Ulice strachu

Ten tekst miał wyglądać całkiem inaczej. Chciałem po prostu napisać lekko prześmiewczy tekst o tym, że faceci powinni uważać, zanim zaczną rzucać nieprzemyślane komplementy w stronę nieznajomej kobiety. Przed przystąpieniem do pisania postanowiłem skonsultować się z moimi fankami, spytać się, jak takie coś wygląda w ich przypadku.

13370144304_2f6ead8500_k.jpg

Uważam się raczej za osobę odważną i rzadko mówię, że czegoś się boję, ale to co stało się potem przeraziło mnie. W ciągu kilkudziesięciu godzin pod postem znalazło się ponad 700 komentarzy. Nawet nie próbowałem przeczytać wszystkich. Przeczytałem za to wszystkie prywatne wiadomości, które otrzymałem w tym czasie, w których kobiety opisywały rzeczy, których bały się pisać w komentarzach. Wiadomości było ponad 500. Żadna z nich nie opisywała jednostkowego przypadku, większość opisywała nieustanne nękanie.

Rodzina

Chciałem pisać o „komplementach” od nieznajomych, ale okazuje się, że niechciane komplementy i zachowania na pograniczu (bądź przekraczające wszelkie granice) molestowania seksualnego zaczynają się w rodzinie. Bardzo szybko straciłem rachubę wszystkich obłapiających wujków, dziadków czy stryjków. Zaczyna się bardzo wcześnie, jedna z czytelniczek pisała o wieku przedszkolnym, a reszta nie musiała czekać o wiele dłużej. Łapanie 12latek za tyłek i mówienie, że rosną im piersi okazuje się normą. Wujkowie całują „niechcący” w usta na powitanie, kładą ręce na piersiach tańcząc na weselu i radośnie chwalą rosnące piersi i kształtne pośladki swoich siostrzenic. Komentarzy w stylu Donalda Trumpa w rodzaju „gdybyś nie była moją siostrzenicą, to bym cię…” także nie brakuje.

Dostałem kilkadziesiąt, a może setkę wiadomości opisujących takie przypadki. Najgorsze było to, że w większości przypadków rodzice nie reagowali wcale, albo twierdzili, że to wszystko normalne, w końcu ofiara jest „ładną dziewczyną”, a niektórzy ojcowie sami klepali własne córki po tyłkach. Chyba tylko jedna osoba napisała, że ojciec z bratem postawili wujka do pionu. Inne pisały, że w najlepszym wypadku kończyło się unikaniem wujka czy dziadka, nawet gdy same miały już ponad 30 lat i dzieci.

Szkoła

Kiedy byłem w szkole, słyszałem, że kolega mówił, że jeden z nauczycieli fizyki kazał pisać dziewczynie na tablicy, po czym patrzył się jej na tyłek, a pan od angielskiego mówił, że jednej dziewczynie „inteligencja w biust poszła”. W ciągu ostatnich 2 dni dowiedziałem się, że ci panowie nie byli sami. Mało tego, w porównaniu do rzeczy opisanych przez moje czytelniczki, pan fizyk i anglista wcale nie posunęli się tak daleko. Podszyte seksualnymi konotacjami „komplementy” (a także obelgi!) zaczynają się już od podstawówki. Dużo było przykładów nauczycieli wf i księży, ale nie brakowało i innych przedmiotów. Najbardziej zasmuciła mnie chyba historia o ulubionym nauczycielu, który zniechęcił do siebie i do szkoły swoją ulubioną uczennicę, gdy stwierdził, że wcale nie jest za niska (jak ona uważała), tylko, że ma „idealny wzrost” (możecie się domyślić do czego idealny…). Był też fizyk, który narysował uczennicę nago na tablicy, z widocznymi piersiami i sutkami (żeby zademonstrować grawitację oczywiście!) i kazał ją przerysować wszystkim uczniom do zeszytu. Przypomnę może jeszcze księdza katechetę, który zwyzywał uczennicę od „kurew” za to, że wypisała się z religii. A pomyśleć, że ja spotkałem się tylko z krzywym spojrzeniem, gdy napisałem wypracowanie o tym, że czystość przedmałżeńska jest szkodliwa społecznie (co prawda jako jedyny miałem potem 4 z religii, a reszta 5, ale zakonnica i tak była dla mnie zawsze miła). Napastują oczywiście nie tylko nauczyciele, ale także koledzy z klasy. Wyzywanie od najgorszych, łapanie za piersi i pośladki jest traktowane jako coś normalnego i lekceważone zarówno przez nauczycieli, jak i przez rodziców.

Studia

Będąc na studiach słyszałem opowieści od koleżanek z innych wydziałów, że gdzieś tam są tacy wykładowcy, co trzeba do nich zakładać na egzamin krótką spódniczkę, to dostanie się wyższą ocenę, ale traktowałem to raczej w kategoriach żartu. Liczba wiadomości, które dostałem na temat wykładowców-zboczeńców przekroczyła moje najśmielsze wyobrażania. Poza niezliczoną liczbą takich, którzy komentowali wygląd i ubiór studentek, często w sposób niezbyt cenzuralny, byli i gorsi. Np. tacy, którzy domagali się umówienia się na randkę w zamian za poprawę oceny lub próbowali się dobierać do studentek na dyżurach. Trudno nawet mi zadecydować do jakiej kategorii zaliczyć takiego, który proponował studentce w krótkiej spódnicy rozchylenie nóg, żeby „mógł zobaczyć cipkę”. Ten akurat podobno wyleciał z roboty, ale w ogromnej większości przypadków takie molestowanie spotykało się z całkowitym lekceważeniem lub nawet groźbami dziekanatu pt. „pan doktor jest kolegą rektora, lepiej niech pani nikomu o tym nie mówi”. Kilka czytelniczek przyznało, że po takich akcjach wolały zrezygnować ze studiów, niż musieć widywać wykładowcę zboczeńca.

Praca

Jako dzieciak nieraz słyszałem dowcipy o szefach i blond sekretarkach i tym podobne. Niestety, wychodzi na to, że wielu facetów uznało, że w życiu jest tak jak w tych dowcipach i że ich koleżanki z pracy są gotowe „dać im dupy”, gdy odpowiednio często będą słyszały komplementy na temat swoich piersi czy pośladków. Młode kobiety w pracy spotykają się z takimi „komplementami” bez przerwy, ale nie są one jedynymi ofiarami. Dostałem też wiadomości od kobiet po pięćdziesiątce, które mają nieprzyjemność słuchać w pracy komentarzy na temat swego ubioru niemal codziennie. Oczywiście im wyżej w hierarchii znajduje się taki Casanova, tym radośniej pozwala sobie na takie zachowania. Ofiary natomiast często spotykają się z lekceważeniem, całkowitym niezrozumieniem lub nawet zazdrością („jesteś ulubienicą szefa i jeszcze narzekasz!”). W niektórych tylko przypadkach udaje im się zgłosić takie coś do HR, a jeszcze rzadziej spotykają się z jakąkolwiek pomocą.

Znajomi

Miałem pisać o „komplementach” od nieznajomych, a okazało się, że równie przykre mogą być te od znajomych. Okazuje się, że koledzy i koleżanki mają często zwyczaj komentować w niestosowny sposób wygląd kobiet w swoim otoczeniu. Niektórzy najwyraźniej uważają, że komentarze w rodzaju „ruchałbym cię” albo „mam przez ciebie namiot w spodniach” są tym, co większość kobiet chciałoby usłyszeć z ust kolegi. Kobiety także wolałyby uniknąć prób łapania za udo podczas rozmowy czy całowania w usta na pożegnanie. Dostałem też całkiem sporo wiadomości o kobietach, które uważają, że łapanie koleżanki za biust czy tyłek i komentowanie wyglądu tych części ciała (plus oczywiście nieśmiertelne „ooo schudłaś!”) to coś całkiem normalnego. Najczęstszym jednak problemem jest chyba kolega, który uważa, że jeśli wystarczająco często będzie komplementował znajomą dziewczynę, to w końcu zasłuży sobie na seks i po kilku piwach próbuje sprawdzać czy już sobie zasłużył, tak jakby „nie” miało jakieś inne znaczenie w jego rodzimym języku.

Lekarz

Spodziewalibyście się komplementów u ginekologa? Ja nie. A jednak, jedna z czytelniczek usłyszała, że ma „piękną cipkę”, a inne musiały podczas badania słuchać innych mniej lub bardziej obleśnych komentarzy na temat swoich miejsc intymnych. Jeden ginekolog posunął się nawet do zastosowania dziwnej metody masowania piersi, która zakończyła się u pacjentki odciskami jak po pobiciu. Ginekolodzy to nie jest wyjątek, okazuje się, że wielu lekarzy, którzy mają okazję oglądać swoje pacjentki (także nieletnie) bez ubrania, nie może powstrzymać się od komentowania ich wyglądu czy też atrakcyjności seksualnej. Jedna z czytelniczek spotkała się ze strony lekarza z dziwacznym stwierdzeniem, że nie powinna biegać, bo to męski sport. Większość wiadomości dotyczyła jednak ginekologów, a prawie wszystkie kończyły się zdaniem „od tego czasu nie chodzę już nigdy do ginekologa mężczyzny”.

Ulica

Kiedy zaczynałem pisać ten tekst miałem skupić się na „komplementach”, które kobiety słyszą na ulicy. Okazało się jednak, że wiadomości i komentarzy było tak wiele (przypomnę: około tysiąca), że musiałem też napisać o innych sytuacjach. Niemniej jednak, ulice są także o wiele gorsze niż mi się zdawało. Gwizdanie, krzyki, ocieranie się w autobusie, klepanie po tyłku czy komentarze na temat piersi lub pośladków to coś, na co wiele kobiet musi przygotować się przed każdym wyjściem z domu. Mało tego, wielu czytelniczkom zdarzyły się sytuacje, w których taki „adorator” nie poprzestawał na komentarzach i krzykach, ale łapał za rękę i próbował je ciągnąć w nieznanym kierunku.

Najbardziej przerażające były opisy reakcji, czy raczej braku reakcji ludzi. Nawet własne matki często mówiły tym kobietom (i dziewczynom, wielu z nich takie rzeczy przydarzają się od kiedy mają 14-15 lat), że to przecież normalne, bo są ładne i podobają się mężczyznom. Niektórym zdarzały się nawet sytuacje, które przypominały kiepskie filmy porno, których reżyserzy nie mają nawet pomysłu na scenariusz z hydraulikiem. Mężczyzna podchodził na ulicy i próbował im oferować pieniądze za seks. O gwiżdżących i krzyczących budowlańcach i kierowcach samochodów większość kobiet wspominała tylko przy okazji, jakby to było oczywiste. Jako ciekawostkę mogę dodać jeszcze, że plagą są także rowerzyści łapiący za tyłek kobiety na chodniku i kierowcy łapiący za tyłek rowerzystki. A pamiętacie lekarza, który mówił, że kobiety nie powinny biegać? Możliwe, że miał trochę racji, bo biegaczki spotykają się z zadziwiająco dużą liczbą zaczepek ze strony napalonych samców, niezależnie od tego, jak workowaty dres na siebie założą.

Ofiary

Część osób, które to czytają dochodząc do tego miejsca myśli sobie pewnie „ok, paskudnie to brzmi, ale jak to możliwe, że takie coś mi się nigdy nie zdarzyło albo zdarzyło się kiedyś raz i nigdy się nie powtórzyło? Może to te kobiety robią coś nie tak?” Do napisania tekstu zainspirował mnie problem mojej koleżanki, której takie zaczepki przytrafiają się bez przerwy. Na początku myślałem, że dotyczy to raczej kobiet uważanych za atrakcyjne lub tych które ubierają się w ten czy inny sposób. Te założenia szybko musiałem skonfrontować z rzeczywistością. Pisały do mnie najróżniejsze kobiety. Starsze, młodsze (w tym piętnastolatki), takie które pisały, że dbają o urodę i takie które tego nie robią. Lesbijki, które lubią się ładnie ubrać, heteroseksualne dziewczyny ubierające się jak stereotypowe lesbijki, a także kobiety aseksualne. Okazuje się, że ani wygląd zewnętrzny czy ubranie w ten czy inny sposób, ani deklarowana orientacja seksualna nie chronią przed zboczeńcami. Najbardziej narażone na zaczepki wydają być się nieletnie oraz dziewczyny wyglądające na młodsze, niż są w rzeczywistości, choć nie jest to reguła, gdyż otrzymywałem także wiadomości od kobiet w wieku 40-50 lat. Niestety, gdy ktoś okazuje się „typem” w jakim gustują miejscowi zboczeńcy, to niewiele może zrobić, żeby się bronić. Nie zniechęcają, ani glany, ani strzyżenie się na łyso, ani chodzenie w workowatych ubraniach. Zresztą sami zboczeńcy też szybko potrafią zmienić zdanie, bo gdy tylko kobieta im odmawia, zaczynają wyzywać ją od najgorszych i twierdzić, że „i tak jej nikt nie zechce”, a nawet próbować przejść do rękoczynów. Mimo obrzydzenia i strachu wiele dziewczyn nie reaguje lub próbuje się uśmiechać, gdy mężczyźni mówią im różne świństwa, dlatego że boją się, że zostaną pobite. Przemoc fizyczna to częsta reakcja u odrzuconych zboczeńców.

