Uchodźcy bardziej boją się nas, niż my ich – wywiad z Elisą Coll Blanco

Wywiad z Elisą Coll Blanco, pisarką, aktorką, blogerką, aktywistką, autostopowiczką i feministką, która spędziła 2 tygodnie w obozie dla uchodźców zorganizowanym w Hotelu City Plaza w Grecji. Pytania pochodzą z komentarzy zostawionych przez fanów pod postem, w którym zapowiedziałem przeprowadzenie wywiadu. Wywiad został przetłumaczony z języka hiszpańskiego przez Autora.

w-kamerze

Ahmed Goldstein: Chciałbym zacząć od pytania, które zadawało wielu czytelników: co się dzieje, gdy w obozie są ludzie, którzy nie znają języka angielskiego, hiszpańskiego itd. Czy bariery językowe są dużą przeszkodą?

Elisa: Gdy dotarłam do Hotelu City Plaza, w którym pracowałam przez 2 tygodnie, były tam osoby wszystkich narodowości: Syryjczycy, Afgańczycy, Pakistańczycy, Irańczycy, Irakijczycy itd. Wielu mówiło po angielsku, częściej mężczyźni, niż kobiety. Nie chodzi o to, że kobiety nie mówiły po angielsku, ale było o wiele więcej mężczyzn znających angielski, niż kobiet, które potrafiłby się porozumiewać po angielsku.

Ja pracowałam głównie z dziećmi, a one często nie mówiły nawet dobrze w swoim własnym języku. W szkole natomiast uczyły się greckiego, a angielski nie był priorytetem. Z drugiej strony była to szansa na to, żeby porozumiewać się w inny sposób: dzięki grom, zabawom i muzyce. Mimo tego, że żadne z dzieci nie znało angielskiego, dogadywaliśmy się na inne sposoby.

AG: Mówisz, że więcej mężczyzn mówiło po angielsku. A jak wyglądają twoje doświadczenia jeśli chodzi o płeć i wiek uchodźców? W zachodniej prasie dominują zdjęcia dzieci, ale prawicowe publikacje często piszą, że do Europy przyjeżdżają głównie młodzi mężczyźni.

Elisa: W City Plaza większość to były rodziny podróżujące razem. Mężczyzna, kobieta i dzieci. Jeśli rodzina nie ma środków na to, żeby wszyscy na raz mogli wyjechać, wtedy kobieta z dziećmi jedzie oddzielnie, a mężczyzna oddzielnie. W hotelu było wiele rodzin, gdzie była matka z dziećmi, bez mężczyzny który został w kraju. Było też wielu nieletnich chłopaków, którzy podróżowali sami, bo rodzina nie miała pieniędzy, żeby wszyscy mogli wyjechać, więc reszta zostawała w kraju, a płacili za przejazd dla syna lub synów, podczas gdy rodzina zbierała pieniądze na przejazd reszty.

AG: Wiele osób zastanawia się dlaczego uchodźcy jadą do Europy, zamiast zostać w sąsiednich krajach, w których nie ma wojny.

Elisa: Rozmawiałam z chłopakiem z Kurdystanu, który mówił, że wolałby wrócić do wojny w Syrii, niż zostać w Turcji. Mówił on o tym, że rząd turecki traktuje uchodźców, w szczególności Kurdów, w sposób bardzo brutalny. Jego przyjaciel został przez władze tureckie porwany i oddany w ręce ISIS i nigdy więcej o nim nie słyszeli. To się wydarzyło 2 lata temu. Jego matce, cierpiącej na cukrzycę, kiedy trafiła do szpitala, lekarze odmówili pomocy, gdy dowiedzieli się, że jest Kurdyjką. Powiedzieli jej, że jeśli chce, żeby ktoś jej pomógł, to niech sobie wraca do swego kraju. W Turcji, mimo zapewnień prezydenta Erdogana, uchodźcy są traktowani bardzo źle.

