Mamo dlaczego ten pan jest w sukience? Dlatego, że to biskup, synku.

Kiedy byliśmy w podstawówce nikt jeszcze nie wiedział co to takiego jest w ogóle homofobia. W sumie to nawet nie bardzo wiedzieliśmy kim jest homoseksualista. Dzieciaki potrafiły wyzywać się od „pedałów”, ale gdyby ktoś spytał kto to w ogóle jest ten „pedał” to raczej nie doczekałby się odpowiedzi.

1

Niektórzy próbują nam wmówić, że jest jakaś wrodzona niechęć do osób o innej orientacji seksualnej. Moim skromnym zdaniem jest to dosyć idiotyczne założenie. Mało tego, śmiem nawet stwierdzić, że wśród dzieci możemy zauważyć objawy tego, co skrajna prawica nazwałaby radośnie „heterofobią”. Zdziwieni? Zanim rzucicie się na mnie jak kółko różańcowe na kremówki z podpisem ojca Rydzyka, posłuchajcie:

Pamiętacie jak wychodziliście z klasą na wycieczkę i jakiś chłopiec musiał iść za rączkę z dziewczynką? Albo jak małe dzieci mówią „fuuuj!!!” gdy widzą jak starsza siostra całuje swojego chłopaka albo, niech Cthulhu broni, rodzice okazują sobie odrobinę czułości? W ogóle to mam wrażenie, że w pewnym wieku jeśli np. jakaś gra polegająca na „wyzwaniach” itd. wymagała od uczestnika np. pocałowania w policzek kogoś tej samej płci, to było to mniejszym problemem, niż pocałowanie dziewczynki przez chłopca.

2

Nie będę udawał w tym miejscu eksperta od psychologii dziecięcej, ani nikogo podobnego i usiłował dowieść skąd się to wszystko bierze. Interesuje mnie natomiast fakt, że wiele zachowań, które typowy homofob uznałby za „zachowania homoseksualne”, nie budzi wśród dzieci żadnych kontrowersji. Chłopiec może pocałować chłopca w trakcie zabawy, jeśli reguły gry tego wymagają, dwóch chłopców lub dwie dziewczynki mogą iść za rękę, jeśli pani każe i tak dalej. Takie rzeczy działy się zanim „Unia Europejska zaczęła wprowadzać gender do szkół” i nikt nie miał z tym problemów.

Niestety, w pewnym momencie zaczynają się kłopoty. Najpierw pojawia się słowo „pedał” jako obelga skierowana przeciwko właściwie każdemu, kto nam podpadnie. Potem zaczyna się określanie zachowania, ubioru czy nawet kolorów jako „pedalskich”. W tym momencie nie ma to właściwie żadnego związku z homoseksualizmem, chodzi raczej niedostosowanie się do przyjętych norm męskości. Każdy, kto był małym chłopcem, ma pewnie choć jedno takie doświadczenie. Koszulka, którą dała nam babcia w prezencie była zbyt różowa i pedalska, co skończyło się powrotem do domu ze szkoły z płaczem i odmową dalszego noszenia koszulki. Swoją drogą pamiętam, jak kiedyś kupowałem z mamą trzewiki i jedne mi się spodobały, ale sprzedawca stwierdził, że są „raczej dziewczęce”. Został przeze mnie i przez mamę olany, a buty okazały się bardzo wygodne. Do dziś nie wiem o co mu chodziło, bo ani ja, ani nawet moi wyczuleni na wszelkie „pedalstwo” koledzy z podstawówki tego nie zauważyli, a trzewiki, jak to trzewiki, były brązowe ze sznurówkami i niczym się nie różniły od tych „chłopięcych”.