Innym natomiast takie zaczepki po prostu się nie przytrafiają. Podczas, gdy większość czytelniczek pisała, że wyżej wymienione sytuacje przydarzają się im bardzo często, a nawet codziennie, to niektóre pisały, że zdarzyło im się to raz w życiu albo nie przydarza się od kiedy przestały być nastolatkami. Po raz kolejny, nie zależy to od urody czy sposobu ubierania się. Przykładem może być tu moja dziewczyna, która pracowała kiedyś jako modelka, zawsze jak jest gorąco to chodzi w szortach, ale nigdy nie zdarzyło jej się, żeby ktoś ją zaczepił. Może zboczeńców onieśmiela jej wzrost? Nie wiem. Wiem tylko, że los zaoszczędził jej w ten sposób wielu cierpień.

Trauma

Strach, obrzydzenie, poczucie winy to tylko niektóre z uczuć, z którymi muszą się mierzyć kobiety padające ofiarami molestowania seksualnego przez kolegów z pracy, szkoły, znajomych, nauczycieli, lekarzy czy nieznajomych. Większość z nich nie ma żadnego wsparcia, nawet w najbliższej rodzinie, mało tego, w tej samej rodzinie potrafią się znajdować także sprawcy molestowania. Najbliższe osoby, które powinny wspierać, mówią, że to może one, kobiety, są winne, gdyż ubierają się czy zachowują się w sposób zbyt wyzywający. Niektóre z nich radzą sobie z tym całkiem dobrze, niechciane zaloty powodują u nich zdenerwowanie bądź lekkie obrzydzenie, o którym szybko zapominają. Niestety, w większości przypadków jest o wiele gorzej.

Wiele kobiet, które do mnie pisały żyje w ciągłym strachu, czując obrzydzenie do samych siebie i poczucie winy, że mimo, że od dawna przestały nosić sukienki czy koszulki z krótkim rękawkiem, przestały się malować, zaczęły strzyc się na łyso, unikać imprez i spotkań sam na sam z mężczyznami, to nadal przyciągają słowa i łapska zboczeńców. Niektóre przestały same jeździć pociągami czy autobusami. Inne drżą na samą myśl o przejściu w pobliżu przystanku, na którym padły ofiarą napalonego faceta, który próbował ciągnąć je za rękę, podczas gdy nikt nie reagował. Wspominałem już o tych, które musiały rzucić studia czy zerwać kontakty z rodziną, bo ktoś nie umiał trzymać łap przy sobie, a nikt nie chciał pomóc czy nawet zauważyć, że dzieje się coś złego.

Nawet najbardziej niewinne zaczepki mogą trafić na osobę, która miała wcześniej o wiele bardziej traumatyczne doświadczenia. Sam byłem kiedyś w sytuacji, kiedy dziewczyna, którą zaprosiłem, żeby obejrzała ze mną film, stwierdziła, że pójdzie do domu od razu po filmie (w trakcie filmu nic się nie wydarzyło, siedzieliśmy sobie na łóżku i nie dotykaliśmy się, bo pomiędzy nami stało pudełko ciastek) i wpadła w panikę, bo drzwi się zacięły i nie mogła ich otworzyć. Nigdy nie spytałem, dlaczego tak zareagowała, mogę się tylko domyślać.

Pisały do mnie także kobiety, które w wyniku ciągłego nękania rozważały popełnienie samobójstwa. Jak twierdziły, w takich wypadkach każdy gwizd czy zaczepka mogły być kroplą która przelała czarę goryczy. Wytrzymały tylko dzięki sile woli i wsparciu osób, które nie odwróciły się od nich i nie próbowały zwalać na nie winy za to co je spotyka.

Zrozumienie

Wiedziałem, że jest problem, że kobiety spotykają się często z nękaniem i zaczepkami. Nigdy jednak nie podejrzewałem, jaka może być skala problemu. Po przeczytaniu ponad tysiąca wiadomości i komentarzy i napisaniu tego tekstu czuję obrzydzenie do świata, jestem przerażony, zmęczony i nie mam ochoty na nic. A mimo to wiem, że nie czuję nawet jednej setnej tego, co czują kobiety, które do mnie pisały

Przy okazji dowiedziałem się, że dla wielu z nich strona ze śmiesznymi komiksami bez obrazków na Facebooku jest jedynym miejscem, gdzie mogły o tym opowiedzieć bez strachu, że zostaną wyśmiane, zlekceważone, bądź co gorsza oskarżone o to, że to ich wina i że to one prowokują zaczepki. Jestem wam bardzo wdzięczny za zaufanie, a jednocześnie jest mi bardzo przykro, że nie macie obok siebie osób, które mogłyby wam realnie pomóc.

Mam teraz tylko jedną prośbę do wszystkich czytelników:

Reagujcie gdy widzicie, że coś takiego się dzieje i nie lekceważcie osób, które skarżą się wam na nękanie.

 

 

 

Źródło obrazka: Dustin Gaffke Rue de Bièvre ~ Paris, France

Rue de Bièvre ~ Paris, France

Advertisements

70 thoughts on “Ulice strachu

  1. Początkowo czytając ten tekst miałam wrażenie, że skala jest trochę przesadzona. W końcu mi się to nie przydarza. Ale im bardziej zagłębiałam się w tekst, tym bardziej do gardła podchodziło mi znajome uczucie lęku. Lęku, który towarzyszy mi, kiedy idę sama w krótkich szortach i muszę minąć grupę samców. Lęk, który spowodował, że nie chciałam chodzić do szkoły, ponieważ koledzy z dużą uciechą okazywali mi swoje zainteresowanie poprzez gwizdanie, rzucanie we mnie papierkami, rozmawianie głośno na mój temat. Lęk, który odczuwam gdy w zatłoczonym autobusie ktoś staje bardzo bardzo blisko. Lęk, który czułam jako dziecko, kiedy widziałam ojca mojej koleżanki. Jest częścią mojego życia, przyzwyczaiłam się do niego na tyle, że już go nie zauważam. A muszę nadmienić, że nigdy nie przydarzyła mi się niebezpieczna, traumatyczna sytuacja. Mimo to lęk jest silny, a ja kompletnie nie potrafię reagować na zaczepki.

    Uczy się tego od małego, właśnie przez brak reakcji. Chłopcy uprawiają „końskie zaloty”, a dorośli tylko się śmieją, kiedy chłopiec ciągnie koleżankę za włosy, albo gania ją po pokoju żeby dać jej całuska. Chłopcy obserwują zachowania „wujków”, widzą ogólną wesołość, jaką to zachowanie powoduje i brak reakcji ze strony rodziców. Nastoletnie ofiary się stygmatyzuje mówiąc, że same tego chciały, jednocześnie brakuje edukacji seksualnej. Wiedza, do której dzieciaki mają dostęp, pokazują często seksistowskie podejście do tematu i dominację jednej płci. Dodatkowo ogólny marketing podkreślający, że uroda jest jednym z najważniejszych atutów kobiety oraz to, że można ją traktować przedmiotowo.

    Trzeba dużo zmienić.

    Liked by 4 people

    1. ciekawe, również do końca nie ogarniałem skali. szczerze powiedziawszy domyślam się co jest przyczyną ich problemów, ale gdybym ci powiedział to i tak byś nie uwierzył.

      Lubię

      1. Mam takie same odczucia. W pierwszej chwili pomyslalam sobie, ze to troche przesada, przecież to „nie jest az takie straszne” a potem sobie uzmyslowilam, ze ja sie po prostu przyzwyczailam! Od dziecinstwa, kiedy to chlopcy rzucaja komentarze typu „co tak tylkiem krecisz”, przez czas nastoletni kiedy faceci zaczynaja zauwazac, że „cycki Ci rosną”, przez młodosc, kiedy stary dziad w sklepie uzurpuje sobie prawo do poinformowania Cie z lubieżnym uśmiechem, ze „taka apetyczna z Ciebie dziewczyna”… No k***wa! Mialam tez sytuacje, kiedy wieczorem kolo ciemnego parku czekajac na kolezanke jakis zboczeniec rzucił tekstem „ale bym cie zerżnął mała”, ale oczywiscie zamiast pomyśleć, ze coś złego mi się przydarzyło, balam sie komus o tym powiedziec, bo czulam sie winna, że „przecież sama wieczorem, w takim wyludnionym miejscu”. Uznałam, ze to oczywiscie ja jestem niostrożna a nie facet zboczony!

        Ja tę ostrożnośc już mam we krwi, kiedy jade sama pociagiem z jednym facetem w przedziale to przesiadam sie gdzie indziej, kiedy idę w szortach i widzę z daleka grupkę „typowych podrywaczy”, przechodzę na drugą stronę ulicy… Fakt, uznałam to za coś normalnego, ale tak być nie powinno!

        Lubię

    2. Pierwsze co się rzuca w Polsce w oczy, to jest przeseksualizowanie ludzi. Gołym okiem, że się tak wyrażę, widać, że bardzo dużo ludzi było wykorzystywanych seksualnie w dzieciństwie. Specjalnie piszę o ludziach, bo zboczone matki wychowują zboczonych chłopców / mężczyzn i często robią to pod płaszczykiem matczynej opieki, troski i miłości. No, ale wiadomo, matka jest święta. Dziwne tylko, że najbardziej popularnym wyrażeniem określającym matkę jest kurwa mać.
      Oczywiście to co zostało poniżej opisane to tylko czubek góry lodowej, ponieważ dotyczy ”tylko komplementów”. Za nimi kryje się prawdziwe piekło dzieci, które później skutkuje ”polskim piekiełkiem”. Na Zachodzie skala tego zjawiska jest mniejsza a ofiary są rzadziej ponownie wiktymizowane przez obojętnych / okrutnych bliskich, co przekłada się na bardziej stabilny psychicznie elektorat.

      Lubię

      1. Nie tylko matki wychowują dzieci, wiesz? Są też ojcowie. Zrzucanie całej odpowiedzialności za wychowanie dziecka na głowę matki jest bardzo słabe. Chociaż, z drugiej strony, pewnie nieźle podsumowuje to polską rzeczywistość…

        Lubię

  2. Moja teoria niejako pokrywa się z tym, że zaczepiane są kobiety wyglądające na młodsze. Zaczepiane są te pozornie bezbronne. Takie które (według „komplemenciarzy”) można zawstydzić, poniżyć, które nie odpyskną i nie uderzą. Albo w druga stronę. Zdenerwują się, pokażą, że komentarz dotarł. Pozwolą się poczuć lepiej ze swoją przewagą. Tu nie da się wygrać
    Bo to jest pokaż sił. A oni zawsze to interpretują tak jak chcą.
    Jako nastolatka szybko się nauczyłam że na „ależ ci cycuszki urosły” (co ciekawe też od kobiet) nie należy być konstruktywną. Ignorowanie czy stanowcze „nie życzę sobie” powoduje więcej komentarzy, często też o przewrażliwieniu, wszystko co udowodni że to ze mną jest coś nie tak. Chamskie „A wujek nadal ma małego/a cioci trzeci podbródek” daje łatkę narwanej wariatki ale też odrobinę satysfakcji. Nauczyłam się reagować jak facet, agresywnie, bronić koleżanek i mam łatkę „nieprzysiadalnej” ale nadal znajdzie się jakiś wariat który postrzega to jak wyzwanie.
    Moja bezsilność na ich zaczepki to to co ich bawi. Im bardziej się zdenerwuję tym lepiej im wyszło. Dlatego to nie komplementy, komplementy są po to żeby osoba otrzymując poczuła się lepiej.
    Tymczasem to są zwykłe, agresywne zaczepki psychopaty którego bawi moja złość i poniżenie.

    Liked by 1 osoba

  3. To brzmi strasznie…Ciężko mi jako facetowi w ogóle to sobie wyobrazić, nie wiem jak np. otoczenie i najbliżsi mogą to po prostu olewać, jak ktoś na przystanku może nie reagować na krzyczącą kobietę…Jakim cudem taki wujek, instruktor nauki jazdy czy doktor sam ma żonę/dziewczynę? I strasznie mi też szkoda kobiet, które przez takie zachowania skrajnych debili i zwierząt mają problemy psychologicznej natury, czy np. nie potrafią zaufać żadnemu facetowi…Po prostu kurwa dramat.

