Dobrzy narodowcy

Tyle już pisałem o tym co złego robią narodowcy, nacjonaliści i różnego rodzaju „patrioci”, wiadomo, lewak jestem, więc co mam pisać… Doszedłem jednak do wniosku, że trzeba oddać im sprawiedliwość i napisać też o rzeczach, które są zdecydowanie pozytywne.

obrazek.png

Jak wiadomo, patriota stawia na pierwszym miejscu ojczyznę i rodaków, a wszystko co robi podporządkowane jest dobru rodaków i ojczyzny. W czasie wojny oczywiście należy bohatersko polec za ojczyznę, ale w trakcie pokoju też można pokazać swoją miłość do kraju i do rodaków.

Weźmy choćby ostatnie skandale reprywatyzacyjne. Nie wchodząc nawet w szczegóły, można się domyślić, że prawdziwy patriota powinien zadbać o to, żeby mienie należące prawnie do państwa polskiego nie dostawało się w niepowołane ręce prywatnych właścicieli, którzy będą nim zarządzać według własnego widzimisię i mogą nie mieć na uwadze dobra Polski i Polaków. Podobnie z polskimi firmami, które zamiast wykazać się patriotyzmem płacą podatki za granicą, np. na Cyprze. Co z tego, że właścicielem jest Polak, skoro widać na pierwszy rzut oka, że brak mu patriotyzmu i żądza zysku powoduje, że okrada własny kraj.

Jeśli już mówimy o firmach, to warto zadbać o pracowników. Polacy pracują w pocie czoła, a przecież często, niezależnie od tego czy zatrudnia ich państwo czy prywatny właściciel, nie mają warunków pracy na jakie zasługują. Dlaczego polski ochroniarz ma pracować za 3,50 brutto za godzinę, bez umowy o pracę i ubezpieczenia zdrowotnego? Patriota nie może pozostawiać rodaka w potrzebie… Co gorsza, udział w tym wszystkim biorą instytucje państwowe, które zatrudniają firmy sprzątające czy ochroniarskie, które nie respektują praw polskich pracowników.

Jeśli już o prawach mowa, to dlaczego polskie kobiety, Matki Polki, mają mieć mniej praw niż kobiety w innych krajach? Prawdziwy patriota, nacjonalista, kochający ojczyznę powinien dbać o swoje rodaczki. Polka nie jest przecież gorsza od Niemki czy Angielki, należy jej się prawo do decydowania o swoim ciele i tym czy chce mieć dzieci czy ich nie chce. Prawdziwy patriota jest zobowiązany do protestowania, gdy rząd zapowiada możliwość karania Polek za to, że nie chcą rodzić dzieci z gwałtu! Poza tym, patriotycznym obowiązkiem jest domaganie się by polskie matki miały dostęp do bezpłatnych żłobków i przedszkoli, tak żeby mogły rodzić nowych obywateli i pracować dla dobra ojczyzny.

A jeśli już mowa o prawach, to nie możemy zapominać o prawach mniejszości seksualnych w Polsce. Czy Polski gej jest gorszy od geja Amerykańskiego? Dlaczego nie ma prawa wyjść za mąż we własnym kraju? Jak to możliwe, że polski obywatel ma więcej praw w Holandii, niż w Polsce? Prawdziwy patriota musi walczyć bez wytchnienia o prawa polskich gejów, lesbijek i osób transpłciowych!

Na koniec warto wspomnieć jeszcze o zwalczaniu przejawów antysemityzmu, ksenofobii i rasizmu. Patriotycznym obowiązkiem jest dbanie o dobre imię Rzeczpospolitej za granicą, ostatnimi czasy nikt nie kala go tak bardzo, jak osoby dokonujące rasistowskich ataków na ulicach polskich miast. Patrioci powinni się zjednoczyć w obronie dobrego imienia ojczyzny, wspólnie wytępić rasizm i pokazać wszystkim, że Polska nie jest zacofanym ciemnogrodem, tylko nowoczesnym i dumnym państwem w centrum Europy!