3

Niejako oddzielnie należy chyba rozpatrywać problem rzeczywistych preferencji romantycznych (bo w sumie o preferencjach seksualnych u dzieci nie ma co mówić, wolę nie wchodzić na teren Romana Polańskiego i księdza Gila). Od samego początku dzieciom przedstawiany jest tylko jeden możliwy rodzaj rodziny, czyli mąż, żona i dzieci. Nie byłem wychowywany w specjalnie konserwatywnym środowisku, ale z tego co pamiętam to różnych czytankach szkolnych i tym podobnych, nie było nawet mowy o parach żyjących bez ślubu czy nawet o bezdzietnych małżeństwach. Mama, tata, dzieci, koniec i kropka. Jedynym wyjątkiem był ksiądz. Pamiętam, że jakiś kolega stwierdził kiedyś, że zostanie księdzem, bo ksiądz nie musi się żenić.

4

Nie chcę się nawet zastanawiać, jak w takiej sytuacji ma czuć się np. dziewczynka, której podoba się koleżanka z klasy, a nie kolega. Swoją drogą nawet ktoś ewidentnie heteroseksualny, jak wasz tu niżej podpisany, miał niekiedy problemy, kiedy był pytany „a z kim się chcesz ożenić jak dorośniesz?” Jedyną prawidłową odpowiedzią byłoby oczywiście „A skąd ja mam, do jasnej k**** wiedzieć? Mam 8 lat i w sumie to nie mam pojęcia do czego to całe żenienie się jest potrzebne.”

Wychowywanie się w takim otoczeniu, nawet jeśli rodzina jest bardzo tolerancyjna, budzi niestety pewne negatywne emocje skierowane w stronę wszystkiego co odbiega od schematów. Tyczy się to oczywiście nie tylko homofobii. Świat w pewnym momencie staje się bardzo nieprzyjazny i trzeba się bardzo starać, żeby się dopasować. Dostaje się za wszystko: temu co się jąka, temu co ma okulary, temu co jest gruby, rudemu, no i oczywiście „pedałowi”, którego jednym grzechem jest to, że ma inną fryzurę i raz się rozpłakał jak grał w piłkę na wuefie i ktoś go kopnął w jajko. Oczywiście większość z tych prześladowanych „pedałów” nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem, ale można sobie tylko wyobrazić jaką traumę musi przeżywać młoda osoba, niezależnie od płci, która odkrywa swoją orientację seksualną, widząc jak traktowani są ci, którzy są tyko podejrzewani o bycie homoseksualistami z powodów jakichś nietypowych zachowań lub ubrań.

5

Biorąc pod uwagę, że ani ja, ani moi koledzy ze szkoły, nie znaliśmy żadnych „prawdziwych” gejów, ani lesbijek, cały problem homofobii przypominał nieco problem polskiego „antysemityzmu bez Żydów”. Dostawało się tym, którzy podpadli z jakiegoś innego powodu. Ktoś zostawał nagle określony jako „pedał” i ponosił tego konsekwencje. Niestety takie historie wydarzają się nadal, a ich następstwa bywają tragiczne, tak jak w wypadku samobójstwa 14-letniego Dominika z Bieżunia.

 

Ciąg dalszy i problemy wieku dojrzewania, a także o tym jak pozbyć się nieświadomie nabytej homofobii już wkrótce w następnej części tekstu!

O Dominiku z Bieżunia: http://www.tvp.info/21491359/popelnil-samobojstwo-z-powodu-szykan-kolegow-pieciu-nastolatkow-odpowie-ws-smierci-dominika-z-biezunia

O doświadczeniach w szkole: http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,18294980,__Nie_zdechlem__Nie_dalem_sie____Mocny_komentarz_po.html

 

 

 

Advertisements

6 thoughts on “Mamo dlaczego ten pan jest w sukience? Dlatego, że to biskup, synku.

  1. Biorac po uwage statystyke – jest statystycznie bardzo nieprawdopodobne, ze pan i pana koledzy nie znali nikogo o sklonnosciach homoseksualnych….