    Lubię

    1. to nie są zachowania skrajnych debili, to są zachowania większości facetów na ulicy, w domu, w szkole, w pracy. też mam takiego wujka jak opisany w tekście przypadek, nie uważam go za skrajnego debila, ale jednak unikam, miałam takiego szefa, rzuciłam pracę
      spotkałam ostatnio faceta, który określa siebie jako feministę i rzeczywiście jestem skłonna mu w to uwierzyć, niemniej jednak przez pierwszy miesiąc byłam bardzo podejrzliwa, bo do tej pory nie spotkałam się z takim szacunkiem do kobiet u mężczyzny i było to dla mnie dziwne

      Liked by 1 osoba

    1. A właśnie nie, jako dziewczyna mówię że na zaczepki od nich jestem po prostu przygotowana i radośnie ignoruję cokolwiek mają do powiedzenia na mój temat. Gorzej jak coś takiego dzieje się w pracy albo w środowisku w którym uczestniczę na porządku dziennym, no bo to już jest wtedy upokarzające

      Lubię

  4. Dziękuję za ten tekst. W tym wszystkim najgorsze jest właśnie to że takie zachowania są społecznie uważane za NORMĘ. Do tego stopnia że same kobiety nie wiedzą często jak się zachować. Zaczepki zdarzyły mi się wiele razy, na ulicy, w pracy. W pracy (pracowałam w szkole) nie wiedziałam jak mam reagować jak po raz setny jakiś podstarzały nauczyciel z lepkim uśmieszkiem komentuje mój wygląd i to w obecności dzieci. No bo to był „komplement”, jeśli zrobię awanturę o komplement to ja wyjdę za nieprzystosowaną społecznie przewrażliwioną wariatkę. Na studiach jeden wykładowca wykorzystywał każdą okazję żeby dotknąć studentki, pogłaskać po rączce, złapać za ramię. Takie niby niewinne przypadkowe dotknięcia. Wszystkie studentki tego nienawidziły, przychodziłyśmy w golfach albo w kurtkach na zaliczenie. Ale tylko ja miałam odwagę o tym napisać w anonimowych (!) ankietach oceniających wykładowców jakie wypełnialiśmy na koniec roku. Mało tego, wiele moich koleżanek i kolegów skrytykowało moją szczerość w ankiecie i obwiniało mnie że przeze mnie profesor może stracić pracę! oczywiście że nie stracił, nie było żadnej reakcji, w kolejnym semestrze obmacywał nas tak samo. Inny wykładowca regularnie lustrował pośladki swoich studentek i nawet nie udawał że nie robi tego celowo. Ale jak mam zareagować? Jeśli zareaguję, wykładowca wszystkiego się wyprze, ja wyjdę na wariatkę, a moi koledzy studenci nie staną po mojej stronie, bo to niewygodne oskarżać profesora od którego zależy czy zaliczą semestr czy nie o molestowanie. Znowu to ja wyjdę na wariatkę..
    Mogłabym tak pisać i pisać… Tych sytuacji było mnóstwo. Na szczęście zaczęłam sobie zdawać sprawę, że to NIE JA powinnam się czuć zażenowana czy winna. Oraz że bez względu na to co kto sobie o mnie pomyśli i jakich przysporzy mi to kłopotów TRZEBA reagować.
    Cieszę się że wzrasta świadomość i dla mnie jeden taki tekst ma wielkie znaczenie. Zarówno kobiety jak i mężczyźni muszą się nauczyć reagować, co czasami nie jest proste. Jeśli chociaż kilka osób uświadomi sobie skalę problemu czytając Twój tekst, to już jest mały krok do przodu.
    Mam nadzieję, że dożyję takich czasów kiedy to piętnowanie tych wszystkich zboczonych zachowań będzie normą.

    Liked by 1 osoba

  5. Kiedyś byłam grzeczna skończyło się kiedy zboczeniec/pedofil próbował zwabic mnie do samochodu gdy miałam może lat. Ucieklam ale pan się zdążył obnazyc A ja powiedziałam matce dopiero w okolicach 30 bo gdzieś tam czułam ze to moja wina. Czułam ze muszę przestać być grzeczna, stałam się pyskata i tylko czekam aż ktoś mi przylozy ale nie będę milczeć i się uśmiechać.

    Lubię

  6. Ad. Studia
    Oj, przykro mi to pisać ale wśród moich koleżanek ze studiów naprawdę nie brakowało takich, które bez owijania w bawełnę i chichocząc „szykowały się na egzamin” przy lustrze. I potem wyzywały egzaminatorów od części rowerowych kiedy ci okazywali się bardziej zainteresowani odpowiedziami, z wiadomym skutkiem.

    Lubię

  7. Wyglądam na o wiele młodszą i prawie codziennie ktoś na ulicy mnie zaczepia. Kiedy zbliżam sie do przystanku autobusowego, na którym stoi grupka mężczyzn, obmyślam od razu plan: o czym z nimi rozmawiać, żeby nie usłyszeć przykrych komentarzy? Prawie za każdym razem któryś z nich do mnie zagada, nawet jeśli jestem bez makijażu, ubrana w luźne ciuchy po kilku godzinach pracy. Po przeczytaniu tego tekstu uzmysłowiłam sobie, że to faktycznie spory problem… Faktycznie boję się, ale oni tego nie widzą, może nawet cieszą się, że poprawili mi humor – przecież się uśmiechnęłam i pewnym krokiem poszłam przed siebie. A przecież wiadomo, że jeśli powiesz takiemu człowiekowi: „nie życzę sobie takich komentarzy”, „nie przypominam sobie, żebyśmy się znali”, to uderzy trzy razy mocniej ze zboczonymi docinkami, albo co gorsza zacznie się zbliżać z tekstem „to może się poznamy”… Lepiej udawać pewną siebie i życzyć miłego dnia, równocześnie słysząc za plecami kilka sekund później „jakbym chwilę porozmawiał, to na pewno by mi dała”… Przyzwyczaiłam się do tego i nie zwracam już na to uwagi – tak długo jak będę udawała przyjaźnie nastawioną, nic złego mnie nie spotka. Przynajmniej taką mam nadzieję.
    PS. Seksistowscy robotnicy na rusztowaniach nie są najgorsi – przynajmniej do mnie nie zejdą, a słowa można wtedy ignorować 😛

    Lubię

  8. Nie wiem, czy to ten sam temat, ale 6 razy zdarzyło mi się, że mijany mężczyzna zaczynał się masturbować na ulicy. Część z nich dodatkowo poczęstowała mnie swojego rodzaju komplementem. Wiem, że to skrajne, nie znam wielu innych kobiet, którym się to zdarzyło tyle razy, ale z drugiej strony – jak o tym mówię koleżankom, to większość z nich przyjnaje, że zdarzyło im się to chociaż raz. W efekcie stresuję się, gdy jestem sama z jakimś obcym mężczyzną w trochę wyizolowanym otoczeniu (pusty tramwaj, nieuczęszczana ulica).

    Lubię

    1. Zastanawiałam się, czy ktoś poza mną reaguje „byciem miłym, acz pewnym siebie”. Na pytanie „ej mała, zapoznamy się”, zadane w ciemnej uliczce koło 3 w nocy (taka praca, późno wracam) odpowiedziałam uprzejmym, wesołym „nie dziękuję, nie mam czasu”. I w długą. Gość jeszcze coś krzyczał, ale byłam już w bardziej oświetlonej części pragi 🙂 Również praca za barem wiąże się z tego typ wątpliwymi „komplementami” i to nie tylko od mężczyzn. Dresscode na cebulę może nie daje napiwków, ale też nie przyparza tylu problemów. Jak ktoś mi coś sugeruje, zazwyczaj udaję, że nie rozumiem i odwracam kota ogonem. I tak, jak ktoś zauważył – są amatorzy takich „trudnych” dziewczyn. W pewnym momencie już się tego nie zauważa, tak bardzo rutynowe się staje. Chociaż, może to być urok tej pracy, bo moi koledzy również mieli komplementy na tle seksualnym od kobiet i mężczyzn. I to wcale nie rzadziej niż ja.

      Lubię

  9. Ale taki świat kreują niestety ludzie i media plus gwiazdeczki sceny. Gazety z nagimi kobietami, i nie tylko bo zwykłe kobiece czasopismo również kreuje tę nagość i pokazuje czasami nagie kobiety. Wpisz słowo cycki w googlach, a wyskoczą Ci strony z młodymi dziewczynami pokazujące swoje wdzięki, dosłownie wszystkie w raz z dolnymi częściami ciała. Sam jestem przerażony skalą pokazywania swojej nagości w internecie pięknych dziewczyn. Nie wiem po co, by się dowartościować? W internetach. Dlatego rośnie to co rośnie zaczepianie kobiet na ulicy, teksty ala „szarpał bym Cię jak Reksiu szynkę”. Bo gdyby kobiety ubierały się skromnie, nie było by tego. Twoja dziewczyna modelka, myślę, że też wiele tekstów słyszała gdzieś tam. Myślę, że ona po prostu ma doświadczenia i wie jak się ubrać. By tego nie słyszeć. W Twoim tekście jest mowa o ubiorze, ale ubiór też wiele mówi i prowokuje takich nachalnych faciów. Wywalanie piersi na wierzch, albo powoli popularne stanik i siateczka pod kurteczką. Czy też mini, do takiego stopnia krótkie że widać już majtki. Czy też szorty z głębokim wycięciem, cienkim paskiem tam niżej ( ja to nazywam nowymi szorto-stringami), do stopnia ze widać wystające narządy w majtach lub bez. I siedzi taka okrakiem na schodach, a potem dziwi się reakcji nachalnych zboczeńców. Też nie lubię „uprzedmiotowania” kobiet do jednego.I tych chorych tekstów jakie czasami się słyszy od ludzi. Dla mnie to kolo, który ma problem z dziewczynami i próbuje w jakiś chory sposób sam siebie dowartościować. A jak spojrzysz na jego życie, to tak naprawdę ( większość ) płaci za panienki. Albo przykleja się do tkz. „łatwej za browar”. Po czym widząc ładną kobietę, zaczyna ją nękać. By podbudować swoje ego, wiedząc że nie ma szans u takiej. Nie zapomnę nigdy pewnej sytuacji w dawnym markecie zwanym „HIT”. Robiłem zakupy sobie z kumplem. Nagle kumpel dostaję drgawek i ślinotoku. Pytam się co się dzieje. Ten mówi patrz. I co widzę? Dziewczyna blondi, długie włosy do pasa. Róż na ustach. Śliczna dziewczyna. Obdarzona bujnym sterczącym biustem z sutkami na wierzchu. Na sobie miała stringi, na ciało narzuconą siatkę „firankę” do tyłka. W pantofelkach. Nikt nic nie mówił bo szła z „karkiem” dumna. Praktycznie naga. Więc powiedz mi, ze ubiór i pewne sytuacje nie tworzą pewnych rzeczy u ludzi.Dlatego większość osób najpierw mówi spójrz jak się ubierasz. A może czasami trzeba spojrzeć na swój ubiór i coś w nim zmienić. Ale, przecież mamy ruch wyzwolonych kobiet, więc mogą chodzić jak chcą ktoś może rzec. Inny przykład. Jadę autobusem do miasta. Ogólnie lubię obserwować ludzi, czasami piszę na swoim blogu o różnych zachowaniach ludzi. Co widzę, miejsce praktycznie odludne, full samochodów. Przechodzi 11 letnia dziewczynka z chyba siostrą za rączkę 6-8 letnią. I co ta dziewczynka ma na sobie? Szorty, jak te wyżej co opisałem. Z wycięciem do „półdupków”. Tak, że widać jej pół tyłka wpinającym się w tyłek sznurkiem z szortów? Normalne? Kiedyś erotykę kupowało się po cichaczu w kiosku, teraz erotyka chodzi po ulicach. I nie mówię o wszystkich paniach. Bo wiele pań ubiera się normalnie, a są owszem atakowane. Przykładów z pracy mogę również przytoczyć mnóstwo, jak często kobiety swoim ubiorem ( nawet czasami nie zdając sprawy) prowokują. Rozpięte za zbyt mocno guziki w koszuli, do stopnia że widać całą pierś z lub bez stanika. Kiedyś koleżance zwróciłem właśnie uwagę. Przepraszając, że wnikam w tą strefę i w ogóle. Bo nie chciałbym w jakiś sposób urazić czy coś.Lub robić z siebie zboczeńca czy jakiegoś idiotę. Ale poprosiłem by zapięła guzik, bo faceci w kolejce podczas rejestracji patrzą się na Nią i ślinią jak osły, testy zaczynają chore lecieć. Głupio mi było to powiedzieć słuchaj …, ale podziękowała mi, że nic się nie stało. Powiedziała, że guzik się jej urwał. Więc wyjąłem ze swojego identyfikatora agrafkę i dałem jej. Schowała się gdzieś z boku i wróciła zadowolona. Była w szoku, że to zrobiłem i za odwagę. Wniosek ogólny po przeczytaniu Twoje artykułu mam jeden. Zgadzam się z tym o czym piszesz i z tym fenomenem, który mi się osobiście również nie podoba. Więc jeżeli jest problem, trzeba poszukać jego problemowego źródła. I zacząć to zmieniać. Uciąć go. Zdaję sobie sprawę,że może polecieć na mnie hejt. W kwestii, że kobieta może ubierać się jak chce, równe prawa itd itd. Ale piszę to co sam widzę.

    Lubię

    1. Chyba w ogóle nie przeczytałeś tekstu, a co dopiero opowieści dziewczyn. W bardzo dużej części podkreślają one, że były ubrane normalnie, czasem wręcz byle jak, dlatego tym bardziej nie rozumieją zaczepek. My mówimy o czymś, co dla nas jest ponurą codziennością, ty o jakichś pojedynczych, skrajnych przypadkach, ale mimo to rozciągasz je na całość naszych doświadczeń. Serio wierzysz, że dziewczyny słyszące obleśne komentarze w liceum, na uczelni, podczas rodzinnych imprez chodzą „z cyckami na wierzchu”? Serio?
      Do dziś pamiętam, co miałam na sobie w wieku 13 lat, gdy 40-letni obcy koleś próbował mnie podrywać – szare dżinsowe dzwony, adidasy i puchową kurtkę. No tak wyzywająco i seksownie, że szok. Zresztą uwagę mężczyzn potrafią przyciągać najdziwniejsze rzeczy. Słomkowy kapelusz, rudawy kolor włosów, wzorek na rajstopach, różowa spódnica, ciemna sukienka latem – słyszałam komentarze o każdej z tych rzeczy. I tak wiele razy zdarzało się, że rezygnowałam z noszenia czegoś, bo bałam się spojrzeń i zaczepek. Z kolorowej szminki, ozdoby na głowie, prostych szortów. Po latach zbyt często po prostu nie mam już na to siły.

