Czy można dawać stypendia tylko dla praktykujących katolików?

Spore kontrowersje wzbudziło opublikowanie przez Fundację UAM informacji o stypendium, które jest dostępne tylko dla „praktykujących katolików”. Pytania nasuwają się same: Czy jest to dyskryminacja? Jak komisja przyznająca stypendia ma zamiar sprawdzać czy ktoś jest praktykującym katolikiem?

templar1-640x427

Odzywają się też inne głosy, które sugerują, że skoro pieniądze wyłożone na stypendium pochodzą z katolickiej fundacji Św. Benedykta, to fundacja może stawiać takie wymagania osobom, które miałyby otrzymać stypendium.

W tym momencie chciałbym też zwrócić uwagę na to, że istnieje MNÓSTWO katolickich organizacji, które pomagają ludziom niezależnie od wyznania i uważają to za coś oczywistego. Sam chodziłem kiedyś na tanie obiady do Sióstr Urszulanek, które wydawały też darmowe posiłki bezdomnym i nikt nikogo z katechizmu nie przepytywał.

obrazek

Jeśli przyjmiemy takie tłumaczenie, to trafiamy na bardzo śliski grunt, bo na takich zasadach to większość prywatnych instytucji czy firm może odmówić pomocy czy obsługi niepasującym osobom. Bar czy restauracja może odmówić wstępu muzułmanom, sklep może nie sprzedać chleba Rosjaninowi, a hotel odmówić noclegu Ukraińcom.

Istnieją dwa podejścia do tego typu spraw: jedno mówi, że takie zachowanie powinno być jednoznacznie nielegalne i jest całkowicie niemoralne. Inni mówią, że każdy może robić, co chce ze swoją prywatną własnością (czyli np. barem) i jeśli nie podoba nam się, że nie wpuszcza osób o ciemnym kolorze skóry, to możemy go bojkotować.

Z drugim podejściem absolutnie się nie zgadzam. Z jednej strony mamy konstytucję, która w oczywisty sposób zabrania dyskryminacji i daje prawo do równego traktowania. Z drugiej strony mamy praktykę i przykłady krajów, w których jawna dyskryminacja jest lub była dopuszczona. Nie chodzi nawet o III Rzeszę, ale choćby o naszego „wielkiego przyjaciela zza oceanu” czyli USA. Oddzielne szkoły, drużyny sportowe czy nawet krany dla Afroamerykanów jeszcze nie tak dawno były normą. Przy rasizmie systemowym bojkot nie jest rozwiązaniem.

konstytucja

Wyobraźcie sobie, że ktoś otwiera bar niedaleko stadionu Legii czy Wisły z wielką tabliczką, że nie wpuszcza do niego „ciapatych i żydów”. Jak myślicie, czy bar zbankrutowałby dlatego, że zbojkotowaliby go obrońcy praw człowieka, czy raczej zarabiałby krocie na kibolach i innych narodowcach, którzy znaleźliby tam idealne miejsce na wspólne jedzenie wafelków i świętowanie urodzin wujka Adolka?

Albo linia autobusowa, która reklamuje się w ten sposób, że nie wpuszcza muzułmanów, więc nikt nie podłoży bomby w autobusie? Na serio myślicie, że nasi obywatele są tak światli, że mimo rządowej propagandy antyimigranckiej, zbojkotowaliby takiego przewoźnika czy raczej uznaliby taką dyskryminację za „rozsądne rozwiązanie”?

Co do samego stypendium, to mimo, że z opisu wydaje się, że jest ono skierowane do wszystkich  studentów, to potem okazuje się, że Fundacja przewiduje współpracę z kimś, kto będzie publikował dla katolickiego czasopisma. Jest zrozumiałe, że chcą znaleźć osobę, która się nada do takiej pracy, ale wymaganie, żeby był to „praktykujący katolik” wydaje się całkowicie nietrafione. Po pierwsze, gdyby od razu jasno opisać założenia programu stypendialnego, można by było się spodziewać, że zgłoszą się jedynie osoby zaangażowane w jakiś sposób w życie kościoła. A z drugiej strony to np. student politechniki z Filipin, który codziennie chodzi do kościoła, ale słabo mówi po polsku raczej niezbyt się tu przyda, mimo bycia praktykującym katolikiem, a dla odmiany student religioznawstwa, niezależnie od swojego wyznania lub jego braku mógłby pewnie zaoferować coś ciekawego katolickiej redakcji.

linki:

program stypendialny: http://fuam.pl/pl/nowy-program-stypendialny-w-ofercie-fundacji-uam-zachecamy-do-aplikowania/

Art 32: https://www.arslege.pl/zasada-rownosci-obywatela-wobec-prawa/k15/a5263/

 

 

 

Reklamy