailymail.co.uk/news/article-2665341/Win-bust-Tennis-star-breast-reduction-surgery-help-game-number-three-seed-Wimbledon.html

Inspiracja z niezawodnego ASZ DZIENNIKA: http://aszdziennik.pl/118099,faceci-jak-siatkarki-plazowe-wzielismy-zdjecia-naszych-z-rio-i-skadrowalismy-jakby-byli-kobietami

Podemos krytykuje mizoginię: https://www.facebook.com/ahorapodemos/photos/a.272953592861387.1073741828.269212336568846/623790717777671/?type=3&theater

Co nas brzydzi, co nas podnieca…

okladka

Izraelska modelka Bar Refaeli i autor

Brzydzi mnie kapusta kiszona, gotowana w sumie też. Nie tknę jej nawet palcem, a jak przypadkiem trafi na mój talerz to staram się odgonić ją widelcem lub namówić któregoś ze współbiesiadników na jej spożycie. Jadam natomiast od czasu do czasu surową kapustę w surówce lub w kebabie (tak, wiem, czasem zdarza mi się po wypiciu paru piw osiedlić Araba). Nie mam zamiaru się z tego tłumaczyć, ale też nie mam zamiaru zabraniać nikomu jedzenia kapusty. Wasza kapusta, wasza sprawa.

gotowa kapusta 1

Myślę, że nikt nie odetchnął z ulgą, gdy usłyszał, że jednak nie mam zamiaru zakazywać spożywania kiszonej kapusty. Przecież to oczywiste, kto by miał zamiar zakazywać jakiegoś jedzenia, tylko dlatego, że go to brzydzi? No właśnie… O ile przy jedzeniu nikt nie ma żadnych wątpliwości (poza religijnymi fanatykami) to w innych sprawach ta granica nagle się rozmywa i czyjeś bardzo subiektywne poczucie obrzydzenia staje się koronnym argumentem w dyskusji na temat legalności lub przynajmniej „niekulturalności” danej czynności. Mniej lub bardziej absurdalne przykłady można mnożyć w nieskończoność: matki karmiące, całujący się geje, mężczyźni z włochatymi klatami chodzący bez koszulek, okrąglejsze panie w leginsach, psy robiące kupę i tak dalej.

no crocs

No dobra, to akurat ma sens…

Argument „to jest przyjęte kulturowo, a tamto nie” od razu możemy sobie wetknąć w to samo miejsce, w które trafiają obietnice wyborcze polityków i pieniądze z komunii. Kultura jest jak dupa, każdy ma własną, a poza tym z czasem potrafi zmienić się nie do poznania. Ksiądz katolicki i turysta z Arabii Saudyjskiej mogą mnie przekonywać, że spódniczki mini to wymysł szatana, natomiast ja nadal będę uważał, że każdy ma prawo pokazać dupę, a my nie mamy obowiązku się na nią gapić.

Proszę nie patrzeć!

Myślę, że dyskusję należy sprowadzić do kilku punktów:

  • Czy dana czynność jest nielegalna?
  • Czy dana czynność jest w jakiś sposób szkodliwa dla otoczenia?
  • Czy osoba wykonująca daną czynność musi ją wykonać czy może sobie jednak spokojnie poczekać?
  • Czy wykonywana czynność jest powszechnie uznawana za nieodpowiednią czy może raczej zakazuje się wykonywania tej czynności konkretnej arbitralnie dobranej grupie osób, które mogą czuć się przez to dyskryminowane?
  • Czy znajdujemy się w miejscu, w którym należy zachowywać szczególne środki ostrożności?

Są oczywiście też sprawy, które bezpośrednio nie podpadają pod żaden z tych punktów (jak na przykład dłubanie w nosie), ale myślę, że cywilizowani ludzie powinni się w tym wypadku dogadać w cywilizowany sposób. Inna sprawa, że nigdy nie słyszałem, żeby ktoś górnika nosowego kiedykolwiek wyprosił z jakiegoś lokalu albo wyprowadził z autobusu osobę strzelającą kozami na prawo i lewo.

ralph-wiggum-picking-nose.jpg

Pierwszy i ostatni punkt są dosyć proste do wytłumaczenia. Jeśli coś jest nielegalne to z oczywistych powodów nie powinno się tego robić w miejscach publicznych, za wyjątkiem sytuacji, gdy prawo zakazujące tego jest durne i protestujemy przeciwko temu prawu. W tym wypadku każdy indywidualny przypadek należy rozpatrzeć oddzielnie. Jeśli chodzi o ostatni, to chyba każdy rozumie, że np. w bibliotece ze starodrukami czy laboratorium badającym wąglika nie należy ani jeść, ani pić, ani chodzić bez koszulki tudzież karmić piersią.

hazmat

Reszta jest bardziej skomplikowana, ale wasze tęgie głowy, a co dopiero głowy prawicowych publicystów, powinny to pojąć bez problemu. Szkodliwość dla otoczenia jest czymś raczej oczywistym. Zakaz palenia w miejscach publicznych lub nakaz sprzątania po srającym psie może być tu przykładem. Nie przeszkadza mi widok palacza z papierosem lub srającego psa, ale nie mam zamiaru wdychać dymu, ani wdeptywać w kupy. Jak palicie sobie elektroniczne albo zbieracie kupy w torebkę to nie ma problemu.