      Liked by 1 osoba

    2. Spotkałam się wiele razy z różnego rodzaju przejawami seksizmu, żenującymi komentarzami i wielokrotnie miałam na sobie lepki wzrok śliniących się mężczyzn. I nigdy nie byłam ubrana wyzywająco. Chodzę w ubraniach które moje koleżanki uważają za „niekobiece” bo nie podkreślają moich kobiecych kształtów. Po prostu takie lubię i w takich się dobrze czuję.
      Owszem, uważam że kobieta powinna ubierać się w co tylko chce. I owszem, są kobiety które celowo ściągają na siebie męskie lubieżne spojrzenia i chodzą prawie nagie po ulicy, to prawda. Wcale mi się to nie podoba, ale nie można przez to bagatelizować problemu jaki został nakreślony w powyższym tekście. Cały ten tekst dotyczył zwyczajnych kobiet, mam mnóstwo koleżanek które z takimi problemami spotykają się na co dzień. Żadna w swoim ubiorze nie przypomina ani trochę opisanych przez Ciebie kobiet. Wiesz jakie to jest frustrujące kiedy po usłyszeniu jakiegoś zboczonego „komplementu” sama powtarzając schemat zaczynam się zastanawiać czy może tego nie sprowokowałam, może moja sukienka była o 2 cm za krótka?! (nie, nie była) ??!! Kobiety które celowo prowokują ubiorem są i będą, ale litości, zdejmijmy wreszcie ten ciężar z kobiet i przestańmy je odruchowo obwiniać a zajmijmy się piętnowaniem społecznie akceptowanych zboczeńców! Bo to tu jest większy problem.
      A poza tym niedługo wakacje, co mam wg Ciebie w takim razie zrobić na plaży albo w 30-stopniowym upale? Ubrać się w golf żeby przypadkiem kogoś nie sprowokować?!

      Żyjemy w XXI wieku i zwierzęce instynkty zdążyliśmy już mocno wynaturzyć. Jeśli facet nie potrafi się opamiętać i dostaje ślinotoku na widok kobiety w mini to z NIM a nie z tą kobietą coś jest nie tak. Ja jakoś jak widzę roznegliżowanego faceta z gołą klatą, albo w zbyt obcisłych spodniach to nie ślinię się, nie łapię go za jaja, ani nie mówię mu że chciałabym go wyruchać. Da się.

      Liked by 2 people

    3. Marcin, idąc Twoim tokiem rozumowania, wysunę jeszcze dalej idący wniosek – (sarkazm mode on) kobiety prowokują tym, że są kobietami i w ogóle to wszystko nasza, kobiet, wina (sarkazm mode off). Bo inaczej nie da się wyjaśnić tego, że zaczepiane są dziewczyny w spodniach, długich swetrach, a nawet pelerynach przeciwdeszczowych i kaloszach. Jestem płaska jak deska, średniej urody, ubieram się jak skrzyżowanie trampa z wędkarzem, na światło dzienne wystawiam zasadniczo tylko twarz i dłonie (tak, nawet latem chodzę w golfie), a i tak miałam nieprzyjemność spotkać: dwóch ekshibicjonistów, autobusowego amatora macania cudzych pośladków, kolesia, który szedł za mną przez pół miasta (i myślałam już, że nigdy go nie zgubię) i paru innych mniej czy bardziej szkodliwych wariatów. Najbardziej wkurza mnie i frustruje to, że my, kobiety, wszystko musimy podporządkować strachowi – biegać po lesie nie, do windy lepiej samej też nie, wieczorem nie, taksówką też niebezpiecznie, napoju w klubie trzeba pilnować, na klatce swojego bloku też lepiej uważać, do piwnicy samej nie schodzić, kominiarz, gazownik, elektryk czy inny hydraulik też może okazać się zboczeńcem. Pozostaje założyć worek pokutny, zasłonić okna, zamknąć się w domu i liczyć na to, że jak już umrzemy, to trafimy na przyzwoitego pracownika domu pogrzebowego, a nie jakiegoś nekrofila.

      Liked by 3 people

    4. Jasne. Najlepiej, żeby się kobiety pod burkami schowały, to wtedy nie będą prowokować biednych, nie potrafiących panować nad sobą mężczyzn. Szkoda tylko, że ja zostałam zmuszona do „innej czynności seksualnej” będąc grubawą pryszczatą nastolatką, ubraną luźno i na czarno, idąc w środku dnia przez miejski park.
      To nie strój gwalci. Gwałci gwałciciel i nic go nie usprawiedliwia.

      Liked by 1 osoba

    5. Nie mam siły odpowiadać na to całe seksistowskie pierdololo, więc zacznę od końca: „Więc jeżeli jest problem, trzeba poszukać jego problemowego źródła. I zacząć to zmieniać. Uciąć go. Zdaję sobie sprawę,że może polecieć na mnie hejt. W kwestii, że kobieta może ubierać się jak chce, równe prawa itd itd.” No masz rację, ż kobieta może się ubierać jak chce, a ja mogę ci podać źródło problemu. Nie leży on bynajmniej w damskim ubraniu. Myślisz, że słabe teksty i obłapiający wujkowie to nowy trend? Pogadaj z babcią albo ciocią… Na pewno one też tego doświadczyły, a przed nimi jej babki i ciotki, prababki itp. Problemem nie są dekolty, spódniczki, dżinsy albo cokolwiek innego. Problemem jest to, że mężczyźni w Polsce uważają, że mają prawo BEZ WYRAŹNEJ zgody kobiety ją „kokietować”, obłapiać, gapić się na jej cycki albo i coś gorszego. Pierdolicie o biologii i o tym, że jak widzicie kobiece ciało, to wam odbija, ale to wy musicie ogarnąć wasze mózgownice i nauczyć się panować nad popędami. Pierwszą rzeczą, jaką się uczą Polacy, emigrujący do UK, jest to, że nieważne, jak bardzo pijana jest kobieta, jak bardzo rozebrana – nie mają prawa nic jej zrobić, odezwać się do niej zaczepnie, składać propozycji ani próbować molestować, bo tam się nikt nie cacka z „męską biologią” i za przestępstwa seksualne trafia się do pierdla. Mam nadzieję, że wkrótce będzie tak w Polsce, a obleśne typki, zwalające winę na kobiety i dekolt jeden centymetr poniżej obojczyka, trafią w głębokie podziemie i będą się wstydzili z niego wyjść. Problemem jest podejście mężczyzn, bo to oni są agresorami i to oni się zachowują źle. Obrzydliwe jest zwalanie winy na kobiety, kiedy to wina leży w większej części po drugiej stronie boiska.

      Liked by 2 people

    6. hmmm…. idąc tym tropem rozumowania powinniśmy przestać budowy ładnych domów (nie daj boże żeby było widać że masz coś drogiego w środku) za nic nie powinno się jeździć drogimi samochodami – przecież wiadomo – jak widzisz takie coś to się w człowieku coś przewraca i jak to mówią – „okazja czyni złodzieja”…
      jeżeli zobaczysz że ktoś zostawił otwarty samochód, z kluczykami w środku – to czy to może usprawiedliwić kradzież?
      (Gdy przyjechałem do UK zaskoczyło mnie że latem wszystkie samochody na parkingu przed sklepem mają uchylone okna… czasem nawet było widać że drzwi są otwarte… )
      naprawdę? – okazja czyni złodzieja? zgadzasz się z tym?
      a więc może powinniśmy mówić – okazja czyni zboczeńca?

      Jeżeli zobaczysz portfel leżący na ulicy to co jest w porządku byś zrobił
      a. zabrał kasę a resztę cisnąć do rzeki?
      b. oddał portfel na policji?

      jeżeli widzisz kobietę ubraną „sexy” nawet z przesadą – to czy to oznacza że automatycznie masz prawo być zboczeńcem?

      jaka jest różnica pomiędzy sytuacją gdy „sexy blondy” widzisz w sklepie a gdy widzisz ją na plaży?
      w sklepie możesz być zboczeńcem a na plaży już nie?

      Wielu emigrantów którzy przybyli do UK ma problem z tym żeby zrozumieć że „teksty” które rzucali w stronę kobiet w Polsce w UK są absolutnie niezaakceptowania i co więcej policja nie ma żadnych problemów by takie zgłoszenie przyjąć a owego samca postawić przed sądem.

      „problem” mają również kobiety bo nie wierzą że mogą (a nawet powinny) takie sytuacje zgłosić
      co więcej w trakcie zgłaszania nikt nie będzie się z nich naśmiewał, robił wyrzutów, zastraszał itp. itd…

      Kobieta może przejść nago po ulicy śpiewając piosenkę z arii operowej – a mężczyzna nie powinien w żaden sposób (seksualnie) reagować.
      Jeżeli jakiś gościu dostaje ślinotoku na widok kobiety – to tylko pokazuje że on sam ma problem ze swoją seksualnością.
      I na koniec jedna sprawa – to nie jest tak że teraz, w naszych czasach jest problem bo kobiety się nieprzyzwoicie ubierają Każdy kto poczyta trochę pamiętników, wspomnień czy chociażby artykułów z gazet, powiedzmy XVII-XIXw zobaczy że niezależnie od tego czy kobiety właśnie postanowiły skrócić suknie tak by widać było jej trzewiki, czy tak by widać było łydkę, czy pokazać szyję – za każdym razem mówi się że to nieprzyzwoite…
      to nie ubiór czyni zboczeńca – to zboczeniec szuka jedynie wymówek….
      a kończy się tak że nieważne w co kobieta się ubierze bo gdy gościu ma ochotę „pofiglować” to i tak to zrobi….

      Liked by 1 osoba

  10. Ja miałam 12, może 13 lat, kiedy po raz pierwszy zaczęłam słyszeć na ulicy zaczepki. Nigdy jeszcze nie trzymałam chłopaka za rękę, ale obcy 40-letni facet już próbował mnie zaprosić na kawę i przez dobre 10 minut nie chciał przyjąć mojej odmowy. Z moich rozmów wynika, że pierwsze doświadczenia tego typu przed 15-mi urodzinami to norma. Co gorsza, nieraz gdy dziewczynki się komuś poskarżą, to w odpowiedzi słyszą, że to normalne, że to przez dojrzewanie, że po prostu są ładne i powinny się z tego cieszyć.
    Inną kwestią jest, że wielu mężczyzn słysząc tego typu jeżące włos na głowie opowieści od razu zaczyna pomstować na „zboczeńców”, „skrajnych debili” oraz „wykolejeńców”. Nie panowie, to nie są ekstremalne, odosobnione przypadki, od których możecie się ze spokojem sumienia dystansować. Gwarantuję, że macie choć jednego kolegę, który takie „komplemenciki” serwował lub wręcz serwuje nadal. Tylko, że pewnie nie proponował nastolatkom lodzików, a „jedynie” komentował na głos nogi czy kolor włosów przechodzącej kobiety – więc kto by się tym przejmował, prawda? Ale to jedna z cegiełek, które budują u kobiet mur strachu, niepewności i ograniczenia.
    Dla mnie i dla wielu innych dziewczyn normą jest, że przed wyjściem kontrolujemy, czy jakiś element przypadkiem nie będzie za bardzo rzucał się w oczy. Wiele razy zdarzało się, że czerwoną szminkę nakładałam dopiero po dotarciu na miejsce a kolorową sukienkę przykrywałam ciemnym płaszczem – bo po prostu nie miałam w sobie emocjonalnej siły w ogóle narażać się na jakiekolwiek uwagi i spojrzenia. Pewnie usłyszę, że to jakieś przewrażliwienie – niestety, po 15 latach już zwyczajnie zmęczenie…

    Liked by 2 people

  11. Kiedy miałam 19 lat wsiadłam do pustego pociągu na początkowej stacji. Usiadłam w pustym przedziale i zaczęłam czytać książkę. Po kilku minutach wszedł mężczyzna, mógł mieć koło 30 lat, i zapytał czy może się dosiąść. Powiedziałam, że nie ma problemu. Siadł na przeciwko mnie. Czytałam książkę i byłam na niej skupiona, ale nagle coś zwróciło moją uwagę i popatrzyłam znad tekstu. Facet się masturbował. Zaczęłam krzyczeć, ale jemu to się jeszcze bardzo podobało, nawet się zboczeniec nie speszył. Uciekłam z przedziału i biegłam tak długo aż zobaczyłam w jakimś przedziale starszą parę z wnukami. Powiedziałam im o wszystkim i wezwaliśmy konduktora, ale zboczeniec zdążył się gdzieś ulotnić do tego czasu, a konduktor nie był szczególnie zainteresowany szukaniem go….