AG: Jak byli zorganizowani uchodźcy wewnątrz obozu?

Elisa: Hotel City Plaza zbankrutował w trakcie kryzysu i został opuszczony ze wszystkim w środku, z krzesłami, wyposażeniem itd. Ostatniej wiosny grupa aktywistów weszła do hotelu, wysprzątała go i otworzyła go znowu, a teraz mieszka tam 400 uchodźców. City Plaza nie otrzymuje pomocy z żadnej organizacji pozarządowej, ani od rządu. Jest całkowicie ufundowany przez aktywistów. Chcą pokazać rządowi, że rzeczy można robić inaczej , tylko przy pomocy pracy aktywistów. Wszystko zorganizowane jest w ten sposób, że grupa wolontariuszy mieszka w hotelu razem z uchodźcami. Co tydzień organizuje się spotkania aktywistów i wolontariuszy, a także wolontariuszy z uchodźcami, żeby ustalić jak ma działać hotel. Są dyżury sprzątania, dyżury gotowania i dyżury obsługi baru. Każda rodzina, która mieszka w oddzielnym pokoju ma swój numerek i dyżuruje przy sprzątaniu każdego piętra hotelu. Są też konkretne osoby, które zawsze pracują w kuchni albo z dziećmi. Każdy robi to co chce i potrafi, ale są też rzeczy, które muszą robić wszyscy np. sprzątanie i dbanie o hotel.

elisa-z-boku

AG: Powiedziałaś, że nie ma pomocy rządu itd. Ale są osoby, które sprzeciwiają się tego rodzaju działaniom. Mówią, że aktywiści zajęli hotel bez pytania o zdanie właściciela i bez płacenia mu w żaden sposób. Co możesz im odpowiedzieć?

Elisa: Ja jeśli chodzi o temat squattingu zmieniłam bardzo zdanie w ciągu ostatnich lat. Respektuję własność prywatną, ale są rzeczy ważniejsze. Np. Hotel City Plaza to miejsce, które zostało opuszczone, bez żadnego planu odrestaurowania go, z meblami, stołami, ze wszystkim. Hotel był zamknięty przez wiele lat i nikt go nie używał. Był pełen śmiecia. Jeśli prywatny budynek ma stać pusty, nieużywany przez nikogo, a 400 osób ma być na ulicy, to ja wolę, żeby te 400 osób miało dach nad głową. Bronię squattingu w budynkach, których nikt nie używa i nie ma zamiaru używać.

AG: Są osoby w Polsce, które jak tylko słyszą o squatach to mówią, że w czasach komunizmu dokwaterowywało się ludzi do mieszkań i squaty to coś podobnego. Jak wytłumaczysz im różnicę pomiędzy tymi dwoma sytuacjami?

Elisa: Nie znam żadnych aktywistów, squatersów, którzy wepchaliby się do domu, w którym ktoś mieszka. Trzeba rozróżniać pomiędzy dzikimi lokatorami i aktywistami, którzy rozumieją squatting jako ożywianie martwych przestrzeni. Są to dwie różne rzeczy. Za pierwszymi nie ma żadnej moralności, najwyżej potrzeba lub przestępstwo. Natomiast aktywiści prezentują pewne wartości. Nie mają zamiaru robić nikomu krzywdy, tylko ożywić teren.

AG: Podoba mi się określenie „ożywianie martwych przestrzeni”. Jeszcze jedna rzecz: Czy były jakieś agresje ze strony uchodźców? A może przypadki braku zaufania? Jesteś kobietą, jesteś z innej kultury, jesteś młoda…