Kolejny punkt też nie jest specjalnie trudny. Musimy pomyśleć czy budząca kontrowersje czynność jest czymś, czego możemy bez problemu uniknąć, czy raczej niekoniecznie. Nie lubię gdy ktoś siedzi obok mnie w pociągu i kaszle, ale wiem, ale przecież gęby sobie skarpetą nie zapcha, jak jestem chory to też kaszlę, jedyne co możemy zrobić to starać się nie kaszleć na ludzi. Psu palca w tyłek też nie wsadzimy, więc jak się zesra to się zesra i tyle, tylko torebkę trzeba mieć pod ręką, żeby pozbierać. Tak samo z dzieciakiem, jak ryczy i chce jeść to trzeba dać mu jeść, bo na argumenty jest zwykle równie oporny, co Tomasz Terlikowski. Butelka czy cycek nie śmierdzi, nie dymi i trwałych śladów na otoczeniu nie pozostawia. Natomiast picie w parku czy palenie w barze już do czynności obowiązkowych nie należą i można je spokojnie robić kiedy indziej, gdzie indziej lub wcale. Można sobie spokojnie ustalić strefy do picia, strefy do palenia i takie, gdzie możemy przebywać wolni od takich atrakcji.

cover yoruself.jpg

W dalszej kolejności dochodzimy punktu, z którym największy problem będą mieli pewnie homofobowie (homofoby? Word podkreśla obie formy…) i ludzie, którzy lubią traktować innych (szczególnie kobiety) przedmiotowo. Otóż jeżeli para heteroseksualna może sobie spacerować za rękę czy się całować, to takie samo prawo przysługuje parze gejów czy lesbijek. Owszem, taki widok może wydawać się komuś niemiły, ale przecież ci ludzie nie są tam po to, żeby nam było miło, tak samo zresztą jak nieatrakcyjne pary heteroseksualne. Nie będę nawet dyskutował na temat ludzi, którzy twierdzą, że „grube baby nie powinny chodzić w leginsach” czy „babom nie powinny sterczeć włosy spod pachy w tramwaju”. Albo coś jest dla wszystkich albo dla nikogo.

o-GAY-KISSING-facebook1.jpg

Szczególnie problem ubioru w miejscach publicznych bywa tematem kontrowersyjnym i myślę, że ludzie poświęcają mu zbyt wiele czasu. Nagość jest, a przynajmniej powinna być czymś naturalnym i nie wiem skąd taki krzyk o długość spódnic czy głębokość dekoltów, szczególnie jeśli wszędzie wokół mamy billboardy z paniami w samej bieliźnie albo i bez, ale z zasłoniętymi „strategicznymi miejscami”. Spędziłem sporo czasu w środowisku sportowców, z tego część w kraju, gdzie ludzie nie mają takich problemów jak w Polsce i muszę stwierdzić, że po tym jak człowiek weźmie grupowy prysznic z drużyną niemieckich piłkarzy czy marokańskich, romskich i katalońskich bokserów albo chociaż połazi po plaży w jakimś bardziej cywilizowanym kraju, to dochodzi do wniosku, że cały ten wrzask to, jak ktoś jest ubrany jest bez sensu, bo co do czego wszyscy jesteśmy mniej więcej tacy sami.

PS: Uważam także, że kobiety powinny móc chodzić topless wszędzie tam, gdzie faceci chodzą bez koszulek, bo właściwie czemu nie. Nie mówiąc już nawet o chodzeniu w bluzce bez stanika. Jak komuś to przeszkadza, to znaczy, że albo nienawidzi kobiet albo nie wie jak cierpią, kiedy muszą założyć stanik.

bra on the floor.jpg

 

Ameryka w ruinie vol. 2, czyli Pan Traszka nie wie co to statystyka

okladka

Nowy prezydent, niezależnie od tego kto nim zostanie ma przed sobą ciężkie zadanie, które paradoksalnie nie do końca wynika z tego w jakim stanie znajduje się kraj. Jeśli wierzyć statystykom, to za czasów Clintona, Busha i Obamy przestępczość systematycznie malała, coraz mniej policjantów ginęło na służbie, zmniejszała się liczba zabójstw, gwałtów i innych przestępstw z użyciem przemocy. W oczach opinii publicznej sytuacja wygląda jednak całkiem inaczej. Szczególnie Republikanie, próbują wmówić wyborcom, że w kraju panuje chaos i tylko Trump może zaprowadzić porządek.