    Lubię

    1. Miałam 6 lat gdy napastowal mnie zboczeniec było to w latach 80-tych. Nie nie miałam kusych szortow…zresztą krótkimi włosami wyglądałam jak chlopiec. W liceum nosiłam buty trapery i męskie swetry i nie uchronilo mnie od oblesnych tekstów nauczyciela informatyki.

      Lubię

  12. to kwestia wychowania przez rodziców wpojenia szacunku do drugiej osoby
    kościół i w piśmie św sam Jezus zabronił nie tylko sexu przedślubnego ale nawet patrzenia pożądliwego na kobiety

    Lubię

  13. Niestety takie traktowanie kobiet ze strony mężczyzn zaczyna się już w gimnazjum. Kilka razy w tygodniu, chodząc do szkoły jestem świadkiem różnych żartów tekstów czy gestów w stronę dziewczyn. Najgorsze, że bardzo rzadko zdarza się by nauczyciel zainterweniował. Dla części osób w dziewczyny to po prostu przedmioty do zaspokajania potrzeb. Jak widać na podstawie tekstu nawet najbliżsi nie reagują. Jeśli w okresie dzieciństwa rodzice (i częściowo szkoła) nie wpoją prawidłowych wzorców to kto?

    Lubię

  14. Miałam takiego wykladowcę, który mi wprost powiedział, że nie zaliczę przedmiotu dzięki inteligencji, ale mogę być spokojna bo są na to „inne sposoby” . Ja się tylko zaparlam, że udowodnie że zdam tylko dzięki inteligencji ale do dziś mnie wkurza to wspomnienie. Dopóki tego wpisu nie przeczytalam nie miałam świadomości ile razy byłam molestowana i nie zdawałam sobie z tego sprawy albo było to tak powszechnie akceptowane że nie widziałam w tym nic złego…

    Lubię

  15. Sama nie zliczę jak często spotykają mnie takie sytuacje. Choćby liceum jeden nauczyciel proponował mi „poprawienie oceny, ale to po lekcjach, w jakiejś przytulnej knajpce, bo w szkole nie ma warunków”, zaś inny(który przez długi czas był moim ulubionym, i którego darzyłam dużym zaufaniem) nagle regularnie zaczął do mnie pisać prywatnie na facebooku z „komplementami” dotyczącymi mojego wyglądu. Przez długi czas ignorowałam wszelkie wiadomości, nie wiedząc jak na nie zareagować, aż pewnego dnia jako jedyna przyszłam na zajęcia dodatkowe, na których owy nauczyciel poleciał do mnie z łapami.. Roztrzęsiona wybiegłam ze szkoły, nie poszłam na resztę lekcji i z płaczem wróciłam do domu. Dopiero po dwóch miesiącach odważyłam się zgłosić sytuację wychowawczyni i pedagog, ale sprawa szybko została zamieciona pod dywan.
    Nie zliczę ile razy słyszałam komentarze ze strony znajomych na temat mojego dużego biustu i ile razy nagle z znienacka ktoś mnie za niego łapał „w ramach żartu”. Oczywiście, za każdym razem, kiedy robiłam awanturę i odpychałam delikwenta to słyszałam wyzwiska i teksty, że „nie umiem się bawić”.
    A na ulicy często jestem zaczepiana. I nie pomaga ani ignorowanie ani tłumaczenie, że nie jestem zainteresowana, bo niektórzy potrafią nawet iść wraz ze mną i nie chcą dać mi spokoju. Trzy razy miałam sytuację, że będąc w parku orientowałam się, że niedaleko mnie jakiś oblech patrząc się prosto na mnie masturbował się i nie był ani trochę speszony faktem, że to widzę. Albo nagle ktoś wyskakiwał do mnie z propozycją „dorobienia sobie” i nie rozumiał słowa „nie”.
    Nie ubieram nigdy niczego z dekoltem, nie noszę spódnic, sukienek ani krótkich spodni, nie noszę obcasów, nie maluję się, a mimo to nadal często spotykają mnie takie sytuacje. Już nawet przestałam nosić buty inne niż adidasy, ze strachu, że w innych nie będę w stanie szybko uciec. To nie jest paranoja. To rzeczywistość.

    Lubię

  16. (…)a zajmijmy się piętnowaniem społecznie akceptowanych zboczeńców! Bo to tu jest większy problem. I z tym się zgadzam Ola. Gdy normalnie ubraną kobietę w taki sposób się traktuje, trzeba coś z taki delikwentem zrobić. Cycki imprezy rodzinne i tak dalej. Nie będę w to wchodził, bo pod tym względem kobieta wyzwolona potrafi zrobić wiele. Bo ma prawo do chodzenia jak chce. Więc nie rozmawiajmy o tej części patologii a- społecznej. Więc mówmy o tych normalnie wychowanych kobietach za zasadami.
    @Mohi to nie są pojedyncze skrajne przypadki.
    Plaża to oddzielny temat, tam cóż strój dowolny. I największa ilość tego co piszecie. Mam nie miłe wspomnienia również w tej kwestii, ale miło było zobaczyć jak kolesia ktoś pogonił nie powiem co robiącego i patrzącego przez lornetkę na pół nago leżące dziewczyny. Czas kiedy była moda zrzucajmy staniki na plaży. Akcja reakcja. A potem płacz że facet się na patrzy i ślini. Koło mnie na plaży leżała dziewczyna i opalała się bez stanika. Gadaliśmy chwile (kwestia pilnowania rzeczy, jak pójdę popływać) i jako ten dziwny facet nie śliniłem się na jej punkcie. Zachowałem się normalnie. Poza tym to jest plaża, więc…
    „nie łapię go za jaja, ani nie mówię mu że chciałabym go wyruchać. Da się.´ Ty tego nie powiesz i nie zrobisz, ale inna i owszem. Bez skrupułów to powie.
    @A „kobiety prowokują tym, że są kobietami i w ogóle to wszystko nasza, kobiet, wina” Ta sama zasada dostaw facet. A nie zastanowiłaś się, że połowa tego to napędzanie czegoś bez sensu? Samoobrona tak popularna ostatnio pośród kobiet. Widziałem, jak kobieta potrafi facetem rzucać jak szmatą. I dobrze mu bo zasłużył. Paralizatory i inne tym podobne środki. Myślisz, że faceci nie są napastowani przez kobiety. Tylko się o tym mało mówi, bo „dałeś się kobiecie” itd. Ale zaczyna być coraz głośniej
    Możemy rzucać wieloma durnymi przykładami, by coś za wszelką cenę udowodnić. Jest to problem, o którym piszecie. Jest to straszne i faktycznie nic z tym się nie robi. A jak już to ciężko coś ugrać, czy też udowodnić. I to jest żenujące. Ale technika poszła do przodu, co za problem nagrać coś.
    Ogólnie nie tylko kobiety są molestowane, faceci też. I nie jest to przyjemny temat dla tych co to przeżyli na własnej skórze. Mowa o normalnie ubierających się osobach. Spotkałem się na swej drodze z tym problemem u obu płci. I do tej pory jak większość została trauma i strach.

    Lubię

    1. @Marcin – nie powinno mieć absolutnie żadnego znaczenia, jak kobieta jest ubrana. Jej prawo nosić, co sobie zechce. I nie powinny jej z tego powodu spotkać żadne przykrości. A co do oryginalnego wpisu – święta prawda. Mnie się oczy otworzyły jakiś rok temu. Na początku dosłownie nie mogłem uwierzyć. A potem zacząłem rozmawiać z koleżankami i znajomymi. Człowiekowi się wydaje, że zło na świecie jest, jasne, ale gdzieś tam, daleko, a nie tu, zaraz obok. Nic bardziej mylnego.

      Lubię

  17. Mnie zaczęto „zauważać” na ulicy/w tramwaju/szkole kiedy miałam 13 lat, niezależnie od wieku, czy płci. Niezależnie od tego jak dużą bluzę założyłam. W wieku lat dwudziestu uzbierałam część pieniędzy, resztę dorzuciła babcia. Zmniejszenie piersi (poprosiłam o najmniejsze możliwe) było bolesne, kosztowne i zostawiło blizny, ale nie żałuję.

    Lubię

  18. Miałam takiego fizyka w liceum, obleśny typ. Nie kojarzył zupełnie dziewczyn po imionach, wymyślał pseudonimy. I tak była ‚koleżanka z bluzeczką’ (raz założyła bluzkę opadającą na jedno ramię mając pod spodem i tak koszulkę na grubych ramiączkach), ‚koleżanka w moro’ (spódniczka jeansowa do połowy uda w moro). Mnie nigdy nie mógł zapamiętać bo przychodziłam na lekcje w jeansach i co najwyżej tshirt’cie, miałam przez to problem ze zdaniem…

    Lubię

  19. Nie wyobrażasz sobie, jak bardzo się cieszę, że mężczyzna dostrzegł skalę tego problemu i głośno o niej powiedział. To straszne, gdy chce się reagować na zło lub zwyczajnie bronić własnych granic, a jedyne, co słyszysz, to „jesteś przewrażliwiona”. Bardzo ciekawy blog swoja drogą. pozdrawiam serdecznie.

    Liked by 1 osoba

  20. @Sławek jakby by ubiór pt, „chodzę jak chcę” nie miał znaczenia, to by nie było tylu gwałtów. Programy, serialiki które można obejrzeć w tv pokazują najczęściej ten problem. Przeważnie większość zaczyna się od ubioru. Bo przeciętnemu zboczeńcowi tyle starczy by znaleźć swoją ofiarę. Wyobrażasz sobie swoją dziewczynę, która wychodzi na miasto, mając na sobie siateczkę? pod którą widać jej piersi w pełnej krasie? Idąc tokiem rozumowania. Kobieta może ubierać się jak chce. Ma prawo nosić co chce,wręcz. Pozwolisz jej na to? Kochanie spoko narzucę kurteczkę, niech Ci będzie? Prawda?!? Czy zboczeńcowi ten ubiór nie da bodźców? erotycznych? I gdy jak wróci do domu zacznie Ci się skarżyć, że faceci byli nachalni, zaczepiali na ulicy, szczypali ( pamiętaj w czym wyszła), proponowali sex. Jakiś za nią łaził itd. Ogólnie usłyszysz tradycyjni jazgot jaki to facet zło, zboczeniec. Więc gdy powiesz kochanie, ale mówiłem nie wychodź tak na miasto, dziwisz się że zaczepiali? Zobacz wszystko Ci widać. Co usłyszysz? Czyż nie będą to słowa. „Ależ ty mnie nie rozumiesz, jesteś jak inni. A ubierać się będę jak chcę bo mam do tego prawo, nikt mi nie zabroni” Ale kwestia ubioru to tylko perełka jedna z wielu w kwestii molestowania.
    @Lucja ten temat zauważyło wieli facetów i stara się nawet z tym walczyć 🙂

    Lubię

    1. @Marcin – Przepraszam bardzo, ale czy ty właśnie napisałeś, że kobiety molestują facetów swoim ubiorem? I że to w sumie ich wina, że są gwałcone, bo przecież mogły się inaczej ubrać? Naprawdę?!

      Liked by 1 osoba

    2. Co to znaczy „czy pozwolisz jej na to?”? Partnerka nie jest niczyją własnością, żebyś mógł jej na jakiś ubiór pozwolić, to raz.
      Dwa – nie ma definicji skromności. Dla niektórych odsłonięte kolana są nieskromne, dla innych dekolt do pępka, a dla jeszcze innych widoczne obojczyki. Jaka jest najniższa cena telefonu, od której jego kradzież jest winą ofiary, a nie złodzieja? Jeśli ktoś ma telefon za 300 zł to ok, ale jeśli za 3000 zł, to już sam jest sobie winny, bo prowokuje? Oczywiście mówię o Twojej [Marcina] definicji winy, czyli ” to jest złe i w ogóle, no ale ofiara mogła się tak nie ubierać, bo to prowokuje”.
      Trzy – skala molestowania kobiet i mężczyzn nie jest równa. Znacznie mniej mężczyzn pada ofiarami molestowania. I inny jest rodzaj strachu. Wyobraź sobie, że jakaś obca kobieta łapie Cię za tyłek i mówi, że fajny. I wyobraź sobie, że jakiś dwumetrowy paker łapie Cię za tyłek i mówi, że fajny. Czy skala strachu i poczucia zagrożenia jest taka sama?

      I na koniec: kobiety nie czują się bezpiecznie w Twoim towarzystwie. Słysząc/czytając to, co piszesz wiemy, że nas obwiniasz. Że jeśli [odpukać] będziesz wychowywać dzieci, to będziesz uczyć dziewczynkę, że to jej problemem jest skromność stroju. A chłopca, że szacunek należy się tylko tym kobietom, które Ty uważasz za skromne. Pogarda do tych inaczej ubranych aż bije z Twoich komentarzy.

      Liked by 1 osoba

    3. I po powyższej wypowiedzi Marcina mocno zastanawiam się czy to jest zwykły internetowy trolling czy serio ślepa wiara że ubiór przyzwala na gwałt/molestowanie…niemniej jak mantre powtórzę to co zostało już wiele razy napisane: każdy z nas, niezależnie od płci, ma prawo ubierać się jak chce. To jaką opinie sobie stworzysz na podstawie tego ubioru jest twoją prywatną sprawą. Natomiast ta opinia nie uprawnia cię nigdy do molestowania/gwałtu.