Pewnie myślicie, że ten tekst to głupia prowokacja, przecież to jakieś lewactwo, a nie nacjonalizm. No i tu się mylicie. Nacjonalizm nie musi kojarzyć się z mizoginią, homofobią, ksenofobią i ogólnie z byciem wrednym dupkiem atakującym wszystko, co nie pasuje do schematu. Ogromna część nacjonalistów katalońskich, galicyjskich czy baskijskich, obwieszonych flagami, jak choinki na boże narodzenie, reprezentuje sobą takie wartości jak tolerancja, otwartość czy dążenie do równouprawnienia. Na pierwszym miejscu stawiają niepodległość i dobro ojczyzny, obronę kultury i języka, ale nie zapominają o tym, że kobiety, osoby homoseksualne, bezrobotni czy osoby o innym kolorze skóry to także ich rodacy. Na katalońskim Marszu Niepodległości (na który potrafi przyjść PÓŁTORA MILIONA ludzi, w kraju, który ma niecałe 8mln mieszkańców!!!) nikt nie zwróci ci uwagi, jeśli przyjdziesz z przypinką z tęczą albo z flagą lewackiego związku zawodowego. Osobiście znam zawziętą galicyjską nacjonalistkę, która jest weganką mieszkającą razem ze swoja dziewczyną i dwoma kotami. Niedawno poznałem także katalońskiego nacjonalistę, który zrezygnował ze stołka w hiszpańskim MSZ, bo uznał, że ministerstwo działa na szkodę Katalonii i został nauczycielem angielskiego w szkole w małym katalońskim miasteczku. Ilu naszych „patryjotów” zdecydowałoby się na taki gest? Jeśli chodzi o poglądy, to lubi Podemos, ale uważa, że jest partią zbyt mało… lewicową.

independencia.jpg

PS. Tak, to jest flaga UE na Marszu Niepodległości w Katalonii. Ciekawe, nie?

Źródła:

Rekordowy Marsz Niepodległości w Katalonii: http://www.capital.cl/poder/2012/09/11/160928-la-marcha-por-la-independencia-de-cataluna-mas-grande-de-la-historia

Wyimaginowany terror skrajnej lewicy

stalin_nose

Stalin śmieje się z tego, że porównuje się do niego ludzi, których on sam wysłałby na Sybir

W opublikowanym ostatnio programie partii, która zgodnie z żartobliwymi tradycjami nazywania partii politycznych w Polsce (patrz: Platforma OBYWATELSKA lub PRAWO i SPRAWIEDLIWOŚĆ) nazywa się Nowoczesna, pojawił się taki ustęp:

„Wprowadzimy przepisy ograniczające lub delegalizujące działalność organizacji o charakterze rasistowskim, szowinistycznym i szerzącym nienawiść wobec słabszych oraz organizacji anarchistycznych, występujących przeciwko państwu i jego instytucjom. Będziemy bronić państwa przed ekstremizmami i populizmem z lewej i prawej strony sceny politycznej.”

Pomijając fakt, że trudno ustalić czym dokładnie jest „nienawiść wobec słabszych” (seksizm się kwalifikuje? Homofobia? Islamofobia? A może chodzi o ludzi, którzy chcą prawa do bicia dzieci albo o myśliwych?) wymienione zostają tu np. organizacje „anarchistyczne, występujących przeciwko państwu i jego instytucjom”. Dosyć dziwny zlepek, bo z jednej strony anarchiści są zawsze w jakimś stopniu przynajmniej przeciwko zorganizowanej państwowości, to zwykle też nie próbują legalizować swoich organizacji, więc ciężko ich zdelegalizować. Można oczywiście powsadzać anarchistów do paki za bycie anarchistami, ale to jest już pójście w stronę bardzo ciężkiego faszyzmu i wątpię, żeby Nowoczesna chciała na serio dać nam taki przekaz. Tym bardziej, że anarchiści w Polsce nie robią nic takiego, co można by podciągnąć pod realne zagrożenie dla państwa czy obywateli, ani też nie występują w żaden sposób jako jedna organizacja (to akurat specjalnie nie dziwi). Można nie lubić akcji typu „jedzenie zamiast bomb” albo blokowania eksmisji, ale chyba nawet narodowcy oficjalnie nie proponowali, żeby za coś takiego wsadzać do więzienia.

Ciekawi mnie też bardzo, oddzielone przecinkiem (czyli odnoszące się nie tylko do anarchistów), „występujących przeciwko państwu i jego instytucjom”. Czy KOD się zalicza do takich organizacji? Występuje przecież przeciwko rządowi, prezydentowi i partii rządzącej. Instytucjami państwowymi są np. Fundusz Kościelny albo Komisja Heraldyczna, o której istnieniu dowiedziałem się dosłownie 10 sekund temu z Wikipedii. Czy jeśli występuję przeciwko tym instytucjom albo przeciwko np. Lasom Państwowym (jako instytucji, nie przeciw drzewkom, jak narodowcy na Marszu Niepodległości), to czy Nowoczesna chce mnie zdelegalizować? Partia rządząca może podciągnąć pod taki paragraf praktycznie każdą opozycję, z prawej, z lewej czy ze środka sceny politycznej. Łukaszenka byłby dumny.

