Cenzura vs „poprawność polityczna”

Niedawne zniknięcie z Facebooka profili Młodzieży Wszechpolskiej, ONR czy Marszu Niepodległości wywołało głośne protesty członków i sympatyków tych organizacji. Administracja Facebooka tłumaczy (całkiem słusznie), że profile zostały zamknięte ze względu na promowanie mowy nienawiści, która na Facebooku (będącym, przypominam, prywatnym portalem z siedzibą w USA) jest zakazana, tak więc takie rozdawnictwo banów nie powinno dziwić, aczkolwiek, po tylu latach przymykania oka na rasizm, ksenofobię, homofobię i osobiste ataki na różnych „lewaków”, akcja administratorów jest miłym zaskoczeniem.

cenzura

Narodowcy, jak każdy kto nie wie, albo udaje, że nie wie, jak działa Facebook, widzą w tym oczywiście akcję polityczną skierowaną przeciwko sobie i cenzurowanie poglądów. Facebook, jak większość portali internetowych, ma swoje zasady i zakładając na nim konto musimy zaznaczyć, że je akceptujemy. To, że nikt ich nie czyta, nie oznacza, że ich tam nie ma. Swoją drogą, wydaje się nieco dziwne, że wielu narodowców twierdzi, że wolny rynek oznacza, że można otworzyć np. bar „Tylko dla białych”, ale jak dostają bana na Facebooku, to już im się ten wolny rynek przestaje podobać. Najwyraźniej działa tzn. „Prawo Holochera” czyli: „Wolny rynek tylko dla Polaków!”.

Jak zawsze w takich wypadkach pojawia się pytanie: co jest cenzurą, a co nią nie jest? Czy usuwanie stron założonych przez skrajną prawicę to słuszne działanie czy może „terror poprawności politycznej”? Spójrzmy najpierw jak Encyklopedia PWN definiuje te terminy:

cenzura [łac.], kontrola publicznego przekazywania informacji, stanowiąca ograniczenie wolności wyrażania poglądów (tradycyjnie nazywanej wolnością słowa) oraz rozpowszechniania informacji (wolność druku), także urząd państw. lub kośc. powołany do sprawowania tej kontroli.

poprawność polityczna, ang. political correctness, zasada unikania określeń, które mogłyby być uznane za przejaw dyskryminacji w stosunku do osób ze względu na ich przynależność rasową, narodową, wyznaniową, pochodzenie społeczne lub orientację seksualną.

Można by było się spierać, że zarówno cenzura, jak i poprawność polityczna (chociaż czy przy obecnym rządzie można mówić o „poprawności politycznej” według amerykańskiej definicji, skoro nawet ministrowie jej nie przestrzegają?), ograniczają w pewien sposób wolność słowa. Inna sprawa, że warto się zastanowić, jak rozumiemy wolność słowa i czy niektórzy nie przeciągają struny za daleko, kiedy mówią o prawie do wolności słowa.

Z jednej strony jest oczywistym, że nikt nie chce mieszkać w kraju, w którym każdy publikowany tekst jest kontrolowany przez rząd, gdzie istnieje cenzura prewencyjna, a za obrażanie „umiłowanego wodza” idzie się do ciupy albo od razu pod mur. Z drugiej strony jednak, wyobrażacie sobie kraj, w którym KAŻDY może mówić WSZYSTKO, co tylko mu ślina na język przyniesie i nie ponosić przy tym żadnych konsekwencji? Ktoś się wkurzy na Kowalskiego i zacznie wszystkim opowiadać, że Kowalski to złodziej, a do tego pedofil. Nic mu nie można zrobić, bo przecież jest wolność słowa. W takim wypadku część ludzi powie „niech go Kowalski poda do sądu!”.

Takie rozwiązanie ma oczywiście sens, ale po pierwsze: musi istnieć prawo, które pozwoli Kowalskiemu na podanie oszczercy do sądu. Coś w stylu „nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”, bo przecież jeśli takiego prawa nie ma, to trudno będzie kłamczuszka skazać. Jeśli takie prawo istnieje, oznacza to, że już w tym momencie nie mamy całkowitej wolności słowa. Inna sprawa, że nie wszyscy są w stanie z drogi prawnej skorzystać. Choćby pojawiające się co raz zachęty do mordowania uchodźców. Jakoś nie widzę szansy na to, żeby ktoś z Syrii czytał polski internet i miał możliwość przyjść i osobiście złożyć zawiadomienie na policji. Nie mówiąc o nieletnich, osobach w bardzo podeszłym wieku, osobach chorych psychicznie lub z niepełnosprawnością intelektualną. Takie zapodawanie się nawzajem działa też w drugą stronę. Jeśli ktoś ma pieniądze, czas i możliwości (czyli pieniądze) na to, żeby podawać innych do sądu, może robić to praktycznie w nieskończoność. Donald Trump ma zwyczaj podawania do sądu dziennikarzy, którzy stawiają go w negatywnym świetle. Zrobił to tyle razy, że prawnicy, którzy są w posiadaniu tych informacji nie chcą ich upubliczniać, gdyż… boją się, że Trump poda ich do sądu. Tak, to nie żart. Prawnicy boją się, że Trump poda ich do sądu, gdy ogłoszą jak wielu ludzi Trump podał do sądu. A mówią, że w Związku Radzieckim były absurdy.