      Nie probujmy również dzielić kobiet lub mężczyzn na tych co ubierają się ‚normalnie’ i na tych co mogą prowokować ubiorem. To jest zawsze subiektywna ocena. A to oznacza, że każdy z nas może szybko zostać zaliczony do tej grupy która wyglądem usprawiedliwia takie zachowania. Oznacza to również, że tylko część społeczeństwa zasługuje na obronę, ta którą nie prowokuje a reszta pozostaje gorszym sortem. Dlatego, patrz akapit pierwszy.

      Lubię

    4. Uspokój się i przestań wreszcie pisać o piersiach, siateczkach i ślinieniu się. Rzygać się chce od tych wynurzeń.
      Nikt tu nie pisze o ubiorze, to nie jest w ogóle temat. To ty namiętnie nawiązujesz do tego jak kobiety się ubierają, doszukując się nagości na ulicach. Acha, JASSSNE. Przez połowę roku piździ, ludzie obojga płci przemykają po ulicach w puchówkach. Upały tak naprawdę to maks dwa miesiące w roku, o ile w ogóle. W trakcie tych upałów tylko jakaś niewielka część dziewczyn ubierze te twoje „siateczki”. I bynajmniej to nie one będą wracały do domu wyczerpane zaczepkami.
      Bredzisz coś o niestosownym ubiorze trzy komentarze pod rząd. Głuchy kompletnie na to że naprawdę masa dziewczyn odpowiada „TAK NIE JEST”. Tak nie jest, kobiety są molestowane niezależnie od pory roku i ubioru. Naprawdę po tym artykule trzeba to jeszcze powtarzać? Serio?-_-
      To z powszechnym epatowaniem seksualnością przez polki to jakaś solidna bzdura, no ale każdy widzi to co chce widzieć.
      Ciarki mnie przechodzą od tego twojego „przykładu”. Koleżance z pracy urwał się guzik… i to wystarczyło żeby „komentarze zaczęły lecieć”? (chyba że to twoja wyobraźnia podpowiedziała). Naprawdę? Zakładając że faktycznie faceci w kolejce aż się zaczęli ślinić na widok urwanego guzika – I ty uważasz że Źródłem problemu, który należy likwidować, był dekolt? A nie banda pojebów w kolejce do rejestracji???
      Jeden na widok sukienki pomyśli „ładna sukienka”, drugi obślini się i straci kontakt z rzeczywistością. Na widok sukienki. Czy tam siateczki, co kogo kręci. Którą wypatrzył u jednej kobiety na tysiąc. Który z tych dwóch ma problem?

      Naprawdę, swoimi komentarzami udowadniasz że to ty masz problem. Jakąś obsesję z doszukiwaniem się wyuzdania seksualnego u napotykanych kobiet. Nie wnikam, nie interesuje mnie to. Po prostu idź ze swoimi opowieściami o wszechobecnych piersiach i siateczkach gdzieś indziej, ok? Do tej dyskusji ani nic nie wnoszą ani nie mają z nią zbytnio nic wspólnego.

      Druga kwestia którą poruszyłeś – molestowani mężczyźni. Paskudna sprawa. Nie podałeś żadnych badań, żadnej ankiety społecznej, po prostu nic, na poparcie swoich słów. Mimo tego – uwierzę.

      Bo jedno z drugim idzie w parze, wiesz? Wyskoczenie z „hej, a kobiety też molestują I CO WY NA TO”, miało chyba pokazać że to one są winne, odbić piłeczkę czy coś. Takie wzajemne antagonizowanie się. Po co?
      Imho facet molestowany przez kobietę może zrozumieć, przez co molestowana kobieta przechodziła. Jedno z drugim idzie w parze i pokazuje wspólny problem społeczny – napaść na tle seksualnym jest tutaj elementem codzienności. Obu płciom powinno zależeć na zwalczaniu problemu. Nie sądzisz?

      A już kończąc, nie wyobrażam sobie żebym na informację od faceta że, eeee, był wygwizdany na ulicy? (dobra, chyba jednak kobiety są molestowane bardziej…), no nie wiem, zaczepiany w klubie? …Nie wyobrażam sobie żeby moją odpowiedzią na jego problem było „źle się ubrałeś chłopaczku”. Po prostu taki tok myślenia to jest absurd. Kompletny, piętrowy absurd, umywanie rąk od problemu jakim byłaby w tej sytuacji napastująca babka, oraz obwinianie ofiary, w najczystszej postaci.

      Liked by 2 people

    5. Siateczkę??? Pan Chyba nie przeczytał tekstu Ahmeda! Na wszystkie molestowania jakie mnie spotkały może dwa razy miałam spódnicę, w pozostałych spodnie i bluzy unisexowe. Niedoszły gwałt z szarpaniną z pewnością sprowokowałam sama bo miałam białe proste dżinsy i białą zwykłą bluzę,co za pewne świadczyło o mojej cnocie i zaproszeniu dla obcego mężczyzny by mnie jej pozbył. KURWA! Chociażbym szła nago to nikt, proszę pana, NIKT nie ma prawa do uznania, że jest to wystarczający powód do gwałtu, molestowania itp. Sorry, ale jak faceci chodzą bez t-shirtów, to jakoś nie daje mi to prawo do obmacywania. Zapewne niektórzy faceci odpowiedzieli by, że oni akurat by tak chcieli. No ciekawe jak by zareagowali, gdyby mieli im to robić mężczyźni, w dodatku obleśni.

      Liked by 1 osoba

    6. Chodzę w trampkach bluzach i jeansach prawie całe życie, nie maluję się prawie (na tyle ze nikt tego nie zauważa) i w życiu miałam spotkanie ze zboczeńcem (podstawówka) pedofilem, nauczycielem pedofilem, nauczycielem lubiącym strasznie sie nacylac nad uczennicami, zaczepkami na ulicy, zaczepkami ze strony uczniów zboczeńcem w autobusie (liceum) pełnym ludzi, sprośnym krewnym jakiś czas temu zostałam zaatakowana przez osobę którą znałam z widzenia i z kilku rozmów i mam przełożonego, który zadaje intymne pytania i komentuje biust, wszystko niby żartem. Nawet nie miałam nigdy dużego biustu, jestem niska i ludzie myślą że młodsza. Takie same przypadki masz opisane w tekście, ale widzę, że autorytetem dla ciebie są seriale w telewizji, a nie prawdziwe historie. To nie zależy od ubioru, tylko od tego co sobie w głowie ubzdura atakujący. Żeby to się dało załatwić ubiorem…

      Lubię

  21. Dlaczego mój komentarz wciąż oczekuje na moderację? Nowsze są już zamieszczone, czasem tak bzdurne jak „fa”, a mojego wciąż nie ma….?

    Lubię

  22. Bardzo smutny i bardzo trafny wpis. Chciałam tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz: słowo „zboczeńcy” jest tu użyte, poniekąd słusznie, w celu podkreślenia moralnie niedopuszczalnego zachowania tych mężczyzn. Ale niestety użycie takiego określenia sprawia, że nie widzimy jasno rzeczywistości, o której mowa: Bo tego typu zachowań nie dopuszczają się jedynie osoby wykolejone, nie kontrolujące swoich odruchów, czy rysowani komiksową kreską stereotypowi obleśni wujkowie. Takie zachowanie jest w pewnym stopniu znormalizowane i wbite w nasze społeczeństwo. Osoby po których na pierwszy rzut oka nie spodziewalibyśmy się tego, postrzegają całą sferę molestowania w bardzo szary, niejednoznaczny sposób. Potrzeba wiele edukacji, wiele tego typu głosów jak Twój i wielu zdecydowanych reakcji osób, które są ofiarami i świadkami molestowania, zanim uda nam się coś zmienić. Dziękuję.

    Liked by 1 osoba

  23. …tak…to jest powód dlaczego juz jako mała dziewczynka postanowiłam być silna i przynosiła dziewczynom czapki na lodowisku..w dzieciństwie poza glupkowatym dziadkiem kolegi nie spotkałam żadnego macanta małoletnich. Zresztą ten pan był tak głupi, że zgniótł stopę swojemu wnukowi podnosnikiem na ciagniku a na mojego dziadka szczuł ukradkiem psa, aż go zdemaskowal inny sąsiad. .
    za to na wieczornym spacerze z psem (13-16lat) byłam zaczepiana kilkakrotnie bardzo agresywnie, włącznie z obnazeniem się przede mną (tuż przed moim blokiem!!). Moje szczęście, że na spacery chodziłam z 50kg owczarkiem niemieckim, który pojawiał się z krzaków w najbardziej odpowiednich momentach..bo by nie było wesolo

    zdarzyło mi się nie dostać pracy, bo nie miałam zamiaru nosic dekoltów dla szefa.
    Tak się w życiu zadziało, że zmieniłam zawód. Jestem kierowca. Żyje i funkcjonuję w męskim świecie. ..i myślę, że gdybym nie była w moim zakresie profesjonalistką, to bym musiała sobie posluchac seksistowskich komentarzy o blondynce w Transporterze. Jednak przepisy znam często lepiej od kolegów, manewruję na zasadzie „nie ma rzeczy niemozliwych”, jestem sprytne i szybko myśląc bydle, wiec moje życie jest bezstresowe.. ah! zapomniałam tylko napisać, że mieszkam i pracuje w Niemczech :)) tutaj to normalne, że kobiety wykonują różne męskie zawody. W Polsce NIE UDAŁO mi się dostać pracy jako kierowca…bo jestem kobietą. W ktorejs firmie przeprosiłam pania sekrerarkę za moją ułomnosc..

    ..czasem ktoś rozmawia z moim biustem…
    na zaczepki, że ktoś chętnie by mnie przeleciał reaguje śmiechem i mówię, żeby nie obiecywał, bo jak zmienię zdanie, to moze die okazac, ze jest mocny tylko w gebie i uśmiecham się dając do zrozumienia, że drwie z zaczepiajacego..

    Lubię

  24. ubiór nie ma znaczenia. Nie noszę dekoltów, lażę w dresie lub firmowych ciuchach, a faceci i tak mówią do mojego biustu.
    kiedyś trafił mi artykuł w którym dziennikarz udowadniał, że więcej ciuchów działa bardziej na męska wyobraźnię. ..a panowie lubią wyzwania

    Lubię

  25. Chętnie dodam też do tego worka rozmaitości: Niemożliwe, że jesteś lesbijką. Lesbijki tak nie wyglądają. Nie myślałaś, że kiedyś, kiedy po prostu spotkasz odpowiedniego mężczyznę, to Ci przejdzie?
    Albo ( jestem w stałym, dobrym związku z kobietą ) : dla kogo się tak ubrałaś ? ( Bo przecież moja partnerka na pewno nie docenia tego, że ładnie, kobieco wyglądam – nie pogwizduje na mnie,nie uprawia tańca godowego przed innymi samicami a już na pewno nie „staje jej namiot” atrybut prawdziwego mężczyzny )

    Lubię

    1. Anka – na to akurat odpowiedź jest prosta. „Niemożliwe, że jesteś hetero, heterycy tak nie wyglądają. Nie myślałeś, że kiedyś, kiedy po prostu spotkasz odpowiedniego mężczyznę, to Ci przejdzie?”
      🙂

      Lubię

  26. Czytam to wszystko i płakać mi się chce, rozpieprza mnie od środka…. Te historie to moje historie odkąd tylko pamiętam…. Ahmedzie, na tym tekście nie może się skończyć. Może rzucić hasło na projekt jednej objazdowej wystawy, która byłaby świadectwem kobiet, ich historii, z miejscem na nowe historie dopisywane przez kobiety.. Potrzebujemy narodowego oczyszczenia…. A swoją drogą straszą nas talibami, a my mamy „swoich” ….

    Liked by 1 osoba

  27. Wracałam wieczorem do domu, w centrum Londynu. Słuchawki w uszach, luźna kurtka, bo jestem „słusznej budowy”, proste dżinsy, martensy. Chodzę jak facet, czasami ktoś rzuci „przepraszam pana” i zwykle czuję się na ulicy bezpieczna, a jednak znalazł się „adorator”, który szedł za mną przez dwie przecznice i coś do mnie gadał. Nie wiem co, bo się nie zatrzymywałam i nie rozglądałam na boki. Po jakimś czasie zrównał się ze mną i wyrwał mi słuchawkę z ucha. Koniecznie chciał mi coś powiedzieć. Myślałam, że jak wypalę po polsku „nie rozumiem” da mi spokój, ale gdzie tam, dalej nawijał. Nie wiem, czy był wstawiony czy naćpany, ale na szczęście byłam blisko domu, więc szybko się zmyłam.
    Nie prowokowałam ani wyzywającym ubiorem ani zachowaniem.

