Przypadek? Nie sądzę! – Recenzja książki „Macierewicz i jego tajemnice” Tomasza Piątka

Książek i artykułów na temat rzekomych powiązań polityków różnych opcji z obcymi służbami, z mafią czy też z SB jest u nas tyle, co walających się po trawniku puszek piwa po juwenaliach. Problem w tym, że spora część z nich, opiera się na tak zwanym „argumentum a recto” czyli argumentach i poszlakach wyjętych prosto z odbytu osoby piszącej, albo (w wypadku pewnego konkretnego autora), ze skandynawskich kryminałów.

antoni-macierewicz.jpg

Książka Tomasza Piątka na szczęście (albo niestety, bo to czego się z niej dowiadujemy wcale miłe nie jest) do nich się nie zalicza. Autor korzysta praktycznie tylko i wyłącznie z ogólnie dostępnych źródeł. W książce jest parę rozmów ze świadkami, którzy teoretycznie mogliby nazmyślać, ale ich historie pokrywają się ze źródłami cytowanymi przez Piątka, takimi jak wyciągi z KRS (czyli kto z kim zasiada w zarządzie jakiej spółki), dokumentami z IPN (kto z kolegów pana ministra donosił za pieniądze), zeznaniami z procesów lustracyjnych (to samo, tylko więcej detali) czy też artykułami z poważnych zachodnich gazet (na temat powiązań zagranicznych kolegów Macierewicza z mafią).

Wystarczy pogrzebać przez chwilę w Internecie, żeby sprawdzić prawdziwość poszczególnych twierdzeń autora. Mało tego, znajdujemy też artykuły innych autorów, którzy pisali o tym samym. Teksty te przeszły raczej bez echa, bo dotyczyły pojedynczych spraw i osób powiązanych co prawda z Antonim Macierewiczem, ale nie budzących takiego zainteresowania.

Jakiego kalibru są zatem zarzuty pod adresem szefa MON? Jakby to powiedzieć…

HugeCannonKremlin

Z książki wynika, że Antoni Macierewicz utrzymywał lub utrzymuje kontakty z ludźmi, którzy na co dzień współpracują z włoską i rosyjską mafią w USA, mafią pruszkowską, byli agentami lub tajnymi współpracownikami SB, a także lub przede wszystkim są współpracownikami GRU.

gru 1

Nie, nie tego.

hemp gru.jpg

Zdecydowanie nie tego.

461px-Generalstaff_central_dep.svg.png

Tego.

Tak, chodzi o Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Koledzy skrajnie antyrosyjskiego Macierewicza są najprawdopodobniej mniej lub bardziej jawnymi współpracownikami rosyjskiego wywiadu wojskowego. Oczywiście żaden z nich nie jest (chyba, cholera ich tam wie) jakimś rosyjskim Jamesem Bondem. Po prostu robią bardzo lukratywne interesy z rosyjskimi milionerami/biznesmenami/mafiozami, którzy bezpośrednio podlegają pod GRU, co na pewno zobowiązuje ich do pewnych drobnych przysług w stosunku do Rosjan.

W pewnym momencie nie można już mówić o przypadkach. Ilość powiązań pomiędzy ludźmi Macierewicza (i to takimi, z którymi zna się jeszcze od czasów PRL) z rosyjskimi służbami jest przytłaczająca. Są tu byli TW tacy jak Robert Jerzy Luśnia (który nie może mnie pozwać, bo nawet Wikipedia mówi, że donosił za pieniądze), są gangsterzy, którzy współpracują z rosyjską mafią (tu nie napiszę kto, bo mnie może nie tylko pozwać, ale i zaj***), a nawet znany wszystkim Harry Potter polskiej polityki, Edmund Janniger, który okazuje się być współpracownikiem byłego amerykańskiego senatora Ala D’Amato, który ma zdjęcia z włoskimi mafiozami i handluje silnikami rakietowymi z Rosją, czym narusza bezpieczeństwo narodowe USA (Lepszy kozak z tego Jannigera, niż się wydawało, co nie? Z takimi kontaktami musi być z niego niezły agent, szkoda, że nie nasz).

janniger.jpg

Nagle systematyczne niszczenie polskiej armii i służb specjalnych przez pisowskiego ministra nabiera sensu. Wystarczy pogrzebać dosłownie chwilę, by dowiedzieć się ilu współpracowników pana Antoniego ma całkiem jawnie prokremlowskie nastawienie („Putin zrobiłby u nas porządek z lewakami i pedałami!”), podobnie jak środowiska narodowe, które radośnie meldują się w oddziałach Obrony Terytorialnej podlegającej bezpośrednio Macierewiczowi. Dalsze wnioski możecie wyciągać sobie sami, bo ja nie chcę, żeby zdarzył mi się jakiś nieszczęśliwy wypadek.

Jeśli chodzi o ocenę, jaką mam zamiar wystawić książce, to zależy tylko i wyłącznie od tego, czy w najbliższym czasie Antoni Macierewicz przestanie być ministrem.

Jeśli tak, to oceną tą będzie 10/10, bo książka zmieni bieg najnowszej historii naszego państwa.

Jeśli nie, to jest to 1/10, bo książka będzie dowodem na to, że Polska istnieje tylko teoretycznie (a tak swoją drogą, to Sowa i Przyjaciele to też najprawdopodobniej robota Rosjan…) i nic nie możemy z tym zrobić.

 

PS. Dziękuję wydawnictwu Arbitror za udostępnienie książki do recenzji.

Linki:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4738714/macierewicz-i-jego-tajemnice

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1710704,1,autor-bestsellera-macierewicz-i-jego-tajemnice-o-swojej-ksiazce.read

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Przypadek? Nie sądzę! – Recenzja książki „Macierewicz i jego tajemnice” Tomasza Piątka

  1. Czyli jednak 10/10 🙂 Ja jestem akurat prostym socjologiem icna armii się nie znam, ale słyszałem (I czytałem), że Strategiczny Przegląd Obronny wywołał nie ukrywany (mimo spokojnego zazwyczaj tonu) entuzjazm Jacka Bartosiaka, jako nieźle dostosowany do geopolitycznej strategii opartej na polskiej racji stanu. Tutaj link: https://nowakonfederacja.pl/armia-nowego-wzoru-znakomity-poczatek/
    To już nawet w Waszyngtonie źle kształcą?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s