Elisa: Nie. Absolutnie. W City Plaza uchodźcy potrafili się zachować, mówię o mężczyznach, bo agresywne zachowania zwykle przychodzą z tej strony na świecie. Było zero agresji przeciwko mi i moim koleżankom. Zero. Co prawda daje się zauważyć mikroseksizm, tak jak to widzimy w Hiszpanii czy w Europie. Ale to jest coś, co robi uchodźca i robi to mój kolega z pracy w poniedziałek w biurze. To mit, że uchodźcy są niebezpieczni, agresywni. Zacznijmy od tego, że mówienie, że uchodźcy są grupą osób o konkretnym zestawie cech jest niedorzeczne. Słowo „uchodźca” znaczy, że osoba nie mieszka już w swoim domu, ale nie definiuje konkretnej osobowości. Jeśli jutro zaczną spadać bomby w Hiszpanii, to my będziemy uchodźcami. Nie będziemy mieli z tego powodu wspólnej tożsamości. Oczywiście wszędzie są dobrzy i źli ludzie i wszędzie może pojawić się agresja. Ja nie byłam celem żadnej agresji, otrzymałam za to mnóstwo wdzięczności i pełną współpracę. Byli ludzie, których mniej lubiłam, mężczyźni i kobiety, ale nie dlatego, że mnie atakowali, tylko tak samo jak w moim mieście, też są ludzie, których lubię mniej.

AG: Czytelnicy pytają się czy uchodźcy mają jakieś plany na przyszłość, czy wiedzą, co będą robić, dokąd się udadzą? Słyszeli może o Polsce? Któryś z nich chciałby tu zamieszkać?

Elisa: Nie znam żadnego uchodźcy, który chciałby jechać do Polski. Są pewne kraje w Europie, o których uchodźcy wiedzą, że nie są tam mile widziani. Mają telefony komórkowe i czytają wiadomości. Są to rodziny ze wszystkich klas społecznych. Gdy są w jakimś kraju manifestacje przeciwko uchodźcom, oni to wiedzą. Zbierają informacje na temat warunków w krajach, do których chcą się udać. Wszyscy mają jakiś plan. Mniej lub bardziej wypracowany, ale wszyscy wiedzą, gdzie chcą jechać i co chcą robić. Mój przyjaciel Kurd chciał na przykład otworzyć kwiaciarnię, bo miał kwiaciarnię w swoim kraju. Chciał jechać do Irlandii, ale w końcu wysłali go do Francji. Wszyscy mniej więcej wiedzieli dokąd chcieli jechać. Nie poznałam nikogo kto chciałby jechać do Polski, ale za to poznałam kilka polskich wolontariuszek, które robiły bardzo dobrą robotę.

AG: Wiele osób pytało jak zostać wolontariuszem lub wolontariuszką w takim miejscu? Jak to się robi?

Elisa: Jak ktoś chce jechać, to niech skontaktuje się ze mną, a ja skontaktuję ich z Atenami. Ale są też grupy na Facebooku, ja to zrobiłam właśnie przez Facebooka. Co tydzień aktualizują się i piszą gdzie potrzeba wolontariuszy, koców, jedzenia itd. Jeśli nie chcesz jechać za pośrednictwem jakiejś organizacji pozarządowej, możesz szukać przez Facebooka. Prawda jest też taka, że czasem ciężko skontaktować się z aktywistami przez Internet, ja na przykład zapłaciłam za noc w hostelu, a potem poszłam bezpośrednio do City Plaza i spytałam czy mogę zostać na 2 tygodnie i robić zajęcia dla dzieci. Oni powiedzieli „tak, tak, możesz mieszkać w tym pokoju i będziesz go dzielić z tą dziewczyną”! Napisałam im wcześniej, ale mi nie odpowiedzieli. W takich miejscach warunki zmieniają się z dnia na dzień. Czasem są ataki faszystów, czasem zamykają inny obóz i nagle przybywa wielu nowych ludzi.  Czasem jest chaos. Jak ja tam byłam, to na przykład to zamknęli obóz w Pireusie i przybyła wielka grupa uchodźców szukając schronienia. Ciężko robić plany z dużym wyprzedzeniem. Facebook jest w porządku, ale polecam znaleźć sobie miejsce do spania w Atenach, jakiś plan B i stamtąd iść i szukać. Niektórzy wolontariusze spędzali jeden dzień w obozie, jeden w City Plaza i szukali miejsca w którym mogli być najbardziej przydatni.

grupka-ludzi

AG: A jak z różnicami kulturowymi i tzw. „Respektowaniem europejskich wartości”?

