Rękopis znaleziony w Licheniu – odcinek 001

powieść odcinkowa

 

Rok 2113, wykopaliska archeologiczne na terenie ruin późnokatolickiej bazyliki w Licheniu

Lipcowe słońce grzało niemiłosiernie, lecz magister Nowicki musiał niestety opuścić swoje schronienie, by przypilnować grzebiących w ziemi studentów drugiego roku archeologii.

– No, Grzesiek, co tam masz? – spytał siedzącego w kucki blondyna.

– Kamień, panie magistrze!

– Świetnie, kop dalej. Tylko jeszcze spytaj tego z Ameryki czy on może coś wygrzebał.

– What did you wygrzebałeś, Johnny? – wypowiedziane płynną angielszczyzną pytanie Grześka było skierowane do siedzącego kilka metrów dalej czarnoskórego stypendysty z Michigan.

– A stone! – odpowiedział Johnny.

– Też kamień – sprawnie przetłumaczył blondyn.

– No to kopcie dalej! – popędził ich magister – A gdzie są Zbyszek, Ari i Lucyna?

– Źle się czuli i nie przyszli – powiedział Grzesiek dłubiąc w ziemi.

– Znowu mają kaca? – magister nie wyglądał na zaskoczonego

– Nie wiem, panie magistrze, to pan z nimi wczoraj pił, nie ja… A tak w ogóle to nie mieli nam dziś przywieźć skanera ultradźwiękowego?

– Mieli, ale ta menda Kowalski tak długo lizał dupę dziekanowi, że to on dostał skaner i teraz gania z nim po Toruniu.

– What does it mean „liza dupe”? – wtrącił się Johnny

Zanim ktokolwiek zdążył mu odpowiedzieć, Amerykanin wyskoczył z wykopu krzycząc:

– I found a beer bottle!

– Mówi, że ma butelkę piwa – przetłumaczył Grzesiek.

– Weź mu powiedz, że ja już dziś nie piję. – odpowiedział szybko magister.

– Panie magistrze, jemu chyba chodzi o to, że ją tam w wykopie znalazł.

Wszyscy trzej przykucnęli przy dziurze w ziemi, patrząc się na leżącą na dnie szklaną butelkę z wyblakłą etykietą.

– tsieeee… stieee…. Tsiekan? – Johnny próbował odszyfrować napis na butelce.

– Tak – powiedział magister – jeśli wierzyć źródłom, był to pierwszy browar w Polsce założony przez osobę otwarcie transpłciową. Bardzo cenne znalezisko. Good job!

– Ni ma piwa – odpowiedział ze smutkiem Johnny, który coraz lepiej władał mową polską.

Rzeczywiście, w butelce nie było piwa, były za to jakieś papiery. Nowicki natychmiast zarządził przerwę i wysłał studentów po bułki, sam natomiast udał się z papierami do biura znajdującego się w pobliskim baraku.

Kilka minut później leżał już na kanapie, podczas gdy skaner 3d analizował plik papierów wyciągniętych z butelki po piwie. Chwile później magister usłyszał głos swojej ulubionej aktorki porno czytający pierwsze linijki tajemniczego dokumentu…

Ciąg dalszy nastąpi