Dalej występuje jeszcze „obrona państwa przed ekstremizmami i populizmem z lewej i prawej strony sceny politycznej”. Po pierwsze, jeśli chodzi o obronę przed populizmem, to najpierw chyba sami się powinni zdelegalizować, bo obiecanki Nowoczesnej większość Polaków, zarówno tych lewicowych, jaki bardziej na prawo, traktuje jako populizm. Skupmy się w takim razie na ekstremizmie. Czy takowy istnieje realnie? Prawicowy ekstremizm istnieje na pewno. Mamy różne organizacje jawnie faszystowskie, rasistowskie, szowinistyczne i ksenofobiczne, ciężko sklasyfikować je jako coś innego niż prawicowy ekstremizm. Z tym, że istnieje art. 256 kodeksu karnego, którego pierwszy paragraf brzmi tak: „§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat.” Czyli generalnie wystarczy przestrzegać KK i problem prawicowego ekstremizmu mielibyśmy z głowy.

Pozostaje ekstremizm lewicowy. No i tu mam zagwozdkę. Czerwonych Brygad, RAF ani niczego podobnego u nas raczej nie ma i nie widzę możliwości, żeby coś takiego mogło się w najbliższej przyszłości pojawić. Żadna licząca się partia czy organizacja lewicowa nie wyznaje takich ideałów. Można się oczywiście odnosić do PRL, ale PRL skończył się 27 lat temu i obecnie żadna partia ani organizacja nie odwołuje się do peerelowskiego ustroju państwa. Mało tego, większość obecnych lewaków za PRL poszła by pewnie siedzieć za wywrotowe poglądy. Ktoś, kto mimo wszystko jest za delegalizacją „skrajnej lewicy” może oczywiście twierdzić, że „teraz jej nie ma, ale kiedyś była i może się pojawić” (i po raz kolejny przypominam, że PRL czy ZSRR miały BARDZO mało wspólnego z tym, co obecnie uważa się za lewicę), ale na tej zasadzie można stwierdzić, że musimy inwigilować obywateli Mongolii przebywających na terenie RP, bo kiedyś zdarzało im się dokonywać inwazji na Europę i przecież mogą one się powtórzyć, mimo że brak ku temu racjonalnych wskazówek.

Boje się niestety, że z braku „prawdziwych” ekstremistów (tak, wiem, w internecie są nawet staliniści, ale jakby ich zebrać do kupy i usadzić na jednej kanapie, to pewnie zostałoby jeszcze miejsce dla Towarzystwa Przyjaciół Korei Północnej), władza wprowadzająca takie prawa wzięłaby się za tych mniej ekstremalnych. Wtedy zobaczymy czy np. obrona praw mniejszości seksualnych to już jest lewicowy ekstremizm czy nie? A blokowanie eksmisji? Antykapitalistyczne demonstracje? Kto wie… Jak zwykle zależeć będzie to od widzimisię rządzących.

Źródła:

Program Nowoczesnej: https://nowoczesna.org/wp-content/uploads/2016/09/Program-Nowoczesnej.pdf

Art 256 KK: http://www.arslege.pl/propagowanie-faszyzmu-lub-totalitaryzmu/k1/a292/

Co nas brzydzi, co nas podnieca? Część II: Włosy

Kotom jest łatwiej, im bardziej puchaty, tym lepiej, a biorąc pod uwagę, że większość kotów jest puchata, to wszystkie mogą czuć się piękne i uwielbiane. Oczywiście jest to uproszczenie, ale i tak, w świecie ludzi sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana.

puchaty kiciuś.jpg

Wystarczająco puchaty?

Włosy, szczególnie te, które rosną w innych miejscach niż na głowie, to w ogóle ciekawy temat. Teoretycznie, o ile nie odczepiają się od właściciela i nie wpadają nikomu np. do zupy, to nie powinny wzbudzać żadnego zainteresowania. Mimo to wychodzi na to, że każdy ma coś do powiedzenia na temat cudzego owłosienia. Oczywiście zwykle ciekawszym tematem jest owłosienie żeńskie, ale facetom też się obrywa.