    Lubię to

  2. Od dziecka wychowywałam się w środowisku gdzie na co dzień ludzie używali słów”pedał” albo „homo nie wiadomo”. Przez 10 lat chodziłam do szkoły z tymi samymi ludźmi (mała miejscowość) i kiedy ‚odkryłam’ że nie jestem hetero w gimnazjum żyłam cały czas w strachu żeby nikt się tylko nie dowiedział. Potem poszłam do liceum w innym mieście niż znajomi z dzieciństwa, ale nawet wtedy bałam się powiedzieć znajomym, mimo że są to ludzie bardzo akceptujący. Ba, gdyby nie internet nie wiedziałabym nawet, że istnieją inne seksualności niż hetero oraz inne identyfikacje płciowe, bo w szkole na WDŻ nikt nie raczył o tym wspomnieć. Smutne są te realia.

    Lubię to

  3. Hej. Mam nieprzyjemną sprawę: pozwalasz, lub uczestniczysz na swoim fejsie w wyzywaniu ludzi od „wariatów”, pozwalasz na komentarze typu „dla Chazana dożywocie w psychiatryku”. Pozwalasz tym samym na stygmatyzację chorych psychicznie, „ableism”, oraz tendencję do tłumaczenia podłości chorobą psychiczną. Jest mi potwornie przykro, gdy widzę tego typu komentarze na profilach i stronach pod których zawartością poza tym mogłabym się podpisać wszystkimi kończynami. Chorzy psychicznie są cholernie źle traktowaną grupą, jedną z najbardziej wykluczanych wśród chorych i niepełnosprawnych, i nikt nie stanie w ich obronie. Gdyby np. na dziecięcym oddziale onkologicznym były tak złe warunki socjalne jak na niektórych oddziałach psychiatrycznych (np. w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w czasie remontu wymieniono na okna których z przyczyn bezpieczeństwa nie wolno otwierać, i w te najgorsze upały nie dało się wietrzyć, rozwieszano mokre szmaty dla ochłody!), byłyby zaraz reportaże w „Uwadze” i takie tam. Ale chorujący psychicznie to zdaniem większości społeczeństwa gorsza kategoria chorych, i gorsza kategoria ludzi, i wyzywanie zwyrodnialców, chamów i morderców „wariatami” i proponowanie dla nich „dożywocia w psychiatryku” zamiast więzienia jest nawet w lewicowych środowiskach „social justice wariorrs” uważane za rzecz w dobrym tonie! Nawet te osoby życzą pacjentom psychiatrycznym towarzystwa osób, które zasługują na karę, a nie leczenie.
    Od dawna zresztą twierdzę, że niewykluczone, że na niejednym oddziale psychiatrycznym dałoby się skompletować lepszy rząd.
    Nie dotyczy to tylko Twojego profilu. Podejrzewam, że nazywanie kogoś „czarnuchem”, „pedałem”, czy „kozojebem” zamiast merytorycznych argumentów byś potępił, wszystkie osoby generalnie bliskie mi światopoglądowo by potępiły. Mimo to wszystkie te teksty o tym, żeby kogoś zamiast w więzieniu zamknąć w szpitalu, czy że jakaś podła szumowina to „wariat”, są na porządku dziennym. Nawet dla „lewaków” „wariaci” to gorszy gatunek człowieka? Ostatnie komentarze tylko przelały czarę, którą napełniało wiele osób, wiele profili, na których takie teksty są zamieszczane lub na których tolerowane są takie komentarze, chociaż nazywanie kogoś „czarnuchem” tolerowane by nie było.
    Jest mi niewyobrażalnie przykro, że nawet dla osób które są pro-choice, przeciw homofobii, osób które wstawiają informacje o poniżającym traktowaniu niepełnosprawnych ruchowo w PKP, wiedzą że uchodźcy to nie to samo co terroryści, i tak dalej, i tak dalej, wyzywają od „wariatów” na prawo i lewo lub tolerują to.
    Piszę to wszystko nie po to, żeby Cię zjechać, ale w nadziei że zrozumiesz moje racje, i może nawet zdołasz to wytłumaczyć innym „lewakom”. Ja nie mam szans, zwłaszcza, że przyznając się do własnego „wariactwa”, nie zostanę przecież potraktowana serio. A żaden „normalny” „lewak” nie wstawi się za tą grupą, bo co go to obchodzi? On jest przecież normalny! LGBT tak, prawo do wyboru tak, feminizm tak… ale szacunek dla chorujących psychicznie – nie, a pobyt w szpitalu psychiatrycznym jako alternatywa dla kary pozbawienia wolności to bardzo zabawny pomysł. Cholera. Przepraszam, że tak długo piszę i się powtarzam, ale nie mogę pojąć takiego absurdu w taki niby tolerancyjnym środowisku. Tyle różnych wykluczanych społecznie grup może liczyć na wsparcie, ale chorujący psychicznie są traktowani jak najgorsza kategoria, a ludzie postępujący poniżej wszelkich standardów są „obrażani” amatorską diagnozą psychiatryczną. Tłumaczenie każdej podłości „szaleństwem” ma moim zdaniem mniej więcej tyle wspólnego z a) celnym dowcipem b) trafną diagnozą c) równym traktowaniem grup zagrożonych wykluczeniem społecznym, co tłumaczenie podłości uczynionej przez kobietę „niedorżnięciem”.