violent crime 1990-2010

Newt Gingrich, czyli niedoszły republikański kandydat na prezydenta, który podobnie jak Trump, wygląda jakby uciekł z kreskówki, stwierdził w programie telewizyjnym, że statystyki go nie interesują, bo „ludzie czują się zagrożeni, a uczucia są ważniejsze niż teoria”. Co jest zastanawiające co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze: Pan Traszka nie wie jak działają statystyki (bo fakt, że w 2015 roku było mniej morderstw niż powiedzmy w 1990 to nie teoria, tylko prawda). Po drugie: niestety, Gingrich może mieć rację. Wybory można wygrać opierając się na niemających odzwierciedlenia w rzeczywistości odczuciach wyborców.

violent crime 2009-2013

Nawet jeśli problem przemocy jest mniejszy niż kiedyś, to w dobie internetu, Twittera, Facebooka, kiedy informacja rozprzestrzenia się z prędkością babci pędzącej do wolnej ławki w kościele, wszyscy dowiadują się od razu o każdej tragedii. Nie pomagają wcale kolejne doniesienia o strzelaninach w szkołach, barach czy centrach handlowych, ani też wyjątkowa brutalność policji, szczególnie w stosunku do Afroamerykanów. Dla nieuprzedzonej i niezaangażowanej w amerykańską politykę osoby źródła tych problemów mogą wydawać się dosyć oczywiste. Trudno, żeby nie było strzelanin w kraju, w którym każdy bez problemu może legalnie lub nielegalnie nabyć (bądź ukraść, pożyczyć czy dostać w prezencie) broń automatyczną (chociaż Kanada sobie jakoś radzi, a tam też dostęp do broni jest ułatwiony, problem jest więc bardziej złożony).

kanada

Z drugiej strony trudno, żeby policja nie strzelała pierwsza, w sytuacji, gdy każdy ma broń, szczególnie jeśli sędziowie mają tradycję uniewinniania policjantów, którym zdarzyło się zastrzelić jakiegoś Murzyna. Niestety rozwiązanie tego problemu wydaje się póki co niemożliwe. NRA (czyli w wolnym tłumaczeniu „narodowy związek strzelecki”) torpeduje wszelkie próby ograniczania sprzedaży broni (nawet dla osób podejrzanych o terroryzm!), nie mówiąc nawet o jakimkolwiek odebraniu broni osobom, które już ją posiadają.

bron

Problem rasizmu w kraju zbudowanym przez niewolników też raczej nie zostanie rozwiązany jedną ustawą nawet najbardziej postępowej głowy kraju i ogólnie rzecz biorąc jest tematem na osobną kilkutomową monografię. Równie trudnym problemem jest pędzące na łeb, na szyję rozwarstwienie społeczne. Bogaty „1%” bogaci się coraz bardziej, a biedni biednieją. Poczyniono niewielkie ruchy, w rodzaju zwiększenia minimalnej stawki godzinowej, jednak to może nie wystarczyć. Długi studenckie, czynsze i rachunki za świadczenia medyczne nadal rosną niewspółmiernie do zarobków.

us-tuition-feess.jpg

Na koniec warto dodać trudną do pozazdroszczenia sytuację pierwszej, drugiej i trzeciej generacji latynoskich imigrantów (chociaż tych mieszkających w należącym jeszcze nie tak dawno do Meksyku Teksasie trudno chyba nazywać imigrantami…). Mimo, że 2 z 3 najbardziej liczących się republikańskich kandydatów na prezydenta (Ted Cruz i Marco Rubio) to latynosi,

republikanie

w wyborach weźmie udział jadący na nienawiści do imigrantów, głównie Meksykanów, Donald Trump…

Źródła:

Poparcie dla Rubio i Cruza: http://www.newsmax.com/Headline/poll-cruz-rubio-trounce/2016/03/08/id/718001/

Statystyki przestępstw według FBI: https://ucr.fbi.gov/crime-in-the-u.s/2013/crime-in-the-u.s.-2013/violent-crime/violent-crime-topic-page/violentcrimemain_final

Statystyki przestępstw według American Immigration Council: http://www.immigrationpolicy.org/just-facts/anecdotes-evidence-setting-record-straight-immigrants-and-crime-0

Pan Traszka nie wie jak działają statystyki: https://www.youtube.com/watch?v=dZBDkGconF8

Sprzedawanie broni podejrzanym o terroryzm: http://www.bbc.com/news/world-us-canada-36563337