W skrócie: Jeśli facet jest włochaty to, zależnie od tego czy komuś się to podoba czy nie, albo jest prawdziwym mężczyzną albo jest obrzydliwą małpą. Jeśli facet ma tylko włosy na głowie to albo jest nowoczesny i  dba o siebie albo jest „pedałkowaty”, również zależnie od tego czy komuś się te włosy podobają czy nie. Na temat włosów na głowie lub ich braku zdania także są podzielone, zarówno kuc, jak i łysa pała mogą być ocenione na różne sposoby, nie mówiąc nawet o wersjach pośrednich w stylu „manbuna” czy jak się nazywa ta fryzura, która dobrze wygląda zwykle tylko u samurajów.

drwal.jpg

OK, temu panu chyba wszystko jednak wybaczymy…

U kobiet jest jeszcze ciekawiej. Kobieta, która nie goli nóg, pach lub włosów łonowych dla niektórych jest zaniedbaną wojującą feministką, a dla innych wyzwoloną kobietą, niepodporządkowującą się patriarchatowi. W drugą stronę jest podobnie. Pani, która pozbywa się całego owłosienia jest albo śliczna i dbająca o siebie albo zniewolona przez patriarchat, tudzież nawet (dla tych najbardziej zawziętych wrogów kobiet) „puszczalska” i „wygląda jak dziwka”. Kobieta z krótkimi włosami zostaje oceniona równie szybko, co klasówka na której znajduje się jedynie data i podpis: dla niektórych jest babochłopem, podczas gdy normalni ludzie stwierdzą, że albo wygląda ładnie albo w długich jej było lepiej.

short cair.jpeg

FUJ!

Gusta są różne i niektórym się podoba jedno, a innym co innego. Nie bardzo jest sens na ten temat dyskutować. Warto natomiast parę razy pomyśleć, zanim wyrazimy własne zdanie. Po pierwsze, o kant dupy można rozbić wszelkie argumenty na temat „naturalności” lub jej braku, jeśli chodzi o owłosienie. Włosy urosły same, nikt ich nie podlewał, ani nie sadził, więc są naturalne. Jeśli chodzi o depilację, to wystarczy popatrzeć na różne antyczne rzeźby czy rysunki, nawet na tych najstarszych zdarzają się wizerunki ludzi, którzy włosów na ciele nie posiadają. Wyciągnąć możemy z tego prosty wniosek: depilacja jest prawie tak stara, jak świat i to czy ludzie chcieli mieć włosy na ciele czy nie, zawsze zależało od obowiązującej mody i ich widzimisię.

Ancient-Egypt-Egyptian-Art-Painings-HD-Pictures.jpg

Ale jak to nazywali, skoro jeszcze nie wiedzieli gdzie jest Brazylia?

Bardzo musimy też uważać, gdy ogłaszamy całemu światu, że coś nas brzydzi, niezależnie od tego, czy mówimy o włosach pod pachami u kobiet czy o włosach na męskich klatach wystających spod koszuli. Ludzie po pierwsze nie mają obowiązku pozbywania się „obrzydliwego” owłosienia, a po drugie nie zawsze mogą to zrobić. Są różne choroby skóry i inny przypadłości, które uniemożliwiają bądź utrudniają takie przedsięwzięcie. Poza tym chyba nie muszę mówić ile kompleksów możemy zafundować osobie, która słyszy od nas (bądź czyta w internecie), że jest obrzydliwa. A poza tym: co was do kury miedzy obchodzą cudze włosy?

Werewolves_of_Ossory.png

No chyba, że wzbudzają uzasadnione podejrzenia…

Tak samo sytuacja ma się z osobami, które włosów postanowiły się pozbyć. Jeśli facet sobie goli klatę, nie musi to znaczyć, że jest „pedałem”, może po prostu bez tego czułby się jak niedźwiedź grizzly i taka sytuacja mu nie odpowiada albo może jest pływakiem albo jego dziewczyna woli tak, a jemu jest wszystko jedno? Zdarza się też, że niektórym ludziom w niektórych miejscach włosy po prostu nie rosną i tyle. Z kobietami tak samo, pozbywanie się włosów z dowolnego miejsca nie musi mieć związku z byciem zniewoloną przez patriarchat. Wydepilowana feministka to nadal feministka, tyle że bez włosów. Podsumowując: każdemu podoba się co innego, ale proszę wygłaszajcie swoje sądy w ten sposób, żeby nie wpędzać innych w kompleksy i nikogo przy tym nie obrażać. Nie istnieje obowiązek wielbienia bezwłosych, ani kudłatych ciał, istnieje natomiast coś takiego jak przyzwoitość i bycie miłym w stosunku do innych.

Poprzednia część:

https://ahmedgoldstein.wordpress.com/2016/08/04/co-nas-brzydzi-co-nas-podnieca/