    Lubię

  28. Następny tekst utrwalający stereotypy. Tacy mężczyźni nie spadają z nieba tylko rodzą ich matki a potem większość czasu to matki z nimi spędzają albo inne kobiety: babcie, ciotki, niańki, opiekunki w żłobku i przedszkolu. Kobiety z jednego pokolenia wychowują mężczyzn dla kobiet z następnego pokolenia. Nierespektowany chłopiec w dzieciństwie nie będzie respektował kobiet w dorosłym życiu. Oni nam pokazują jak ich traktowano jak byli mali. To matki muszą zacząć respektować swoich synów, żeby w dorosłości potrafili oni respektować płeć żeńską http://sabinagatti.blogspot.com/2013/07/prosta-i-logiczna-kalkulacja.html?m=0

    Lubię

  29. Czytając komentarze, nie których osób. Zaczynam się zastanawiam nad tym, że faktycznie ( nie chcę kogoś obrazić czy też urazić, nie o wszystkich tak sądzę, urażeni będą tylko Ci których ten tekst dotknie) człowiek pochodzi od małpy. Daj banana, banana. Daj ananasa, to nie ananas to banan. Ale nie obrażajmy małp one mają więcej rozumku czasami.
    1. Kiedy te „inteligentne” stworzenia jak człowiek tutaj zaczną czytać i myśleć ze zrozumieniem? Przyczepiłyście się tylko do jednego wątku, ubiór. A w mojej wypowiedzi było jedno zdanie od czego się zaczyna problem napastowania? Co jest powodem. Więc napisałem MIĘDZY INNYMI od ubioru się zaczyna, ale są też INNE CZYNNIKI, dla których przyznałem rację. Więc poszedł hejt ( czyli większości z Was na mnie), że ubiór nie ma znaczenia. Mało tego słyszę teksty i czytam jak Kobieta, która pokazywała o wiele więcej ciała w pracy, na ulicy. Staje się obiektem nagabywania, molestowania i zmienia ubiór ( który przecież w ogóle nie ma znaczenia). Chodzi w jinsach i zakrywających wszystko ciało. Po czym nadal jest wciąż obiektem pożądania. ( włączamy logiczne myślenie). Więc pytam się dlaczego nadal taka osoba jest atakowana? Słyszę tekst, ubiór nie ma znaczenia. To Wy macie problem, bo nie potraficie utrzymać ptaka w spodniach. To więc jeżeli ubiór nie ma znaczenia i nie był prowodyrem do owego ataku to co nim jest? Jeszcze inaczej, usłyszałem jeszcze lepszy tekst. Ubiór nie ma znaczenia i kobieta może chodzić jak chce.Nawet jeżeli wyjdzie pokazując za zbyt dużo ciała, Ale po czym słyszę zaprzeczenie same w sobie ( co większość z Was tutaj nawet to robi, nie słysząc siebie co mówi) Ale może sprowokować do takich ataków. To więc jeżeli ubiór nie ma znaczenia? To po jaki ….. go zmieniasz na inny, chodź po ulicy, do pracy jak wcześniej. Przecież ubiór nie ma znaczenia, po co zmieniasz swój wygląd. Ale zmieniłam ubiór, dalej jestem atakowana ( więc tu idzie logika myślenia) że ten ubiór nie ma znaczenia. Odpowiem Ci na to czemu mimo zmiany garderoby jesteś obiektem. Nawet ktoś to napisał tutaj. Zostałaś zapamiętana wcześniej, pamięta jak wygląda Twoje ciało z przed metamorfozy taki delikwent. Facet jest wzrokowcem ( chora teza bo kobieta nim też jest). Mimo, że zmieniłaś swój wygląd. Była reakcja, odczynnik który prowokował wcześniej. JEST AKCJA I JEST REAKCJA.
    Jeżeli dalej Twierdzić będziecie, że ubiór nie ma znaczenia. To podaję kolejny przykład. Często używany w filmach, melodramatach, komediach, serialach. Szara myszka, ciężko pracując, ubierająca się w swetry itd. Nikt jej nie zauważa, nie zwraca uwagi. Dosyć często obiekt kpin innych. Nikt jej nawet nie dotknie, nawet erotycznego podtekstu nie walnie. Kobieta mówi wreszcie „DOŚĆ” Zmienia swój image. Poprawione włoski makijaż, zmienia kompletnie ubiór. Pokazuje więcej ciała. Raptownie wszyscy w szoku, że łoł ona jest ładna. Łoł ale ma ciało. Słyszy teksty, nie wiedziałem/łam że pod spodem taka z Ciebie dżaga.Gdzie tyle czasu się chowałaś. Ale jesteś śliczna i zazdrość ( plus inna wojna babskich umysłów). Teraz powiedz mi co miało znaczenie, że na nią nie zwracano uwagi. Co się zmieniło, że raptownie ją zaczęto zauważać? Już ci mówię: makijaż!! bo ubiór nie miał znaczenia.

    A teraz samo zaprzeczenie tutaj tej pani
    @ANNA_H_B PISZE:
    ubiór nie ma znaczenia (…)
    kiedyś trafił mi artykuł w którym dziennikarz udowadniał, że więcej ciuchów działa bardziej na męska wyobraźnię. ..a panowie lubią wyzwania. Więc ubiór ma znaczenie czy nie ma według tej wypowiedzi? A jeżeli, nie ubiór o którym pisze owa Pani, że jednak ubiór wywołuje u facetów atak „ptaka”. To co jest powodem? ( teraz poczekam na kolejny bezmyślny małpi hejt 😉 )

    2, rzecz, zaprzecz. Że osoba która ma niskie skłonności jak się na ogląda pornoli, nagich ludzi w internetach. Na ulicy w bilboardach itd. Czyż nie jest to powodem napaści? Molestowania itd? Ale przecież tak samo jak ubiór, nagość i erotyzm wszechobecny nie ma znaczenia. Mogą robić co chcą w internetach.

    3. rzecz. Chcecie uczyć ludzi moralności. A gdzie jest teraz ta moralność ludzi? Czyż nie upadła i upada nadal nisko? Czyż patrz pkt 2, wszechobecny erotyzm nie powoduje takich rzeczy? Mamy XXI wiek, nie mamy czasów średniowiecza. Samoświadomość człowieka teraz jest inna i się spacza, spada w dół. Ludzie o coś walczą ale nie wiedzą sami o co. Szukają problemów, ale pokaż początkowy JEDEN Z… problemów. To zaczyna się atak, ależ to nie ma znaczenia.

    Kocham jakże logiczną wypowiedź tej pani:
    GABA KULKA
    Bardzo smutny i bardzo trafny wpis. Chciałam tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz: słowo „zboczeńcy” jest tu użyte, poniekąd słusznie, w celu podkreślenia moralnie niedopuszczalnego zachowania tych mężczyzn. Ale niestety użycie takiego określenia sprawia, że nie widzimy jasno rzeczywistości, o której mowa: Bo tego typu zachowań nie dopuszczają się jedynie osoby wykolejone, nie kontrolujące swoich odruchów, czy rysowani komiksową kreską stereotypowi obleśni wujkowie. Takie zachowanie jest w pewnym stopniu znormalizowane i wbite w nasze społeczeństwo. Osoby po których na pierwszy rzut oka nie spodziewalibyśmy się tego,( zwłaszcza ta część zdania) postrzegają całą sferę molestowania w bardzo szary, niejednoznaczny sposób. Potrzeba wiele edukacji, wiele tego typu głosów jak Twój i wielu zdecydowanych reakcji osób, które są ofiarami i świadkami molestowania, zanim uda nam się coś zmienić. Dziękuję. Amen Edukacja wręcz rzeknę na koniec.

    @TERESATOMCZAK Obu płciom powinno zależeć na zwalczaniu problemu. Nie sądzisz? A czy w sowich wypowiedziach nie pisałem o tym, Czy nie dałem do zrozumienia, że obu płciom powinno?
    Kwestia Koleżance z pracy urwał się guzik…Hm dziwne, czyli miałem nic nie mówić? Nie zwracać uwagi jak przy ladzie „wylały się jej piersi” prawie w całej okazałości z mocno rozchylonej koszuli? i lecą chore komentarze? Ale fakt przecież jej zwracając uwagę, słuchaj… właśnie ją molestowałem. Albo może nie powinienem jej w ogóle nic mówić. Bo lubi jak ją tam podglądają i ją to podnieca. I nie ważne, że było pod ubraniem widać całe nagie piersi? O ja głupi ja głupi, nie dość że mogłem zostać właśnie posądzony o molestowanie, to jeszcze przeszkodziłem w jej fetyszu. Nie pomyślałem o tym, że Ona to lubi i ją to jara. Idiota ze mnie.
    @Druga kwestia którą poruszyłeś – molestowani mężczyźni. Paskudna sprawa. Nie podałeś żadnych badań, żadnej ankiety społecznej, po prostu nic, na poparcie swoich słów. Mimo tego – uwierzę. Wiesz myślałem, że w tak cywilizowanym świecie, z taką technologią jak wujek Google chociażby, ludzie będą mieli problemy z wpisaniem hasła w przeglądarce „Molestowani mężczyźni” i nie potrafią znaleźć chociażby takiego tematu, jak ten poniżej, napisany przez (tadam)KOBIETĘ. Ale spoko pomogę Ci, masz http://natemat.pl/118819,przemoc-seksualna-wiaze-sie-z-wladza-dlatego-kobiety-tez-gwalca

    A jeżeli masz problem jakiś dalej, to przeczytaj ze zrozumieniem co piszę raz jeszcze.Pomyśl na spokojnie i przestań lecieć schematem albo czepiać się jednym pkt, który wykazuje jeszcze wiele innych problemów. A znajdziesz, że nie tylko ubiór ma znaczenie. Ale również inne czynniki jak…. Znajdź problem w problemie i zacznij to zmieniać. Poszukaj źródła problemu, a nie bagatelizujesz go. Bo nie ma on znaczenia.

    Molestowanie jest problemem nie tylko jednej płci ale obu. Molestowanie to JUŻ nie tylko domena kobieca. Swoimi wypowiedziami na ten odczynnik chciałem skierować myśli, ludzi myślących logicznie, a nie jedno liniowo z utartym schematem. Że w dzisiejszych czasach ten problem ma szerszy horyzont i problem na skalę światowo, a nie tylko w Polsce, w której czasami jest miesiąc góra dwa ciepełka.

    A zamykając temat ubioru i kwestii której większość nie skumać, albo wie, że mam rację a i tak się do tego nie przyzna (domena większości kobiet, które nie potrafią się przyznać do błędu czy też przyznać no faktycznie, ma to jakieś znaczenie. I przeważnie by podkreślić wyższość swej racji w swoim rozumku, takiemu facetowi przywali w pysk, lub wsadzi noża w bebechy – jak by miała prawo do tego- by go uciszyć. Dowartościowując swój małpi móżdżek w ten sposób i okłamując samą siebie.) Ubiór ma znaczenie, ale nie zawsze we wszystkich przypadkach. Są jeszcze inne czynniki po za tą kwestią.

    Lubię

  30. Jeżeli jestem aż tak głupi. To proszę Cię bardzo. Powiedz to samo instytucjom, które się tym problemem i zjawiskiem zajmują. Kwestią tego artykułu było. Jak temu zapobiegać, co zrobić z takimi ludźmi gdy jest się atakowanym.Czy też to, że jest to zjawiskiem widocznym wszędzie. Wystarczyła godzina w internecie, by złożyć taki oto artykuł. Nie podam Wam linków, sami sobie wygooglujcie. Nie ma łatwizny. Wujek Google nie gryzie.

    Jak się chronić przed molestowaniem seksualnym?
    1.Zachowuj służbowe relacje. Bądź uprzejma dla współpracowników i traktuj ich z szacunkiem, ale unikaj poufałości, która sugerowałaby, że byłabyś skłonna zaakceptować seksualne zainteresowanie twoją osobą
    2. Ubieraj się skromnie. Nosząc wyzywające ubrania, wysyłasz dwuznaczne sygnały. Pewne przysłowie radzi ubierać się „ze skromnością i trzeźwością umysłu” (no ale według Was ubiór nie ma znaczenia).
    3.Mądrze dobieraj przyjaciół. Jeśli spędzasz czas z osobami, które tolerują, a nawet lubią flirtowanie i niemoralne zaczepki, to możesz zostać przez kogoś tak samo potraktowana.
    4.Nie słuchaj nieprzyzwoitej mowy. Gdy w rozmowie pojawiają się „bezwstydne historie, głupia mowa czy sprośne żarty”, opuść towarzystwo ( God’s Word).
    5. Unikaj ryzykownych sytuacji. Na przykład nie zgadzaj się zostawać w pracy po godzinach bez uzasadnionego powodu.
    6. Bądź stanowcza i bezpośrednia. Jeżeli ktoś cię nęka, otwarcie mu powiedz, że nie wyrażasz zgody na takie zachowanie. Możesz na przykład zwrócić mu uwagę: „Ciągle się o mnie ocierasz. Nie życzę sobie tego. Przestań”.
    7. Szukaj pomocy. Jeśli napastowanie nie ustaje, zwierz się zaufanemu przyjacielowi, członkowi rodziny, współpracownikowi lub pracownikowi jakiejś instytucji pomocowej
    8.Zazwyczaj napastnikiem jest ktoś znajomy. W książce Talking Sex With Your Kids napisano: „W dwóch przypadkach na trzy ofiara gwałtu zna napastnika (…). Nie jest to jakiś obcy, który wyskoczył zza kontenera na śmieci”.
    9.Przemoc na tle seksualnym dotyczy obu płci. W USA jakieś 10 procent ofiar stanowią mężczyźni. Według pewnej organizacji zajmującej się pomaganiem ofiarom przemocy seksualnej (RAINN) mężczyźni, którzy jej doświadczyli, „mogą się obawiać, że staną się gejami” lub że „nie są męscy”.
    10.Powszechność przestępstw seksualnych nie jest zaskakująca. ” wielu ludzi będzie „wyzutych z naturalnego uczucia” i „zajadłych” oraz że ‛nie będą nad sobą panować’ . (Tak zwany brak moralności, kręgosłup moralny), które próbują wykorzystywać seksualnie drugich, cechy te są wyraźnie widoczne.
    11.Ofiara nie jest winna napaści na tle seksualnym. Żaden człowiek nie zasługuje na to, by go wykorzystać seksualnie. Za swe czyny odpowiedzialność ponosi wyłącznie napastnik. Niemniej możesz wiele zrobić, żeby zmniejszyć ryzyko napaści seksualnej.( patrz pkt.2, pt ubiór nie ma znaczenia)
    12.Co można uznać za molestowanie seksualne?