    Lubię to

    1. Mam wrażenie, że nie wynika to z jakiejkolwiek niechęci bądź pogardy dla chorych psychicznie osób (przynajmniej w większości przypadków), tylko raczej z tego, że ludzie nie mogą zrozumieć dlaczego osoba zdrowa, a więc taka sama jak oni, może robić takie rzeczy. Jak większość naszych problemów wynika to chyba z braku edukacji. Będę się starał bardziej pilnować takich komentarzy.

      Lubię to

      1. Z góry dziękuję.
        Jasne, wierzę, że nie wynika to ze złej woli, ale to absurdalne, że ludzi uświadomionych w temacie tylu wykluczanych grup i tak trzeba uświadamiać w kwestii kolejnej, jakby nie rozumiało się samo przez się.
        Nie widzę w tych grupach nienawiści do chorych psychicznie, ale pogardę owszem – jest chęć dehumanizacji kogoś podłego, ta sama chęć dehumanizacji z którą walczymy w kwestii innych grup – więc żeby kogoś zaliczyć do kategorii „niepełnowartościowych” ludzi, nazywa się go „wariatem”.
        Gdyby ludzie szanowali wszystkich ludzi, którzy na brak szacunku sobie ewidentnie nie zasłużyli, nie życzyliby pacjentom psychiatrycznym towarzystwa coponiektórych polityków, nie życzyliby pragnęliby, by były to miejsca odbywania kary surowszej czy bardziej upokarzającej niż więzienie. Niestety w wielu umysłach szpital to świetne miejsce dla pozbycia się „niewygodnego elementu”, co z powodzeniem stosowano za poprzedniego ustroju. Jest to broń obosieczna, niedawno profesor Łukasz Święcicki (skądinąd szanowany specjalista) udzielił wywiadu w „Do Rzeczy”, z którego wynika, że opozycja to chorzy psychicznie ludzie zmanipulowani przez media. Odpowiednie towarzystwa wystosowały listy pełne oburzenia, ale nagany o ile wiem, nie dostał. (plucie jadem o „pozbawieniu prawa do wykonywania zawodu” uważam za niedorzeczne, bo nie popełnił przecież błędu w sztuce, tylko pospolite chamstwo) Sytuacja w kwestii stosowania „argumentum ad psychiatrum” zmienia się więc raczej na gorsze niż na lepsze, i trudno stwierdzić, która strona u kogo dostrzeże więcej objawów, i jaką „schizofrenię bezobjawową” wynajdzie nasza epoka.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s