W związku z tym powinny istnieć jakieś przyjęte zasady, na temat tego, co można i czego nie można mówić, a także na temat tego, jakie ewentualne konsekwencje mogą spotkać tego, kto nie stosuje się do tych zasad. Zacznijmy od rozróżnienia czym jest cenzura, a czym jest niesławna „poprawność polityczna”. Powiedziałbym, że cenzura jest przede wszystkim wtedy, kiedy władza broni sama siebie przed obywatelami. Za PRL nie można było mówić, że rządzą idioci albo pisać o tym, że milicja pałuje studentów. Istnieje również cenzura obyczajowa. Władza pilnuje, aby przypadkiem media czy sztuka nie zgorszyły obywateli. Może ona przyjmować bardzo dziwaczne formy. Izraelska gazeta prowadzona przez ultraortodoksyjnych Żydów, ze względu na przyzwoitość wycięła kiedyś ze zdjęcia Angelę Merkel, bo jest kobietą, a pokazywanie zdjęć kobiet jest nieprzyzwoite. W tym wypadku to oczywiście przykład autocenzury, ale gdyby tacy ludzie dorwali się do władzy, strach pomyśleć co by im mogło przyjść do głowy.

Inaczej sprawa ma się w wypadku tzw. „politycznej poprawności”. Chodzi tu o przepisy, które, jak nam powiedziała nasza definicja, zabraniają dyskryminacji ludzi ze względu na szereg czynników, takich jak rasa, religia i tym podobne. Różnica pomiędzy cenzurą, a poprawnością polityczną jest taka, że w tym wypadku władza stara się bronić jednych obywateli przed drugimi, mniejszość przed większością. Nie musiałaby ona istnieć, gdyby wszyscy byli dla siebie mili i traktowali się w równy sposób. Niestety lata wojen religijnych, ludobójstw i dyskryminacji pokazują nam, że ludziom bardzo niewiele wystarczy, żeby uznać to za powód do dokopania innym.

Mógłbym teraz skończyć mówiąc, że cenzura zła, a poprawność dobra. Niestety, nie jest to zawsze takie oczywiste, gdyż ludzie bez przerwy mylą zarówno te, jak i inne pojęcia, a także ich nadużywają. Stron polskich nacjonalistów były pełne rasistowskich i ksenofobicznych treści, które nakręcały tylko ksenofobiczne nastroje w kraju. Wiele osób publikujących takie treści broni się, twierdząc, że podają tylko fakty, ale czasem liczy się też kontekst podawania takich informacji. Holenderski ulubieniec islamofobów, Geert Wilders, założył swego czasu portal na którym publikował informacje o przestępstwach dokonywanych przez polskich imigrantów. Czy to było w porządku? Czym innym jest gazeta, która pisze, że Holender podpalił dom, dwóch innych Holendrów pobiło się w knajpie, a przy okazji jeszcze Polak ukradł ogórki w sklepie, a czym innym portal, który upiera się, żeby pisać tylko i wyłącznie o przestępstwach dokonywanych przez jedną nację. Tym bardziej, że ci mniej ostrożni rasiści nie tylko „informują” ludzi o „problemach z imigrantami”, ale też pomagają im wyciągać „właściwe wnioski” z takich wydarzeń. Dziwnym trafem, wniosek jest zawsze taki, że wszystko, co złe, to wina imigrantów, nawet jeśli, jak w Polsce, tych imigrantów jest bardzo mało.

Bez komentarza należy pozostawić wypowiedzi, które bezpośrednio piszą się pod inne paragrafy, w rodzaju gróźb karalnych. Namawianie do zabijania ludzi, niezależnie od koloru skóry czy pochodzenia, nie ma nic wspólnego z byciem niepoprawnym politycznie. W drugą stronę próbują pchać się ci, którzy uważają, że ich religia daje im prawo do szerzenia nienawiści. Jest to kolejny idiotyzm. Prawo i ogólne zasady bycia porządnym względem innych stoją wyżej, niż praktykowane przez nich gusła. Cukiernik w USA uznał, że nie zrobi tortu na gejowski ślub, bo mu tak bozia kazała, bo przecież gejowski ślub niszczy instytucję małżeństwa. Ciekawym może być fakt, że ten sam cukiernik przygotował tort na… psi ślub (zwierząt znaczy się, nie policji). Poza tym twierdził, że w każde ciasto wkłada część siebie, co budzi dość dziwne skojarzenia i powoduje lekki odruch wymiotny.