Elisa: Niektórych wartości lepiej, żeby nie poznawali, heh… No więc, uchodźcy to ludzie bardzo wykształceni, z wyższymi studiami, doktorzy, lekarze. Poznałam dziewczynę: 24 lata, nazywa się Nur, ukończyła inżynierię mechaniczną i szukała kraju w którym mogłaby zrobić studia podyplomowe. To dziewczyna z o wiele lepszym wykształceniem niż ja. Są tam osoby z bardzo różnych grup społecznych. Wiedzą co się dzieje w Europie, ale oni to wiedzieli wcześniej. Oni robią interesy z Europą, bywali na wakacjach w Europie zanim ktoś im zbombardował dom. Oczywiście, mają swoją kulturę, ale oni mówią po angielsku, konsumują… Co do czego, zachód zdominował świat, więc jest niemożliwe, żeby nie znali naszej kultury.

AG: A mają zamiar wrócić do domu kiedy zakończy się wojna?

Elisa: Wszyscy fantazjują o powrocie. Mówią „byłoby wspaniale wrócić”, „chcę wrócić”, to jasne przecież to ich dom. To okropne, że musisz uciekać ze swego domu, bo jest wojna, ludzie chcą ci zrobić krzywdę, twoje życie jest w niebezpieczeństwie, życie twoich dzieci. Wszyscy chcieliby wrócić, traktują ten stan, jakby to wszystko było przejściowe. W hotelu widziałam wielu takich ludzi, którzy myśleli, że teraz zorganizują sobie życie w innym kraju, ale na pewno kiedyś to się skończy i będą mogli w końcu wrócić do siebie. Szczególnie ci, których rodziny zostały tam i chcą ich znowu zobaczyć. I oczywiście tak samo by było z nami, gdyby jutro zaczęła się wojna tu w Hiszpanii, to też chcielibyśmy wrócić.

AG: Co byś powiedziała tym co się boją uchodźców i dla tych co chcą pomóc?

Elisa: Tym co się boją, powiem, że przez te 2 tygodnie i teraz kiedy kontaktuję się z nimi przez Internet, było o wiele więcej ataków „nas” na „nich”, niż „ich” na „nas”. Dzieci z City Plaza mają zabronione wychodzić same na ulice, bez towarzystwa dorosłych, bo boją się ataków faszystów i porwań. Niedaleko hotelu jest park w którym porwane dzieci uchodźców są zmuszane do prostytucji. Mówili o tym w wiadomościach. Są tysiące, tysiące dzieci uchodźców, które zaginęły. Nie tak dawno BBC odkryło, że Amancio Ortega, właściciel Zary i Mango ma w Turcji dzieci uchodźców, które pracują dla niego. Niedługo po tym jak wróciłam do Madrytu, był atak faszystów na jedno z miejsc które przyjmowało uchodźców nazywające się Notara 26. Podpalili budynek z ludźmi w środku. Nie było rannych, ale spaliły się leki. Rząd grecki w tym samym miesiącu zburzył kilka budynków, squatów, w których mieszkali uchodźcy, jeden z nich został zniszczony razem z lekami i jedzeniem ofiarowanym przez ludzi. Dla odmiany nie słyszałam nic o żadnym ataku uchodźców na Europejczyków, a już na pewno nie zorganizowanym w ten sposób, jak np. grupy faszystów, grupy które zajmowałyby się atakowaniem nas. To my Europejczycy ich atakujemy, po tym wszystkim, co przeszli. Wydaje mi się, że cały ten strach jest bezpodstawny i to oni bardziej boją się nas i woleliby być w swoim domu, niż być wszędzie atakowani.