    Lista zachowań kwalifikowanych jako molestowanie seksualne w miejscu pracy jest otwarta.

    Jako najbardziej znamienne można wskazać:

    – gesty o podłożu seksualnym ( dotykanie, głaskanie, przytulanie);
    – niestosowne uwagi na temat ubioru, wyglądu; (wtf?!?! znowu wygląd? ubiór który przecież nie ma znaczenia)
    – pokazywanie treści pornograficznych;
    – przesyłanie w formie elektronicznej nieprzyzwoitych treści lub osobiste dostarczanie liścików, rysunków o takim charakterze;
    – używanie pieszczotliwych zwrotów;
    – czynienie wprost propozycji kontaktu seksualnego.
    – natarczywe spojrzenia,
    – „ żarty” o podtekście erotycznym,
    – komentarze na temat wyglądu i ubioru, ( again? nie ma znaczenia)
    – dwuznaczne gesty,
    – propozycje seksualne,
    – erotyczne aluzje,odnoszące się do płci komentarze na temat uzdolnień lub ich braku,
    – wywieszanie we wspólnych miejscach pracy (pokojach biurowych, halach produkcyjnych) zdjęć czy też plakatów przedstawiających akty kobiece lub męskie.
    I mój ulubiony tekst. Że molestowanie w czasach obecnych dotyczy obu płci, a nie tylko jednej i nie ma to już znaczenia. Znaczenia ma, że molestowanie jest domeną obu płci i jest obecne w społeczeństwie. Nie zmienia to faktu, że wciąż 85 proc. molestowanych stanowią kobiety. Warto jednak pamiętać, że to wcale nie oznacza, iż mężczyzna nie może paść ofiarą seksualnej przemocy. Tym bardziej, że granica jest tutaj bardzo cienka.
    Jesteście inteligentni więc liźnijcie sobie w tej kwestii trochę wiedzy, a nie patrzycie jak koń z klapkami widząc tylko jeden pkt widzenia, usłyszany TAM GDZIEŚ!?!. A jeżeli nie wiecie po co koniowi klapki na oczach, wujek google prawdę Ci powie. Albo jak osioł idziesz do przodu, widząc tylko marchewkę, która Tobą kieruje. Ślepo podążając za nią i nowoczesnymi ideałami wyzwolonych ludzi bez kręgosłupa moralnego. Idących z prądem obecnych morałów, trendów. Zdejmij te klapki i przestań podążać za marchewką. Może zauważysz, że jednak jest inaczej niż myślisz. 🙂 Dostrzeżesz problem w szerszej perspektywie. No chyba, że się boisz i przerazisz się tym. Więc lepiej tego nie rób, patrz wciąż prosto w 1 cel.

    Lubię

    1. W odpowiedzi na poradnik dla Kobiet „Jak się chronić przed molestowaniem seksualnym?” Marcina pozwoliłam sobie zaingerować w tekst i zrobiłam PORADNIK DLA MĘŻCZYZN pt „Jak nie molestować i nie gwałcić”:
      1.Zachowuj służbowe relacje. Bądź uprzejmy dla współpracowniczek i traktuj je z szacunkiem, ale unikaj poufałości, która sugerowałaby, że byłabyś skłonny przejawiać seksualne zainteresowanie ich osobą
      2. Ubieraj się. Nosząc gołą klatkę, wprowadzasz kobiety w niezręczność. Pewne przysłowie radzi ubierać się „ze skromnością i trzeźwością umysłu” (no ale według Was Mężczyzn, Wy możecie ubierać się jak chcecie..).
      3.Mądrze dobieraj przyjaciół. Jeśli spędzasz czas z osobami (mężczyznami), którzy lubią niemoralne zaczepki, to możesz sam w którymś momencie na pokaz przed kolegami w podobny sposób poniżyć kobietę.
      4.Nie słuchaj nieprzyzwoitej mowy. Gdy w rozmowie pojawiają się „bezwstydne historie, głupia mowa czy sprośne żarty”, opuść towarzystwo. Sam pokazuj, że jest to niestosowne.
      5. Unikaj ryzykownych sytuacji. Na przykład nie nakazuj pracownicom, współpracownicom zostawać w pracy po godzinach bez uzasadnionego powodu i jeszcze w Twojej obecności sam na sam.
      6. Nie naciskaj, nie nękaj, nie wmawiaj, że jak milczy to akceptuje i na pewno tego chce, bo Ty to wiesz, że ona chce. Jeśli usłyszysz wyraźne „tak, chcę” to możesz działać. Ale nie zakładaj, że każda marzy o grzebaniu Ci w rozporku i Twojej ręce w jej majtkach. A jeśli słyszysz „Ciągle się o mnie ocierasz. Nie życzę sobie tego. Przestań” to natychmiast, przestań, przeproś i zastanów się mocno nad sobą. Właśnie przekroczyłeś mocno granice.
      7. Szukaj pomocy. Jeśli napastujesz, zwierz się terapeucie, psychologowi, pracownikowi jakiejś instytucji pomocowej, zrób coś z tym.
      8.Zazwyczaj napastuje się jakąś znajomą. W książce Talking Sex With Your Kids napisano: „W dwóch przypadkach na trzy ofiara gwałtu zna napastnika (…). Nie jest to jakiś obcy, który wyskoczył zza kontenera na śmieci”. Tak więc potencjalnie, większość Twoich znajomych może być napastowana przez Ciebie. NIE RÓB TEGO.
      9.Przemoc na tle seksualnym dotyczy obu płci. W USA jakieś 10 procent ofiar stanowią mężczyźni. Według pewnej organizacji zajmującej się pomaganiem ofiarom przemocy seksualnej (RAINN) mężczyźni, którzy jej doświadczyli, „mogą się obawiać, że staną się gejami” lub że „nie są męscy”. A kobiety będą miały traumę do końca życia. Mogą nigdy nie chcieć założyć rodzin, nigdy nie zaufać mężczyźnie.
      10.Powszechność przestępstw seksualnych nie jest zaskakująca. ” wielu ludzi będzie „wyzutych z naturalnego uczucia” i „zajadłych” oraz że ‛nie będą nad sobą panować’ . (Tak zwany brak moralności, kręgosłup moralny), które próbują wykorzystywać seksualnie drugich, cechy te są wyraźnie widoczne.
      11.Ofiara nie jest winna napaści na tle seksualnym. Żaden człowiek nie zasługuje na to, by go wykorzystać seksualnie. Za swe czyny odpowiedzialność ponosi wyłącznie napastnik. Niemniej możesz wiele zrobić, żeby zmniejszyć ryzyko napaści seksualnej. WIĘC: NIE NAPASTUJ, NIE GWAŁĆ, NIE MOLESTUJ, JAK SIĘ PODNIECIŁEŚ – IDŹ SIĘ ZMASTURBUJ W ZAMKNIĘTYM POMIESZCZENIU. Albo weź zimny prysznic.
      12. SZANUJ KOBIETY TAK JAK BYŚ CHCIAŁ, ŻEBY CIEBIE SZANOWANO
      13. Nie traktuj je jak swoją własność.
      14. Nie manipuluj.
      15. Nie wmawiaj.
      16. Nie szantażuj.
      17. Nie nadużywaj swojego stanowiska, aby spełnić swoje fantazje seksualne wbrew kobiecie
      18. Nie nadużywaj swojej władzy, w tym celu.
      19. Nie szantażuj.
      20. Nie wykorzystuj.
      21. Żaden strój kobiecy, ŻADEN, nie daje Ci prawa do napastowania seksualnego, jeśli nie wyraziła wcześniej na to zgody. Jasno i z nieprzymuszonej woli.
      22. Żadna sytuacja, nawet taka, że kobieta jest nietrzeźwa, śpi, jest nieprzytomna itp nie daje Ci prawa abyś bez udziału jej świadomości i świadomej zgody ja napastował.

      Dziewczyny, kobiety, śmiało dopisujcie.

      Lubię

  31. Logika feministyczna nie logicznej i głupiej kobiety, po to by pokazać swą inteligencje mnie przeraża w waszym kurzym móżdżku. Jak pisałem ogarnij trochę tematów, pochodź do instytucji. liźnij trochę więcej edukacji niż chore frazesy, by coś sobie w tym tępym łbie udowodnić. Za wszelką cenę, że facet to zło które trzeba zabić i wyplenić. Zakrzycz jak większość bo tylko to potrafisz zrobić nie widząc skali problemu. Wybacz, ale ja już skończyłem pisać w ostatnim wpisie. Dalej pokazuj swoją tępotę, wybacz (@Iwona), ale jak większość podobnych Tobie ludzi, masz za zbyt niski iloraz inteligencji i za niski próg, bym musiał się z Tobą kłócić. Tudzież zniżać do jakże niskiego poziomu. Jeżeli masz problem z Twoją ripostą do mnie, to podpowiem Ci artykuł zaczerpnięty był między innymi z kodeksu karnego, kodeksu pracy i Instytucji które tym się zajmują ( stowarzyszenia, fundacje itd) A teraz proszę Cię inteligenta kobieto wyślij im w mailu, to co napisałaś i powiedz, że się mylą. Że są durniami. Bo na chwilę obecną jak małpa walczysz o banana, sama nie wiedząc co chcesz. Edukacja nie boli i zaczerpnięcie większej wiedzy. Pozdrawiam i powodzenia w real życiu. Oby więcej takich jak Ty, inteligentnych …..

    Lubię

  32. Co złego w przerobionym poradniku? Tak bardzo mężczyznę kole? Ktoś kiedyś słusznie zauważył, że wychodzącym na imprezę córkom mówi się „Ubierz się tak, by Cię nikt nie zgwałcił”, a synom się nie mówi „Nie gwałć.” Więc jedna treść jest ok, druga nie jest ok? A przy tekście że my jesteśmy tępe i głupie, wyszedł z Ciebie prawdziwy MENSZCZYZNA. WOW, taki korwinista z krwi i kości. To Ty masz obsesję na punkcie siateczek, majteczek i nam tu wszystkim imputujesz, że molestowanie zawdzięczamy właśnie skąpym majteczkom i siateczkom, na wierzch wywalonym cyckom z sutkami, ach przepraszam i widocznymi narządami pomiędzy udami. No cóż, mogę tylko dziękować szczęściu, że nie jesteś moim znajomym. Brzydzę się takimi typkami.

    Lubię

  33. Mnie to nie kole, to tylko udowodniło jak tępa jesteś. Również brzydzę się takimi jak Ty, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem. ( chociaż nie, szkoda mi takich ludzi jak Ty tak naprawdę) Czy też kobietą, którą tak bardzo moje wypowiedzi kolą. Z Ciebie też wyszła prawdziwa KOBIETkA FEMISTKA. WOW, taka korwinistka z krwi i kości, która nie umie czytać ze zrozumieniem. Twierdząc, że mam na czymś obsesję. A to był głupi przykład prowokujący do molestowania, przy którym większość twierdzi, że to nie ma znaczenia. Ale to jest norma u kobiet, z ich logiką obecną.( „kobieca logika” wpisz to poczytasz coś o sobie) Przyczepić się do jednej rzeczy i nie kumać reszty, Też się cieszę, że mam szczęście, iż nie jesteś moją znajomą. Również się brzydzę takimi typiarami jak Ty, do tego z brakiem logicznego myślenia. Wykazującej na każdym kroku, brakiem zrozumienia tematu, tudzież skali problemu, o którym mówi cały artykuł. Która będzie tępić kogoś (zwłaszcza, jak jest to facet, płeć znienawidzona), bo nie klaskał w dłonie i mówił to co chcesz usłyszeć. Tylko miał własne zdanie, oparte nie tylko na doświadczeniu, ale współpracy z różnymi w tej kwestii. I wiesz czasami lubię włączyć takiego gnoja w sobie, widząc taką jak Ty. Tępą z problemami by Ci dowalić, pt nie masz racji. By potem usłyszeć hejt właśnie, w tej formie, jakiej mnie opisałaś i jeszcze opiszesz. Lubię widzieć teraz, zaplanowaną z góry Twoją reakcje, której się spodziewam. Bo wiedziałem , że tak zrobisz. A teraz się śmieję tylko, bo udowadniasz że miałem rację. Jak mówiłem, powodzenia w życiu życzę z takimi problemami jak masz w sobie. I naprawdę dobrze Ci życzę kobieto. 0 aluzji.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s