Lewak nie gardzi: szanujmy ludzi, niekoniecznie poglądy

W dyskusji politycznej wszyscy są dla siebie mili, dopóki się ze sobą zgadzają. Niestety, o ile nie jest to dyskusja w ramach Klubu Dyskusyjnego Wzajemnej Adoracji, to prędzej czy później dojdzie do jakiejś różnicy zdań.

memman.jpg

W tym momencie reakcje wahają się od „masz prawo do swojego zdania” do „powinni cię powiesić, ty !#$%Q!!1” Niektórzy internetowi mądrale twierdzą, że „wszyscy mają trochę racji” albo, że „wszystkie opinie są tak samo ważne” i że „powinno się dążyć zawsze do kompromisu”. Uważam, że tacy ludzie albo są idiotami albo próbują przepchać w ten sposób jakąś dziwaczną ideologię, z którą rozmówca się nie zgadza. Nikt mi nie wmówi, że jeśli uważam, że powinniśmy żyć w pokoju i unikać mordowania się nawzajem jest to tak samo słuszne, jak poglądy kogoś kto chce mnie powiesić na latarni albo wysadzić bombą, bo jestem „lewakiem” albo „niewiernym”.

Z drugiej strony mamy niestety inny problem, który zauważyliśmy przy okazji wyborów w Polsce, Brexitu czy też wyborów w USA. Część lewicowych czy liberalnych wyborców zmieszała opozycję z błotem, odmówiła jakiejkolwiek dyskusji i wyzwała od wariatów, faszystów, rasistów i tak dalej. Sama Hillary Clinton stwierdziła w pewnym momencie, że wyborcy Trumpa są „żałośni”. Oczywiście, spora część wyborców Trumpa, PiS czy fanów UKiP ma całkiem paskudne poglądy, ale żyjąc w demokratycznym państwie należy wypracować jakiś sposób wspólnego życia.

Jeśli pomyślimy chociaż przez kilka minut, możemy dojść do wniosku, że ludzie, którzy głosują „nie tak jak trzeba” mają swoje powody. Oczywiście my nie musimy się z nimi zgadzać, ale nie musi to wcale oznaczać, że druga osoba jest fanatykiem/rasistą/szaleńcem. Co do czego, na Trumpa zagłosowali także Meksykanie i kobiety, więc chyba nie każdy fan Trumpa automatycznie nienawidzi kobiet i Meksykanów, prawda?

paula trump.png

 

Zresztą, pamiętacie chyba jakie były ostatnie wybory w Polsce? Nie tylko fanatyczni zwolennicy Kaczyńskiego mieli już trochę dosyć rządów PO i PSL. Jakie opcje pozostawały? Nowoczesna to praktycznie to samo, co PO. Zjednoczona Lewica z Millerem specjalnej sympatii nie budziła. O Partii Razem ludzie albo nie słyszeli albo uznali, że „i tak nie wejdzie” albo stwierdzili, że to pewnie jakieś komuchy. Co tam dalej zostało? Korwin? Tu raczej głosują, ci co albo się zgadzają z jego poglądami albo nie do końca się zgadzają, ale uważają, że „przynajmniej coś zmieni”. Poza tym mieliśmy do wyboru jeszcze Kukiza i PiS. Kukiz nie miał programu, ale niektórym mogło się wydawać, że wniesie coś nowego (no i wniósł: naziolków do parlamentu, tego jeszcze nie grali w III RP). Poza tym zostawał jeszcze PiS. W tym wypadku mamy oczywiście fanatyków prezesa, ale mamy też ludzi, którzy uznali, że mają dość rządów PO, umów o dzieło, dzikiej reprywatyzacji, afer, ośmiorniczek i tak dalej. Można uznać te argumenty za nieadekwatne albo spowodowane propagandą propisowskich mediów, ale niektórych najwyraźniej przekonały. W tych wyborach większość ludzi (z tych, którzy w ogóle poszli głosować!) postanowiła zagłosować na coś, co było dla nich „mniejszym złem” z tym, że dla niektórych był to właśnie PiS.