Dla tych, co chcieliby jechać pomóc… Po pierwsze to jest bardzo pozytywne i wiele o nich mówi, solidarność to jedna z najlepszych rzeczy, która łączy ludzi. Świetnie być w kontakcie nie tylko z uchodźcami, ale także z ludźmi, którzy przyjechali z tych samych powodów co ty. To piękne. Wybija ci to wiele głupot z głowy. Uprzedzenia, a także tę wyidealizowaną wizję uchodźców. „Aaaj biedni, wszyscy tacy dobrzy!”, a okazuje się, że są tacy, których nie lubisz i tacy których lubisz. Oceniasz ich dopiero jak ich poznasz. Ta pani mnie rozśmiesza, a ten pan zaszedł za skórę. Opisywałam to w moim artykule (link na dole strony!). To bardzo trudne, ale daje uczucie spełnienia i cały czas chcesz więcej i chcesz tam wrócić. Każdy robi co może i zachęcam każdego. Czasami wydaje się, że nie zmieniasz niczego, ale zmieniasz ludziom życie, a ludzie są ci bardzo wdzięczni

AG: A teraz najważniejsze pytanie: Z jaką prędkością leci jaskółka bez obciążenia?

Elisa: Zależy czy jest europejska czy afrykańska!

Ale najszybciej latającą jaskółką jest jaskółka faszyzmu. Ale tego nie pisz! Ta się najszybciej rozprzestrzenia po świecie… (potem Elisa powiedziała, że jednak, jak chcę, to mogę napisać – przyp. Autor)

AG: Czytelnicy pytają się także czy masz chłopaka.

Elisa: Tak, mam, ale podróżowałam bez niego. Mam chłopaka, ale nie wożę go w plecaku, haha. Jak nie macie z kim jechać, to jedźcie sami, czasami lepiej jest jechać samemu.

kolko-dzieci

AG: To by było na tyle, chciałabyś coś jeszcze powiedzieć czytelnikom?

Elisa: Nie wiem… Jak ktoś ma jakieś wątpliwości może się do mnie odezwać. Jest mnóstwo projektów, które są teraz organizowane, w obozach i w innych miejscach. Nawet jak myślisz, że do niczego się nie nadajesz, bo potrzeba lekarzy czy pielęgniarek, to i tak możesz pomóc. Ja na przykład studiowałam komunikację audiowizualną, jestem aktywistką, aktorką i pisarką, nie umiem robić nic pożytecznego, a stworzyłam tam program zajęć dla dzieci. W takich momentach odkrywasz, co możesz zaoferować innym ludziom.

Skontaktujcie się z Elisą na Facebooku: https://www.facebook.com/revolutionontheroad/

A tu możecie poczytać jej bloga: http://www.revolutionontheroad.com/

Artykuł Elisy o uchodźcach: http://www.no-yolo.com/ah-poor-refugees/).

Dodatkowe informacje:

Atak na Squat: https://en.squat.net/2016/08/27/athens-announcement-of-squat-notara-26-about-the-attack-of-august-24th/

Dzieci zmuszane do prostytucji w Atenach: https://www.newsdeeply.com/refugees/articles/2016/07/14/refugees-caught-up-in-child-prostitution-in-athens

Dzieci robią ubrania dla Zary i Mango: http://www.bbc.co.uk/news/business-37716463

 

Advertisements

One thought on “Uchodźcy bardziej boją się nas, niż my ich – wywiad z Elisą Coll Blanco

  1. Dzięki za ten wywiad, takie materiały są bardzo potrzebne, bo układają człowiekowi w głowie i dają oręż w dyskusji z tymi uprzedzonymi.
    Myślisz o napisaniu czegoś na temat „Dżungli” i Calais, albo masz coś godnego polecenia? Pytam, bo zależy mi na merytorycznych informacjach.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s