Jak zwykle okazuje się, że przeginanie w jedną czy w drugą stronę jest niezdrowe. Wolność słowa jest bardzo ważna, ale niektórzy pod płaszczykiem „politycznej niepoprawności” próbują przemycić nienawiść, groźby i namawianie do stosowania przemocy wobec grup, które im nie pasują. Trudno powiedzieć, gdzie dokładnie przebiega granica. Co więcej, w różnych krajach przebiega ona w innych miejscach. Krytyka rządu Izraela, to nie to samo, co obrzucanie błotem „Żydów z Wyborczej”. Wszystko zależy od kontekstu i intencji autora. Obamę możemy krytykować za jego politykę, ale nawet jeśli mamy rację, to dopisując na koniec, że to wszystko „przez to, że jest czarny” całkowicie zmieniamy wymowę naszej wypowiedzi. Tak samo sprawa się ma z krytykowaniem ISIS. Jeśli nasz wywód poświęcony zbrodniom popełnionym przez terrorystów z Państwa Islamskiego zakończymy wnioskiem, że „wszystkich muzułmanów należy wyrzucić z Europy” to nagle z ataku na zasługującą na to grupkę zbrodniarzy, przenosimy nasz atak na miliony niewinnych ludzi. Jak myślicie, jeśli ktoś się zasugeruje naszym tekstem i zechce postąpić zgodnie z naszymi zaleceniami, to co zrobi: pojedzie walczyć do Syrii czy wybije szybę w lokalu z kebabem w Sosnowcu?

Źródła:

Facebook banuje: http://www.tvn24.pl/znikaja-profile-narodowcow-na-facebooku,687482,s.html

Izraelska gazeta wywala Merkel ze zdjęcia: https://www.theguardian.com/world/2015/jan/14/israeli-newspaper-hamevaser-merkel-women-charlie-hebdo-rally

Trump pozywa do sądu: https://www.youtube.com/watch?v=SgTxGOrXqRQ

Religijny cukiernik: https://www.youtube.com/watch?v=5d667Bb_iYA

 

Advertisements

5 thoughts on “Cenzura vs „poprawność polityczna”

  1. Dwie kwestie, w których się nie zgadzam:
    1. Wolność słowa a FB.
    Ostatnio przez nagłówki(nie wiem, czy przez polskie też) przewinęła się informacja, że Donald Trump został drugą osobą na świecie z FB-kowym immunitetem, tzn. jego posty nie podlegają usunięciu ani przez algorytm, ani przez kontrolerów. Pierwszym jest sam Zuckerberg. Motywy decyzji są polityczne(Zuckerberg dość gorąco popiera Clinton, której lawina gaf oponenta jest na rękę), ale pokazują istnienie podwójnych standardów.
    Osobiście trzymam się zasady “I may not agree with you, but I will defend to the death your right to make an ass of yourself” i uważam, że narodowcom nalezy pozwolić się kompromitować.
    Nie zgadzam się też z podniesionym argumentem o „prywatnej firmie FB” – zaczynasz cytować libertarian gdy ci to wygodne, Ahmedzie. Jak pokazują liczne przykłady na przestrzeni dziajów kapitalizmu stabilizowanego państwowo(np. min Strzeżyńskiej, gdy była prezesem UKE), od monopolisty można i należy wymagać więcej jeśli chce się wspierać konkurencję.
    Żeby nie było, że biorę dane z rękawa:
    https://sputniknews.com/society/201610231046644772-zuckerberg-rules-on-trump-censorship/
    http://www.itechpost.com/articles/45319/20161023/mark-zuckerberg.htm
    http://www.rp.pl/artykul/84203-Anna-Strezynska-wyrozniona-za-walke-z-monopolem.html#ap-1
    2. Donald Trump często grozi, pozywa ale prawie nigdy nie idzie na rozprawy. Jego jedynym celem jest zamrożenie informacji do czasu rozpatrzenia, często także zablokowanie kont na poczet ewentualnej grzywny. Jestem zaskoczony, skąd Trevor Noah wziął swoje informacje, bo w mediach panuje konsensus: pozwę cię z ust Trumpa to słowa na wiatr.
    http://www.usatoday.com/story/news/politics/elections/2016/2016/07/11/trump-bill-maher-and-miss-pennsylvania-ll-sue-you-effect/85877342/
    http://www.huffingtonpost.com/entry/anthony-weiner-snapchat_us_57c49ec3e4b09cd22d921256

    Polubione przez 1 osoba

  2. A dlaczego Facebook nie banuje hejtu antykatolickiego, antypatriotycznego, antyreligijnego, antyrządowego, antypolskiego itp itd??? Czyli są różne rodzaje hejtu! Ten lewacki hejt jest jak najbardziej wskazany i dozwolony??? Zobaczymy jak daleko zajedziecie na cenzurze!!! Pamiętaj że już tacy byli przed wami i jak skończyli? 😛

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s