Inna sprawa, że po wyborach jak diabeł z pudełka wyskoczyli Macierewicz, prezes, minister Szyszko, Waszczykowski, Ziobro i reszta hałastry i zaczęli robić swoje porządki. Szydło działa na autopilocie, a pan prezydent swoją biernością i uległością w stosunku do prezesa zawiódł chyba nawet tych, którzy nie mieli wobec niego żadnych nadziei i woleli głosować choćby na panią Ogórkową (która notabene także zawiodła nawet tych, którzy nie mieli wobec niej żadnych nadziei). Można się było tego spodziewać? Pewnie część z was się spodziewała, ale nie wszyscy są tacy sprytni albo po prostu nie mają czasu na siedzenie przez cały dzień w internecie i śledzenie bieżącej polityki.

dudant-selfie

 

Jaki z tego wniosek? Ano taki, że fakt, że ktoś popiera (lub popierał) jakąś konkretną opcję polityczną nie oznacza, że podpisuje się pod wszystkim, co ta opcja robi. Pisanie, że wszyscy, którzy głosowali na PiS/Trumpa/za Brexitem to idioci, szaleńcy, rasiści, faszyści lub cokolwiek innego, nic nam nie daje. Mówimy tu o milionach ludzi, którzy często mają ze sobą mało wspólnego i z którymi musimy koegzystować w społeczeństwie. Najgorsze w tym wszystkim jest odczłowieczanie ludzi o przeciwnych poglądach. Nawet ktoś, posiadający najbardziej obrzydliwe poglądy czy sympatie polityczne pozostaje człowiekiem. Możemy go bojkotować, krytykować, a nawet zwalczać metodami prawnymi lub siłowymi (w samoobronie oczywiście), ale nie możemy odbierać mu człowieczeństwa i twierdzić, że np. „rasistów trzeba wieszać bez wyroku” albo, że „radiomaryjni katole to bydło”, bo wtedy nie będziemy się różnili w naszym myśleniu od nazistów czy islamskich radykałów.

Wniosek jest dosyć jasny: żyjemy w demokratycznym społeczeństwie, więc, jeśli chcemy, żeby nasza opcja wygrała, to musimy przekonać większość do tego, że nasza opcja jest lepsza albo przynajmniej „mniej gorsza”. Wrzucając do jednego wora wszystkich, którzy się z nami nie zgadzają, nie zdobędziemy przyjaciół. Nie chodzi tu bynajmniej o tzw. „pośrodkizm” kiedy to sadzamy naprzeciw siebie homofoba, który chce wieszać gejów i homoseksualistę, który chce sobie żyć w spokoju. Idiotyczne i szkodliwe poglądy trzeba zwalczać i nie należy ich promować (co uwielbiają niektóre „lewackie” media, które sobie zapraszają takiego Korwina i patrzą jak słupek wyświetleń szybuje do góry). Nie możemy zapomnieć jednak, że nawet najbardziej znienawidzony przeciwnik pozostaje człowiekiem i ma takie same prawa (ale także obowiązki!), co my.

Na koniec możecie obejrzeć co mówi na ten temat grany przez Toma Walkera Jonathan Pie. Nie ze wszystkim się zgadzam (trochę przesadza w stronę, że „trzeba ze wszystkimi rozmawiać”), ale mówi też rzeczy, o których pisałem w tym tekście:

 

Źródła:

Hillary Clinton mówi o fanach Trumpa:

http://edition.cnn.com/2016/09/09/politics/hillary-clinton-donald-trump-basket-of-deplorables/

Obrazki:

Zdjęcie z planu Dark Knight Rises, ze storiesbywilliams.com: https://storiesbywilliams.files.wordpress.com/2012/07/the-dark-knight-rises-bane-batman-hug.jpg

 

Jak „prawdziwe media” zaczęły przejmować się fałszywymi wiadomościami

Po wyborze Trumpa na prezydenta USA mainstreamowe media nagle obudziły się i stwierdziły, że stało się to między innymi dlatego, że ludzie publikują fałszywe newsy na Facebooku i Twitterze, na tej podstawie ludzie wyrabiają sobie światopogląd i głosują na wykorzystującego takie fałszywe informacje demagoga, jakim jest Donald Trump. Wszyscy są zbulwersowani i twierdzą, że „coś z tym trzeba zrobić!”

snopes-fake-news-sites.jpg

Na usta ciśnie się mi tylko jeden komentarz: „Serio? Dopiero teraz? Dopiero jak stało się coś, co może wystrzelić wasze bogate białe dupy z wygodnych stołków, dopiero teraz uważacie, że celowa dezinformacja jest problemem???”

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to warto wspomnieć, że fałszywe informacje na temat przeciwników politycznych są stare jak świat. Jeśli mamy tu jakichś znawców historii starożytnej to proszę o podanie jeszcze starszych przykładów, bo mi przychodzi do głowy szczególnie Reformacja. Nie jestem na 100% pewien, o co chodzi w tej ulotce, ale nawet jako zagorzały antyklerykał jestem przekonany, że Papież na takim czymś nie jeździł:

papiesz.jpg

No ale dobra, reformacja była dawno temu, zginęło mnóstwo ludzi, ale już jesteśmy mądrzejsi, prawda? Nie będziemy już nakręcać wojny religijnej, rzucając fałszywe oskarżenia, na ludzi innego wyznania, którzy żyją w naszym kraju?

trump cheer.png

Oooops… No więc wracamy naszego wstępu. Trump i jego poplecznicy, rzeczywiście często korzystali z fałszywych wiadomości, mieliśmy nawet przypadek chłopaków z Macedonii, którzy zarobili majątek na publikowaniu fałszywych informacji o Hillary Clinton. Istnieje możliwość, że takie wiadomości wpłynęły na wynik wyborów (jedna ze stron stworzonych przez Macedończyków miała ponad PÓŁ MILIONA fanów na Facebooku! Może to jest po prostu sprawiedliwość dziejowa, po tym jak to USA wpływało na wyniki wyborów w biednych krajach…) Patrząc na to z tej strony, oburzenie mainstreamowych mediów specjalnie nie dziwi.

Pozostaje jednak pytanie: dlaczego dopiero teraz? Popatrzmy choćby na niezliczone grupy szerzące fałszywe informacje o szczepionkach, które doprowadzają do tego, że tysiące rodziców nie szczepią swoich dzieci, które potem umierają na choroby, którym można było bez problemu zapobiec. Antyszczepionkowa celebrytka Jenny McCarthy ma na Facebooku milion fanów, regularnie karmionych wiadomościami o „pediatrach biorących łapówki za przesadne szczepienia dzieci”. W Polsce też mamy antyszczepionkowy fanpage z prawie 70tys fanów.

Mainstreamowe media jakoś specjalnie się nie oburzają i regularnie zapraszają do swoich programów różnych idiotów próbujących wmówić rodzicom, że ich dzieci dostaną autyzmu od szczepionek z rtęcią. Zresztą, podobnie jest z osobami, które twierdzą, że Efekt Cieplarniany nie istnieje i można zanieczyszczać do woli, pogląd podzielany takżeprzez wielu doradców Donalda Trumpa (moje zdanie jest i pozostanie takie samo: nawet jeśli Efekt Cieplarniany nie istnieje, to może jednak lepiej byłby trochę ograniczyć zanieczyszczenia? Nawet jakby lodowiec się nie roztopił to nie chce mi się specjalnie umierać od smogu). Natomiast u nas ministrem został Jan Szyszko, który najwyraźniej wierzy w chemitrailsy.

chemtrails.jpg

Zresztą, nie chodzi tylko o udzielanie głosu ludziom głoszącym fałszywe poglądy. Można mówić prawdę, a przy tym i tak wprowadzać ludzi w błąd. Jak? A bardzo prostu: W Nowym Jorku w 1990 roku było 30 morderstw na 100.000 mieszkańców. W 2013 roku liczba ta spadała do 4. Fajnie prawda? Mieszkańcy miasta powinni czuć się o wiele bezpieczniejsi niż 20 lat wcześniej. Niekoniecznie. W 1990 roku New York Times umieścił słowo „morderstwo” w swoich nagłówkach 129 razy, a w 2013 roku, kiedy morderstw było ponad siedem razy mniej, liczba ta wzrosła do 135.

Dlatego też, jak wspomniałem w moim tekście pt. „Ameryka w ruinie”, Amerykanie mają wrażenie, że są zagrożeni, między innymi dzięki mainstreamowym mediom. A potem wybory wygrywa ktoś, kto obiecuje pozbycie się „gwałcicieli i morderców z Meksyku”. Widzicie związek? Bo mainstreamowe media najwyraźniej go nie widzą.

Na koniec możecie sobie jeszcze posłuchać, co na ten temat do powiedzenia ma Jonathan Pie, grany przez Toma Walkera:

 

Źródła:

Morderstwa w NY: https://www.brennancenter.org/blog/americas-faulty-perception-crime-rates

Zuckerberg o „fake news”: http://arstechnica.com/tech-policy/2016/11/mark-zuckerberg-on-facebooks-fake-news-were-working-on-it/

Snopes, z którego pochodzi tytułowy obrazek, o tym samym: http://www.snopes.com/2016/01/14/fake-news-sites/

Trump o 11 września: https://www.theguardian.com/us-news/2015/nov/29/donald-trump-muslims-cheering-911-attacks

Szyszko i chemitrails: http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/jan-szyszko-zaniepokojony-chemitrails-na-niebie,593284.html

Newsy z Macedonii: http://www.nbcnews.com/news/world/fake-news-how-partying-macedonian-teen-earns-thousands-publishing-lies-n692451

Ameryka w ruinie: https://ahmedgoldstein.wordpress.com/2016/08/03/ameryka-w-ruinie-vol-2/